Podsumowanie WTA 2010: Agnieszka Radwańska

Sezon 2010 był dla Agnieszki Radwańskiej bardzo trudny. Po raz pierwszy od 2008 roku Iśka nie osiągnęła wielkoszlemowego ćwierćfinału, a z powodu złamania przeciążeniowego lewej stopy zakończyła sezon przedwcześnie i musiała poddać się operacji.

W całym sezonie 2010 znakomicie wyszkolona technicznie krakowianka osiągnęła tylko jeden finał. Doszła do niego w sierpniu w San Diego walkę o tytuł przegrywając ze Swietą Kuzniecową. Poza tym Polka zaliczyła jeszcze trzy półfinały (Dubaj, Indian Wells, Stanford) i dwa ćwierćfinały (Miami, Tokio). Po dwóch latach mistrzyni juniorskiego Wimbledonu 2005 i Roland Garros 2006 wypadła z TOP 10 rankingu WTA (sezony 2008 i 2009 kończyła na 10. miejscu).

Krakowianka pomimo pogłębiającego się urazu udała się na azjatyckie turnieje do Tokio i Pekinu. Wydaje się, że to był błąd, powinna wcześniej zakończyć sezon. Jednak walka tenisistek pomimo kłopotów zdrowotnych to bardzo częsta przypadłość. Odpuszczają dopiero wtedy, gdy już naprawdę dzieje się coś poważnego. Iśka była jednak skazana na porażkę w tej walce i w końcu powiedziała dość. Teraz czeka ją niełatwe zadanie powrotu do formy i odnalezienie się w nowych realiach po żmudnej rehabilitacji.

Agnieszka miała wrócić do rozgrywek najwcześniej w marcu, tymczasem wszystko wskazuje na to, że zagra w Australian Open. Czy nie jest za wcześnie? Czy faktycznie zdarzył się cud i Polka tak szybko dochodzi do pełnej sprawności? Skoro czuje, że podoła to niech tak będzie. Zastanawiam się jednak czy to jest rozsądne z jej strony. Jeżeli ma szybko odpaść nie mogąc się komfortowo poruszać, tylko sprawdzić się w poważnej grze to może wpaść w jakiś dołek psychiczny. Z drugiej strony czekanie z powrotem też mogło by źle na nią wpłynąć. Myślę, że Agnieszka doskonale wie co robi, już nie raz udowodniła, że ma głowę na właściwym miejscu wbrew temu co mówią jej liczni malkontenci. Ona jeszcze pokaże na co ją stać.

Wielu było krytykantów, którzy uważali najpierw, że Agnieszka nie wygra żadnego turnieju WTA, potem że nie awansuje do TOP 20 rankingu WTA, a TOP 10 to już na pewno nie dla niej, nigdy nie zagra w wielkoszlemowym ćwierćfinale. Wróżbici czy co? Jeśli tak to bardzo kiepscy, nie znający się na swojej robocie. A może raczej nie mogący znieść, że jakaś tam Agnieszka z Krakowa znaczy coś w światowym tenisie zazdrośnicy, którzy nic nie znaczą nawet na własnym podwórku.

Nie mogę zgodzić się z Tomaszem Tomaszewskim, który w trakcie tegorocznego Wimbledonu użył stwierdzenia, że „Agnieszka od ubiegłego roku się nie rozwinęła, a wręcz cofnęła się w rozwoju”. Poprawiony serwis (fakt oczywisty dla tych, którzy obserwują Agnieszkę od pierwszych jej startów w zawodowym tenisie), większa moc uderzeń niż jeszcze w ubiegłym sezonie. „Do tego nie zatraciła swojego ogromnego atutu, jakim jest zmienianie rotacji, płaskie piłki i za chwilę slajs, zaraz top-spin, głęboki kros, to skrót, to lob, to szybkie pójście do siatki i skończenie wolejem, czyli krótko mówiąc ogromna różnorodność. No i oczywiście wspaniałe czytanie gry, w tym elemencie Polka jest najlepsza na świecie. Taki piękny, urozmaicony, sprytny tenis widzieliśmy w wykonaniu Agnieszki w meczach z Dulko, Bartoli i Dementiewą i w drugim secie meczu z Woźniacką. Śmiem twierdzić, że druga partia meczu Radwańska – Woźniacka to był najlepszy set w całym turnieju. Była to wspaniała promocja tenisa, długie wymiany z niesamowitymi kątowymi piłkami, płaskimi uderzeniami, top-spinami i slajsami, mnóstwo zmian rotacji, popisy przy siatce”pisałem w marcu, gdy Radwańska brylowała w Indian Wells. Oczywiście do fizycznej doskonałości Iśce ciągle daleko, te urazy muszą niepokoić, ale mówienie o „cofaniu się w rozwoju” jest wierutną bzdurą, którą może wypowiedzieć osoba tylko średnio znająca się na tenisie, a za taką właśnie uważam Tomasza Tomaszewskiego. Wprawdzie wyniki były słabsze niż w poprzednich sezonach, ale to tylko jeden słabszy sezon. Przez ostatnie lata Iśka dała nam wiele powodów do radości, dajmy jej trochę czasu. Niech najpierw spokojnie dojdzie do formy i nie wymagajmy cudów w Australian Open, bo cudem jest już fakt, że zagra w Melbourne. Powodzenia nasza dzielna krakowianko! Cierpliwość wiernych fanów Agnieszki zostanie nagrodzona i będziemy się cieszyć jej kolejnymi znakomitymi wynikami w Wielkim Szlemie.

Mocno w to wierzę i pełen nadziei życzę wszystkim szczęśliwego 2011 roku, wielu wrażeń za sprawą Agnieszki oraz innych naszych tenisistek i tenisistów, a także innych sportowców. Spełnienia wszystkich marzeń oraz sukcesów w życiu prywatnym i zawodowym. Pozdrawiam i do usłyszenia w nowym 2011 roku.

Oddaj swój głos na Sportową Publicystykę w konkursie Blog Roku 2010. Termin głosowania SMS 11.01.2011 godz. 15:00 – 20.01.2011 godz. 12:00


pubsport.pl
Łukasz Iwanek
Lubartów, w 2009 roku ukończył studia na kierunku Ekonomia. Od 2009 roku pracuje w portalu SportoweFakty.pl, najczęściej cytowanym serwisie internetowym. Pisze tam o tenisie, ale interesuje się też piłką nożną i wieloma innymi dyscyplinami, jak lekkoatletyka, siatkówka, pływanie czy sporty zimowe. Od 2007 roku prowadzi bloga Sportowa Publicystyka.
http://sportowapublicystyka.blox.pl