Podsumowanie WTA 2010: Dominacja Rosjanek

Rosjanki nadal mają się dobrze. Choć Szarapowa już nie ta sama, choć Kuzniecowa miała słaby sezon to nie osłabiło to pozycji rosyjskiego tenisa. Rosja to ciągle kraj dominujący w kobiecych rozgrywkach, ma 15 tenisistek w TOP 100 rankingu WTA oraz 13 wywalczonych tytułów w 2010 roku.

Rosja ma w czołowej 100 niemal dokładnie dwa razy więcej tenisistek niż okupujące drugą pozycję Czechy (dalej po siedem zawodniczek Włochy i USA oraz po pięć Rumunia i Hiszpania). Rosjanki to też liderki pod względem liczby wywalczonych tytułów w sezonie 2010 (13). Na drugim miejscu z ośmioma tytułami znajduje się Belgia (pięć Kim Clijsters, dwa Justine Henin, jeden Yanina Wickmayer), a na trzecim Dania (sześć, oczywiście wszystkie Karolina Woźniacka). Warto jednak podkreślić, że w TOP 10 rankingu sezon ukończyły tylko dwie Rosjanki, najmniej od 2003 roku (również dwie).

Pierwsze dwa tytuły dla Rosji wywalczyła Jelena Dementiewa (Sydney, Paryż – hala Pierre de Coubertina), która po tym sezonie zakończyła karierę. W tym samym tygodniu, w którym triumf w Paryżu święciła Dementiewa w Pattai tytuł wywalczyła najlepsza z Rosjanek Wiera Zwonariowa. Tydzień po paryskim triumfie Jeleny w Memphis swój 21. tytuł zdobyła Masza Szarapowa. A tydzień po blondpiękności w Kuala Lumpur najlepsza była Alisa Klejbanowa, która w rosyjskim finale zwyciężyła Dementiewą. Seria rosyjskich triumfów tydzień po tygodniu nie została zakonczona, bo na początku marca w Monterrey swój pierwszy tytuł wywalczyła Anastazja Pawljuczenkowa. Na kolejny triumf swojej tenisistki Rosjanie czekali aż do maja, gdy tydzień przed Roland Garros w Strasburgu najmocniejsza okazała się Szarapowa. Miesiąc później, tydzień przed Wimbledonem w Eastbourne pierwszy tytuł zdobyła Jekaterina Makarowa w finale pokonując Wikę Azarenkę. Pod koniec lipca pierwszy turniejowy triumf od 2008 roku święciła była piąta rakieta rankingu WTA Anna Czakwetadze. Tydzień później w Stambule drugi tytuł zdobyła Pawljuczenkowa, a na początku sierpnia w San Diego chwilę olśnienia miała Swieta Kuzniecowa. Ostatnie rosyjskie tytuły wywalczyły we wrześniu, w tym samym tygodniu Alisa Klejbanowa (Seul) i Ałła Kudriawcewa (Taszkient).

Jelenki będzie mi bardzo brakować w cyklu WTA Tour. Nigdy nie było jej dane posmakować wielkoszlemowego triumfu (finał Roland Garros i US Open 2004). Ale dojść do dwóch wielkoszlemowych finałów praktycznie bez serwisu to jest nielada sztuka. Ten serwis poprawiała w kolejnych latach, ale nieprawdpopodobna praca stóp i niesamowita siła ognia z głębi kortu z tym koszmarnym serwisem doprowadziły ją niemal do grona wielkoszlemowych mistrzów. Szkoda, że jej to się nie udało, ale jak sama powiedziała: „Może to dobrze, że nie udało mi się wygrać, moze każdy powinien mieć taki jeden niespełniony sen”. Te słowa tkwią głęboko w mojej głowie, one odzwierciedlają całą naturalność, życzliwość i serdeczność Jeleny. Lata leciały, a ona się nie zmieniła, pozostała tą samą uśmiechniętą Leną śmiejącą się ze swoich tenisowych mankamentów. Niezwykle sympatyczna, wesoła, spontanicznie reagująca na różne wydarzenia, prawdziwa pasjonatka, która cieszyła się grą w tenisa w przeciwieństwie do wielu pochmurnych, rzadko się uśmiechających dziewczn. I jednocześnie niesamowita wojowniczka, świadoma swoich mankamentów, akceptująca siebie taką, jaką jest, próbująca się poprawić. Walką o każdą piłkę, ambicją, charakterem potrafiła zniwelować te braki, ale wiedziała że pewnych rzeczy nie przeskoczy, bo ona już jest taką tenisistką pełną sprzeczności, którą za tą naturalność pokochały miliony kibiców. A mężczyznom będzie jej brakować, bo to po prostu piękna kobieta z gracją poruszająca się po korcie, efektownie prezentująca się w meczach tenisowych, jak i poza kortem. Urocza blondynka, czarujący uśmiech, długie nogi”. Tak, będzie mi jej bardzo brakować. Przyjemnego nowego życia Lena!

