Podsumowanie WTA 2010: Wiera Zwonariowa

Wiera Zwonariowa w tym sezonie osiągnęła swoje pierwsze wielkoszlemowe finały. Rosjanka w 2008 roku doszła do wielkiego finału Mistrzostw WTA i od tamtej pory nie jest już tą samą płaczącą Wierą, jaką znaliśmy przez lata.

Nie ma już tej kruchej Zwonariowej, która potrafiła się rozkleić na korcie po jednej zepsutej piłce i nie opanować się do końca meczu. Jest za to twarda kobieta, która wie do czego dąży i nie przejmuje się komentarzami innych ludzi na swój temat. Rosjanka w końcu się przełamała i zaczęła wykorzystywać swoje największe atuty, czyli mocne, płasko bite piłki i posyłanie armatnich ciosów z oburęcznego bekhendu. Wiera przestała przywiązywać wagę do wystrzeliwanych daleko poza kort piłek, bo po prostu takie rzeczy zdarzają się każdemu. Tenisistka z Moskwy teraz potrafi wyjść obronną ręką z ogromnych opresji, potrafi zakasać rękawy i twardo walczyć o swoje, nawet jak przez długi czas mecz się jej nie układa. Po wielkim finale Mistrzostw WTA był w jej wykonaniu półfinał Australian Open 2009.

Dojrzała pod kierunkiem trenera – modela Siergieja Demekina, który wydobył z niej głęboko skrywany potężny ładunek pozytywnej energii i pomógł jej odzyskać spokój i wiarę we własne możliwości. Teraz mamy konsekwentną, świetnie czytającą grę Rosjankę, której nic nie jest w stanie zdeprymować. Finały Wimbledonu i US Open zdają się temu przeczyć, ale dojście do nich było dla niej czymś zupełnie nowym, więc można powiedzieć pierwsze koty za płoty i być może przyjdzie czas, że Wiera zdobędzie wielkoszlemowy tytuł. Ona uwierzyła, że to może się udać.

Zwonariowa swoje atuty zaprezentowała światu po raz pierwszy w latach 2003-2004, w których znajdowała się tuż poza czołową 10. W 2003 roku osiągnęła ćwierćfinał Roland Garros, a w Bol zdobyła swój pierwszy tytuł. W sumie na swoim koncie ma 10. tytułów, z których pięć wywalczyła w trzech ostatnich sezonach. W 2010 roku Rosjanka zaliczyła sześć finałów i wygrała jeden z nich (Pattaya City). W drodze do pierwszego w karierze wielkoszlemowego finału w All England Club odprawiła Kim Clijsters, a przegrała jedynie z królową londyńskiej trawy Sereną Williams. Na Flushing Meadows grając niezwykle dojrzały taktycznie tenis wyeliminowała Karolinę Woźniacką, a nie do pokonania okazała się dla niej jedynie królowa nowojorskich kortów Clijsters. Sezon ukoronowała finałem w Pekinie i półfinałem Mistrzostw WTA w obu przypadkach przegrywając z Woźniacką.

Zwonariowa jako piąta w historii Rosjanka została drugą rakietą rankingu WTA (po Anastazji Myskinie, Marii Szarapowej, Swietłanie Kuzniecowej i Dinarze Safinie). Czy będzie w stanie osiągnąć sam szczyt? Upór i determinacja mogą pomóc jej przekroczyć magiczną barierę na drodze do tenisowej wielkości. Jest tenisistką bardzo dobrą, niewygodną i mającą motywację do jeszcze cięższej pracy. Bo jej przez lata przeszkadzała nie tylko krucha psychika, ale też problemy zdrowotne. Tak niewiele jej brakuje, by znaleźć się w tenisowym raju, ale czasem to niewiele okazuje się zbyt dużym balastem krępującym ruchy. Bo ona sama ustawia sobie poprzeczkę coraz wyżej, a wyżej może być już tylko numer jeden rankingu i wielkoszlemowy tytuł. Czy szczyt tenisowego rankingu jest dla niej osiągalny czy jednak demony przeszłości powrócą i apetyt na wielkoszlemowy tytuł nie zostanie zaspokojony, bo w tych najważniejszych meczach nie będzie w stanie udźwignąć presji?

Oddaj swój głos na Sportową Publicystykę w konkursie Blog Roku 2010. Termin głosowania SMS 11.01.2011 godz. 15:00 – 20.01.2011 godz. 12:00


pubsport.pl
Łukasz Iwanek
Lubartów, w 2009 roku ukończył studia na kierunku Ekonomia. Od 2009 roku pracuje w portalu SportoweFakty.pl, najczęściej cytowanym serwisie internetowym. Pisze tam o tenisie, ale interesuje się też piłką nożną i wieloma innymi dyscyplinami, jak lekkoatletyka, siatkówka, pływanie czy sporty zimowe. Od 2007 roku prowadzi bloga Sportowa Publicystyka.
http://sportowapublicystyka.blox.pl