Podsumowanie WTA 2010: Ivanović i Janković

Ana Ivanović w 2010 roku wygrała dwa turnieje i wróciła do TOP 20 rankingu WTA. Czy to znak, że Ana wraca do równowagi? Jelena Janković triumfowała w Indian Wells oraz zaliczyła półfinał Roland Garros i choć miała słabą drugą część sezonu to trzeci rok z rzędu ukończyła w TOP 10.

Dwie byłe liderki rankingu. Janković w Indian Wells w drodze po tytuł pokonała Samanthę Stosur i Karolinę Woźniacką. Serbka tradycyjnie była bardzo mocna na kortach ziemnych. Rozpoczęła od ćwierćfinału w Charleston i Stuttgarcie, potem w drodze do finału w Rzymie pokonała obie siostry Williams (jako pierwsza zawodniczka na kortach ziemnych, a ósma w ogóle zwyciężyła obie Amerykanki w jednym turnieju), by przegrać z rewelacyjnie dysponowaną Maríą José Martínez Sánchez. Potem osiągnęła ćwierćfinał w Madrycie i zwieńczyła ten udany okres półfinałem Roland Garros. Podczas Wimbledonu w meczu 1/8 finału z Wierą Zwonariową finalistka US Open 2008 doznała kontuzji pleców, a następnie w Portorożu nabawiła się urazu kostki. Serbka do końca sezonu nie wróciła do równowagi i w ośmiu turniejach wygrała w sumie pięć spotkań m.in. przegrywając wszystkie grupowe spotkania w Mistrzostwach WTA.

25-letnia Jelena, gdy powróci do fizycznej równowagi powinna znowu zachwycać nas swoją nieprawdopodobną defensywą i grą w kontrataku, ale nie będzie już tak regularna przez cały sezon, tak jak to było jeszcze kilka sezonów wstecz. Nie odpuszczała żadnej imprezy, rozgrywała ponad 70 czy 80 meczów w sezonie i teraz to się jej odbija czkawką. Tradycyjnie groźna powinna być na kortach ziemnych, może szukać swojej szansy na drugi wielkoszlemowy finał, a może przy sprzyjających wiatrach uda się jej sięgnąć po wymarzone trofeum. Właśnie Roland Garros to dla niej największa szansa, by nie odejść jako była numer jeden bez wielkoszlemowej zdobyczy.

Ivanović, triumfatorka Roland Garros 2008, miała kilka chwil olśnienia zwiastujących powrót dawnej dynamicznej, przebojowej, szybkiej jak błyskawica Any. Sezon rozpoczęła od półfinału w Brisbane, ale z Australian Open w II rundzie wyeliminowała ją Gisela Dulko. Kiedy na początku maja Serbka doszła do półfinału w Rzymie eliminując po drodze Wikę Azarenkę, Jelenę Dementiewą i Nadię Pietrową wydawało się, że wraca na właściwe tory. Ale Ana od momentu, gdy wygrała Roland Garros 2008 i została liderką rankingu stała się nieobliczalna. Trochę przeszkadzały jej kontuzje, ale też zbytnia pewność siebie i zbyt duża koncentracja na innych sprawach. Pasja gdzieś zniknęła, Serbka ciągle się uśmiechała i uspokajała, ale wszystko to wyglądało bardzo sztucznie. Po półfinale w Rzymie w Madrycie pechowo trafiła od razu na Jelenę Janković, więc nie było co robić tragedii z takiej porażki. Ale już z Roland Garros w II rundzie wyeliminowała ją Alisa Klejbanowa i to było solidne lanie (3:6, 0:6). W drugiej części sezonu Ana wreszcie ustabilizowała formę i od sierpnia zaliczyła półfinał w Cincinnati, 1/8 finału US Open i ćwierćfinał w Pekinie. W październiku w Linzu zdobyła swój pierwszy od 2008 roku tytuł, potem był ćwierćfinał w Luksemburgu i triumf w „małych” Mistrzostwach WTA na wyspie Bali.

Daleki jestem od stwierdzenia, że Ana na dobre powróciła. Pokazała, że gdy w pełni skoncentruje się na tenisie to zawsze trzeba się jej obawiać, bo jej siła rażenia jest wprost imponująca (ten jej piorunujący forhend i coraz lepszy bekhend). Mało która zawodniczka potrafi tak szybko przejść z defensywy do ataku i popisywać się błyskawicznymi kontrami. Gdy trafia w kort, gdy nic jej nie dekoncentruje jest nie do zatrzymania. Ona ma dopiero 23 lata i już sporo trudnych momentów, które powinny ją wiele nauczyć. W sierpniu Serbka wypadła z czołowej 60, ale imponująca seria pozwoliła jej finiszować na 17. pozycji. W 2011 znowu możemy widzieć tę Anę, którą zachwycaliśmy się w 2008 roku. Oby tylko jakiś chłopak jej znowu nie zdekoncentrował, bo żal było patrzeć co się z nią działo przez cały ubiegły sezon i połowę tego.

Oddaj swój głos na Sportową Publicystykę w konkursie Blog Roku 2010. Termin głosowania SMS 11.01.2011 godz. 15:00 – 20.01.2011 godz. 12:00


pubsport.pl
Łukasz Iwanek
Lubartów, w 2009 roku ukończył studia na kierunku Ekonomia. Od 2009 roku pracuje w portalu SportoweFakty.pl, najczęściej cytowanym serwisie internetowym. Pisze tam o tenisie, ale interesuje się też piłką nożną i wieloma innymi dyscyplinami, jak lekkoatletyka, siatkówka, pływanie czy sporty zimowe. Od 2007 roku prowadzi bloga Sportowa Publicystyka.
http://sportowapublicystyka.blox.pl