Podsumowanie Wimbledonu 2012 – mężczyźni

Wimbledon 2012 wśród panów był dość zaskakujący, by nie powiedzieć sensacyjny. Rafael Nadal odpadł już w drugiej rundzie, a w finale zagrał Andy Murray. Szykuje się znakomity turniej na Igrzyskach Olimpijskich.

W półfinałach spotkali się Novak Djokovic – Roger Federer i Andy Murray – Jo Wilfried Tsonga. Oba pojedynki były w miarę wyrównane, choć gołym widać, kto jest obecnie w lepszej formie.

W finale spotkali się Roger Federer, „król Wimbledonu”, jak nazywają go eksperci tenisa i Andy Murray, faworyt kibiców z Kortu Centralnego. Lubię sposób gry Murraya, ale chłopak ma wielkiego pecha. Trafił na takich przeciwników, że mało który dawny mistrz by sobie z nimi  poradził. Federer, Nadal to już niemal legendarni zawodnicy, mistrzowie, którzy na potęgę wygrywają Wielkie Szlemy, a z French Open i Wimbledonu uczynili swoje podwórko do ciągłego zwyciężania.  Do tego dochodzi jeszcze Novak Djokovic, który ma przed sobą jeszcze lepsze lata. Ale Murray i tak dobrze sobie radzi, bo do finału Wielkiego Szlema doszedł już czterokrotnie, ale wszystko przegrał.

Finał Wimbledonu był niesamowitym przeżyciem. To była moja ogromna fascynacja tym widowiskiem. Nie tyle sama gra tenisistów (była na serio niezła), ale cała otoczka. Murray miała całą widownie za sobą. Brytyjczyk ostatni Wimbledon wygrał w 1936 ! Więc na samą myśl, że ich rodak będzie mistrzem na trwaistach kortach stawili się na stadionie i przed, gdzie oglądali mecz na wielkim telebimie. Ileż osobistości było na tym widowisku! Premier Wielkiej Brytanii David Cameron, o ile pamiętam, to towarzyszyła mu żona Samanta, była także księżna Kate i jej siostra Pippa Middleton, eminentni działacze tenisowi, zwyciężcy, legendy tego elitarnego sportu. Była parę osób ze świata futbolu, m.in David Beckham z Victorią, sir Aleks Ferguson. Sama śmietanka sportowa i polityczna. Wspomnę jeszcze parę słów o sędziach, którzy zachwycali ubiorem.  Granatowe marynarki najlepszych firm, krojone na miarę, kremowe spodnie i eleganckie krawaty. Na innych turniejach nie ma aż takich luksusów.

Ale to nie oni byli najważniejsi w niedzielne popołudnie. Gwiazdami byli Federer i Murray. Brytyjczyk wygrała pierwszego seta 6:4, ale kwestią  czasu była wiktoria Szwajcara. Szukał on bowiem swojego genialnego serwisu, z którym w pierwszym secie bywało różnie. Ale następne trzy wygrane sety, szczególnie drugi to popis maestrii Rogera. Znakomicie serwował, jego drop shoty i inne zagrania należałoby nagrać i pokazywać juniorom, ba, tenisistą z pierwsze setki rankingu, bo nikt nie ma takiego repertuaru zagrań jak „król Roger”.

Ostatecznie Roger Federer wygrał 4:6, 7:5, 6:3,6:4 i po raz 7 odebrał piękny puchar z rąk księcia Kentu, Edwarda Windsora. Swoją 7 wygraną zrównał się zwycięstwami w tym turnieju z Petem Samprasem i Williamem Renshawem, który to wygrywał w XIX wieku.

Po wygranej przez Federer został  ochrzczony przez  niektórych dziennikarzy najlepszym tenisistą na świecie wszystkich czasów. Sceptycznie podchodzę do takiego tytuły dla Szwajcara, nie wiem jakie kryteria brali pod uwagę. Jeśli wygrane turnieje, to owszem zdobył ich najwięcej, ale ja nie zapamiętam go jako pogromcę wszystkich, wszak Rafael Nadal wygrywał z nim wiele razy, nawet na Wimbledonie.

A jeśli chodzi o tenis na IO , będzie na prawdę ciekawie. Federer ma co prawda złoto olimpijskie, ale w… deblu,  w Pekinie odpadł w ćwierćfinale, a na pierwszym miejscu w stolicy Chin znalazł się Nadal. Cała pierwsza piętka, szóstka rankingu ma szansę medal w Londynie, choć murowanego kandydata do złota nie ma. To jeszcze lepiej dla widowiska.


pubsport.pl
Bartosz Śliwicki
Uczeń gimnazjum, mieszkaniec Sompolna, fanatyk sportu. Lubi futbol w najwyższym wydaniu, ale nie gardzi biegami i skokami w zimę. Często ślęczy nad tenisem, namiętnie śledzi poczynania Radwańskiej i Janowicza. Pseudo-erudyta, nieokrzesany humanista, ministrant, ironista, leń i naczelny krytyk wszystkiego. Gustujący w refleksyjnych filmach oraz Depeche Mode. Żarliwy entuzjasta reportaży i Jerzego Pilcha.