Podsumowanie WTA 2010: Serena Williams

Serena Williams w sezonie 2010 wystąpiła tylko w sześciu turniejach i zdobyła dwa wielkoszlemowe tytuły (Australian Open, Wimbledon). To się nazywa skuteczność!

Dla Sereny tradycyjnie nie ilość się liczy, ale jakość. Amerykanka poza wielkoszlemowymi triumfami w tym sezonie zaliczyła finał w Sydney, półfinał w Rzymie i ćwierćfinał Roland Garros. Przed ćwierćfinałem odpadła jedynie w Madrycie, gdzie w III rundzie uległa Nadii Pietrowej. Dla młodszej z sióstr Williams był to 13. sezon w zawodowym tenisie i tylko pięć z nich nie naznaczyła wielkoszlemowym triumfem (po raz ostatni w 2006 roku, w którym prześladowały ją problemy zdrowotne).

Wygrywając Australian Open po raz piąty została samodzielną rekordzistką pod względem liczby triumfów w tej lewie Wielkiego Szlema w erze otwartej. Po wiktorii w Wimbledonie w sumie na swoim koncie ma 27 wielkoszlemowych tytułów: 13 w singlu, 12 w deblu i 2 w mikście, co plasuje ją na dziewiątym miejscu na liście rekordzistek. 13 tytułów w singlu daje jej szóste miejsce, a czwarte w erze otwartej na liście triumfatorek.

Serena cały czas udowadnia, że gdy tylko jest w grze to ciągle jest najlepsza. Amerykanka pauzowała po Wimbledonie do końca sezonu z powodu kontuzji stopy, której nabawiła się w wyniku nadepnięcia na szkło w restauracji. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że gdyby Williams mogła powrócić do gry to sezon ukończyła by jako liderka rankingu WTA. Na finiszu sezonu 2010 znalazła się na czwartym miejscu i pod koniec stycznia spadnie jeszcze niżej, bo nie będzie bronić tytułu w Melbourne Park.

Wielu zastanawia się kiedy 29-letnia Serena zdecyduje się zejść ze sceny. Tylko po co ma odchodzić, skoro młode, ambitne gwiazdki nie dorastają jej do pięt? Taka jest właśnie brutalna prawda. Gdy Amerykance nic nie dolega to jest nadal tym samym walcem miażdżącym większość rywalek i przez lata nic się w tym względzie nie zmienia. Po co ma odchodzić na emeryturę skoro jej wielkoszlemowy dorobek nie musi się zamknąć na 13 tytułach?

Pasja, determinacja, niesamowity hart ducha, mentalne nastawienia, podejście do gry – tym wszystkim Serena zyskała sobie status jednej z największych tenisistek w historii. Amerykanka gdy staje na starcie to przemienia się w walca mieżdżącego kolejne rywalki. Jej największą siłą jest to, że rozkręca się w trakcie imprezy, w początkowych rundach może się trochę męczyć, ale gdy turniej wkracza w decydującą fazę jej niszczycielska siła daje o sobie znać ze zdwojoną mocą. Piorunującym serwisem, potężnym forhendem i równie wspaniałym oburęcznym bekhendem oraz bardzo solidnym wolejem Amerykanka doprowadza swoje rywalki do rozpaczy i większości nie pozwala spełnić marzenia o pokonaniu jej, ba zdecydowana większość nie jest w stanie nawiązać z nią równorzędnej walki. Wspaniała ofensywa, nieprawdopodobne przyspieszenie jednym uderzeniem, ale też solidna defensywa, kończące uderzenia wzdłuż linii i po krosie. Ze względu na ryzykowny styl gry popełnia dużo niewymuszonych błędów, ale rekompensuje je ogromną liczbą kończących uderzeń. Serena to tenisistka kompletna imponująca odpornością psychiczną i niesłychanym charakterem. Nie płacze na korcie, gdy wiatr krzywo zawieje bądź nóżka ją zaboli.

Wielu irytuje jej pycha w stosunku do rywalek, ale ma do tego prawo. Sięga po wielkoszlemowe tytuły starannie selekcjonując turnieje, w których gra. Krótko mówiąc gra niewiele, a wygrywa to co najważniejsze i dlatego ciągle jest w ścisłej czołówce. Ona jest jedną z najbardziej wyrazistych postaci współczesnego tenisa, wielką osobowością, charyzmatyczną postacią, która ściąga ludzi na trybuny gwarantując im spektakularne widowiska.

Serena widzi co się dzieje w tej kobiecej czołówce. Amerykanka od początku wzbudzająca ogromne emocje fantastyczną postawą na korcie i ekstrawagancją poza nim może jeszcze wzbogacić się o kilka wielkoszlemowych tytułów, choć z uwagi na coraz bardziej ograniczoną liczbę startów jako liderka rankingu WTA raczej nie odejdzie. Ale ona liderką rankingu WTA była w sumie przez 123 tygodnie, więc kolejne tygodnie nie są jej do szczęścia potrzebne.

Oddaj swój głos na Sportową Publicystykę w konkursie Blog Roku 2010. Termin głosowania SMS 11.01.2011 godz. 15:00 – 20.01.2011 godz. 12:00


pubsport.pl
Łukasz Iwanek
Lubartów, w 2009 roku ukończył studia na kierunku Ekonomia. Od 2009 roku pracuje w portalu SportoweFakty.pl, najczęściej cytowanym serwisie internetowym. Pisze tam o tenisie, ale interesuje się też piłką nożną i wieloma innymi dyscyplinami, jak lekkoatletyka, siatkówka, pływanie czy sporty zimowe. Od 2007 roku prowadzi bloga Sportowa Publicystyka.
http://sportowapublicystyka.blox.pl