Podsumowanie zimowego okienka transferowego

Kilka dni temu zamknęło się zimowe okienko transferowe w najlepszych ligach europejskich. Przebiegało ono bardzo spokojnie, wybredni mogą nawet rzec, że było nudno. Naprawdę, nie było się czym emocjonować. Wiele klubów zaczęło oszczędzać, praktykować politykę zaciskania pasa, albo niektórzy po prostu wolą poczekać do lata i zacząć kupować po Mistrzostwach Europy.


Pamiętam jak w zeszłym roku w styczniu emocjonowaliśmy się przenosinami Torresa do Chelsea za 50 mln, czy Andyego Carolla do Liverpoolu za dobre 35 mln. W tym roku było znacznie mniej ciekawie. Niestety. Jednak coś tam się działo i pora to podsumować. Jedziemy!

Największy przegrany
Chyba największym przegranym tego okienka transferowego był Carlos Tevez. W City Argentyńczyk czuje się źle. Wyjechał do Argentyny, nie gra w meczach, a co za tym idzie – nie dostaje pensji. Piłkarz to niewątpliwie wybitny. Bardzo interesowały się nim dwa kluby z Mediolanu, pozyskać go chciało też francuskie PSG. Wydawało się nawet, że transfer do Milanu jest już praktycznie dogadany, ale jednak w ostatniej chwili Berlusconi, nie wykluczone, że za namową córki, zablokował transfer Pato do PSG. Być może to zdecydowało o tym, że Argentyńczyk nie przeniósł się do ekipy prowadzonej przez Allegriego . Sądzę jednak, że gdyby Tevez był ciut bardziej zdeterminowany to do tego transferu by doszło. Jak nie do Milanu, to do Interu, PSG czy jeszcze innego klubu. Tego zabrakło. A może jemu tak jest dobrze, pewnie ma spore oszczędności, a obecnie siedzi sobie w swojej Argentynie z rodziną. A więc, może nie jest największym przegranym tego okienka? Swoją drogą, byłoby to dość dziwne podejście. Gdyby jednak właściciele „The Citizens” zdecydowali się oddać Carlosa za darmo, to z otwartymi ramionami powitają go w argentyńskim Boca Juniors. Nie wiem, czy Argentyńczyk ma nadal ambicję by grać w Europie, ale coraz więcej zdarzeń utwierdza mnie w przekonaniu, że jednak niestety nie. Mam nadzieję, że się mylę.

Królowie polowania
Takich chyba nie było. Aczkolwiek na pewno znacząco tej zimy wzmocniło się francuskie PSG. Do stolicy Francji przybyli Brazylijczycy: Alex, Maxwell i Thiago Motta. Ten pierwszy to środkowy obrońca, który jednak przez ostatnie  pół roku więcej odpoczywał niż grał. Jest to solidny defensor. Ma spore doświadczenie na karku oraz bardzo dużo zaletę także w ofensywie – kapitalnie potrafi bić rzuty wolne. Nie był drogi, więc uważam to za bardzo dobry ruch ze strony klubu z Parc de Princes. Maxwell w „Dumie Katalonii”też grywał ostatnio mało, ale to w końcu najlepsza ekipa świata. Przed kilkoma laty, w Interze, pokazał jednak, że obrońcą jest bardzo dobrym. Ofensywnie usposobionym, a przy tym nie zapomina o defensywie. Nie było łatwo go przejść. Pojedynków jeden na jeden często nie przegrywał.  Thiago Motta to chyba największe wzmocnienie klubu z Paryża. Dobry technicznie, doświadczony, ograny, pewny punkt środka pola. W Interze był podstawowym zawodnikiem.

Anglia
Tu na pewno ciekawie było za sprawą powrotu Thierrego Henry’ego do Arsenalu. Niestety, tylko na zasadzie króciutkiego wypożyczenia, które kończy się pod koniec lutego. „Król Arsenalu” powrócił w świetnym stylu, strzelając gola kilka minut po wejściu na plac gry meczu pucharowego. Potem było gorzej.