Czy Masza Szarapowa, triumfatorka trzech wielkoszlemowych turniejów, będzie jeszcze czarować na korcie? Wszyscy się nad tym zastanawiają czy po problemach z barkiem zdoła wrócić na sam szczyt. Przed Australian Open 2011 rosyjska blondpiękność zamierza zagrać w Auckland i Sydney. Życzę jej powodzenia. Może nie jestem największym kibicem Maszy, ale zawsze imponowała mi swoją walecznością, niezłomną naturą i chęcią dominowania w każdej wymianie. Wierzę, że jeszcze nie powiedziała ostatniego słowa. Bardzo ważny będzie początek sezonu 2011. Po słabej australiskiej części sezonu 2010 nie ma na niej żadnej presji, więc może tylko zyskać dobrymi wynikami.

Moja ulubiona z Rosjanek to Czakwetadze. Nie dość, że piękna, to jeszcze wspaniała technika, spryt, inteligencja, czytanie gry, imponuje mi ten kombinacyjny, pełen fajerwerków tenis. Trochę może delikatny, ale ja lubię patrzeć na zawodniczki, które potrafię się skutecznie przeciwstawić dużo mocniejszym fizycznie rywalkom. Ania po przeżytej traumie w związku z napadem rabunkowym na jej dom powoli zaczyna się odnajdować. Pokazała to w Portorożu i na początku sierpnia w Kopenhadze, gdy jako kwalifikantka doszła do półfinału przegrywając w trzech setach z Karoliną Woźniacką oraz w Bronxie, gdzie wygrała mocno obsadzony turniej ITF. Półfinalistkę US Open 2007, byłą piątą rakietę świata zawsze będę mocno dopingował. Wierzę, że w 2011 roku zobaczymy Anię bliższą formy z 2006 i 2007 roku.

Pawljuczenkowa poza wiktoriami w Monterrey i Stambule w tym sezonie zaliczyła półfinał w Cincinnati oraz cztery ćwierćfinały, a także 1/8 finału US Open (to jej najlepszy wynik w Wielkim Szlemie), III rundę Roland Garros i Wimbledonu oraz 1/8 finału dużego turnieju w Miami. Anastazja to jeden z największych talentów w rosyjskim tenisie od czasu Szarapowej. Mistrzyni juniorskiego Australian Open 2006 i 2007 oraz US Open 2006 gra niezwykle agresywny tenis oparty na forhendzie, ma też coraz lepszy serwis i poprawiła grę przy siatce. Bardzo rozsądnie wprowadzana Rosjanka sezon 2007 ukończyła na 281. miejscu w rankingu WTA, rok później była już 45. singlistką świata, a na mecie ubiegłego sezonu znalazła się o cztery pozycje wyżej. W sezonie 2010 zadebiutowała w TOP 20, a sezon ukończyła tuż za nią. W sezonie 2011 ma szansę zadomowić się w czołowej 20 i okrasić kolejny dobry rok wielkoszlemowym ćwierćfinałem.

Wszechstronna, mocna z głębi kortu i solidna przy siatce Makarowa to kolejny rosyjski talent, który może mocno namieszać w kobiecych rozgrywkach. Już w 2007 roku Jekaterina w swoim wielkoszlemowym debiucie doszła do III rundy US Open, w kolejnym sezonie powtórzyła ten wynik, a także zaliczyła III rundę Australian Open. Przed rokiem w Fes i Estoril osiągnęła swoje pierwsze finały, a w tym sezonie na trawie w Eastbourne grając jako kwalifikantka sięgnęła po pierwsze trofeum.

Moim zdaniem największe szanse na ścisłą światową czołówkę ma Klejbanowa, która ma siłę fizyczną, a do tego nie jest tenisistką surową technicznie. Ma świetny serwis, bardzo dobry bekhend i solidnego woleja, z każdym kolejnym sezonem poprawia się. Poza triumfami w Kuala Lumpur i Seulu w tym roku zaliczyła ćwierćfinały w Indian Wells bijąc po drodze samą Kim Clijsters, San Diego eliminując Jelenę Janković i Moskwie oraz finał „małych” Mistrzostw WTA na Bali przegrywając z Aną Ivanović. Na razie jeszcze nie potrafi ustabilizować formy na równym poziomie przez kilka tygodni, ma też problemy z kontuzjami, ale jak wielkim jest talentem pokazała w 2008 roku, gdy w swoim debiucie w Wimbledonie osiągnęła 1/8 finału. Przed rokiem trzy rundy przeszła też w Australian Open. Ma dziewczyna charakter i już wiele razy wyszła ze sporych opałów, czołowa 20 jest już w jej zasięgu.

Swieta Kuzniecowa od kilku sezonów pojawia się i znika. W ubiegłym sezonie wygrała Roland Garros zdobywając swój drugi wielkoszlemowy tytuł (pierwszy to US Open 2004), a w tym roku jej najlepszy wynik w Wielkim Szlemie to 1/8 finału Australian Open i US Open. Świetnie wyszkolona technicznie, mocna fizycznie, ale bardzo chimeryczna Swieta w sezonie 2010 na pierwszy ćwierćfinał czekała aż do czerwca (Eastbourne). W sierpniu poza wiktorią w San Diego (w finale pokonała Agnieszkę Radwańską) zaliczyła półfinał w Montrealu. Po US Open w Tokio i Pekinie wygrała w sumie jeden mecz i to przez krecz Agnes Szavay. Rosjanka po raz pierwszy od 2003 roku sezon ukończyła poza czołową 20. Po niej można się spodziewać wszystkiego, dlatego kibice lubią ją oglądać, bo jest gwarancją przeróżnych emocji. Jeśli tylko nie czuje się wypalona i przemęczona, a w ostatnim czasie rezygnacja i frustracja towarzyszyły jej dosyć często, to jest w stanie dokonywać wielkich rzeczy rozgrywając całą masę niezapomnianych spotkań. Wcale się nie zdziwię jak w 2011 roku z wielką pompą powróci do ścisłej czołówki, ale równie dobrze może spaść jeszcze niżej. Jak będzie? Odpowiedź da Swieta i jej głowa.

23-letnia Kudriawcewa już w 2006 roku w Kalkucie osiągnęła swój pierwszy ćwierćfinał. Na pierwszy tytuł czekała do 2010 roku. W tym sezonie zaliczyła też finał w Kantonie. Rosjanka w 2007 roku doszła do III rundy Roland Garros, a w I rundzie Wimbledonu stoczyła trzysetową batalię z późniejszą triumfatorką Venus Williams (prowadziła 3:1 w III secie, przegrała 6:2, 3:6, 5:7). Zadebiutowała wtedy też w TOP 100 rankingu i do tej pory z niej nie wypadła. Największy indywidualny sukces odniosła w 2008 roku, gdy w drodze do 1/8 finału Wimbledonu wyeliminowała Maszę Szarapową. Posiadająca bardzo dobry forhend Kudriawcewa choć trzyma się dzielnie w czołowej 100 to jej najwyższa lokata to 56. Wszystko to efekt bardzo nierównej dyspozycji, nieumiejętności radzenia sobie z presją, a także prześladujących ją kontuzji. Czy finał i tytuł w końcówce sezonu pozwolą się jej odblokować i pokazać pełnię swoich dużych możliwości w największych turniejach?

W czołowej 20 poza Zwonariową i kończącą karierę Dementiewą (już w styczniu zniknie z listy rankingowej) mamy jeszcze Nadię Pietrową, która w tym sezonie zaliczyła ćwierćfinały Australian Open i Roland Garros oraz Maszę Kirilenko, która w styczniu w Melbourne Park osiągnęła swój pierwszy wielkoszlemowy ćwierćfinał. W czołowej 100 są jeszcze wszechstronna Jelena Wiesnina, która w swoim dorobku ma dwa wielkoszlemowe finały w deblu (Roland Garros 2009, Wimbledon 2010), a w singlu finały w Auckland i New Haven (2009) oraz w tym sezonie w Stambule; Wiera Duszewina, mistrzyni juniorskiego Wimbledonu 2002, w dorosłej karierze zdobywczyni tytułu w Stambule (2009); spadająca coraz niżej była liderka rankingu Dinara Safina (aktualnie na 63. miejscu) oraz 19-letnia Ksenia Perwak, mistrzyni juniorskiego Australian Open 2009.

Oddaj swój głos na Sportową Publicystykę w konkursie Blog Roku 2010. Termin głosowania SMS 11.01.2011 godz. 15:00 – 20.01.2011 godz. 12:00


pubsport.pl
Łukasz Iwanek

Lubartów, w 2009 roku ukończył studia na kierunku Ekonomia. Od 2009 roku pracuje w portalu SportoweFakty.pl, najczęściej cytowanym serwisie internetowym. Pisze tam o tenisie, ale interesuje się też piłką nożną i wieloma innymi dyscyplinami, jak lekkoatletyka, siatkówka, pływanie czy sporty zimowe. Od 2007 roku prowadzi bloga Sportowa Publicystyka.

http://sportowapublicystyka.blox.pl