Andre Villas Boas ściągnął na środek defensywy Garry’ego Cahilla. Jest to obrońca, który już od dłuższego czasu brylował w defensywie Boltonu. Nie było sensu chyba tam tkwić  kolejne pół roku, potem kolejny sezon, tym bardziej, że ekipa z Horiwch znajduje się obecnie na siedemnastym, ostatnim bezpiecznym miejscu w tabeli. Garry swoje zdążył już rozegrać też w reprezentacji Anglii. Tylko czy na Stamford Bridge znajdzie się dla niego miejsce w składzie? Nie wiadomo, bo od przejścia byłego środkowego obrońcy Boltonu do klubu ze stolicy minęło już trochę czasu, a sam zawodnik jeszcze na boisko wybiec nie zdążył. Ten transfer sprawił, że Villas Boas ma praktycznie czterech bardzo dobrych, może nawet świetnych(w przypadku Terry?ego można to powiedzieć bez wahania) środkowych defensorów. Ale kłopot bogactwa na jakiejś pozycji to chyba pozytywny kłopot, chociaż często zdarza się, że piłkarze nie grając, się po prostu frustrują, obrażają na cały świat, albo chcą odejść. I tu kłania się „The Times”, w którym można przeczytać, że Cahill już jest bardzo niezadowolony ze swojej obecnej sytuacji na SB. Pytanie, kiedy zacznie o tym głośniej mówić?

Ciekawy transfer mieliśmy również między dwoma klubami z Londynu. Bobby Zamora, po czterech latach pobytu na Craven Cottage, przeniósł się do Queens Park Rangers.  Ma on tworzyć zabójczy duet  snajperów wspólnie z drugim nowym nabytkiem ekipy z Lotus Road, Dijbrilem Cisse, który w  czasie półrocznego pobytu w Lazio strzelił tylko jedną bramkę w lidze. Mało, ale napastnik to na pewno bardzo, bardzo dobry, a QPR może mieć z niego dużo dobrego pożytku. W ogóle można powiedzieć, że Mark Hughes tego okna zaszalał, bo oprócz Zamory i Cisse, do „The Hoops” dołączyli również: Macheda, Taye Taiwo, Nedum Onuoha i Samba Diakite.

Do ekipy z niebieskiej części Manchesteru dołączył na zasadzie wypożyczenia David Pizzaro. Zawodnik niski, dość drobny, ale dobry technicznie, mający przegląd pola i dobre, otwierające drogę do bramki podanie. Jest doświadczony. Z Manccinim pracował już w Mediolanie za czasów swojej gry w Interze. Ostatnie pół roku miał nieudane, Luis Enrique często sadzał go na ławce.

Niemcy
Tutaj, z punktu widzenia polskiego kibica, było ciekawie. W końcu szeregi Kaiserslautern zasilili Ariel Borysiuk i Kuba Świerczok. Były napastnik bytomskiej Polonii zdążył już rozegrać w ekipie ze wzgórza Betzenberg dwa spotkania. Po pierwszym  uznano go za wielki talent, bo chłopak, który dotąd grywał tylko w I lidze polskiej, a pół roku temu Cracovia oddała go niemal za darmo do Bytomia, zagrał z Werderem całkiem dobre zawody. Niektóre serwisy zdążyły go uznać za jednego z najlepszych zawodników meczu z drużyną Tomasa Schafa. W drugim było gorzej. Ja bym się tym chłopakiem tak nie emocjonował, a do kadry Franciszka Smudy na Euro nawet bym go nie próbował przymierzać. Może jeszcze jeden mecz zagra w pierwszym składzie i niestety, ale sądzę, że więcej w tym sezonie podstawowej jedenastce „Czerwonych Diabłów” nie wyjdzie. Myślę, że to jest jeszcze za wcześnie. Wyszedł mu jeden mecz. Poczekajamy, jak zagra tak dobrych spotkań jak z Werderem na przykład pięć. Zresztą spotkanie z ekipą z Bremy też aż tak fantastyczne, jak niektórzy je przedstawiają, w wykonaniu Kuby nie było.

Natomiast myślę, że Borysiuk to jest już piłkarz na pierwszy skład w ekipie Marco Kurza. Mimo młodego wieku, może nawet jak na Polaka wyjeżdżającego za granicę bardzo młodego wieku, bo w końcu żyjemy w kraju, w którym piłkarza, który ma dwadzieścia pięć lat nazywamy młodym, zdolnym, rokującym, Ariel jest już zawodnikiem doświadczonym. Borysiuk  myśli na boisku, jest piłkarzem inteligentnym. Często gra na pograniczu faulu, ale to tylko dobrze. Podobają mi się te jego długie piłki, przerzuty, w stylu podobnym do Xaviego Alonso. Zresztą trener Kaiserslautern mówił, że właśnie takiego grajka szukali: młodego, ale zarazem już doświadczonego.

Zaszalał w tym okienku Felix Magath. Znowu. Ma on w zwyczaju wydawać na transfery sporawe sumki, zdarza mu się odkryć prawdziwą perełkę, ale zdarza się mu też często kupić piłkarza, który przez cztery następne lata będzie tkwił w głębokiej rezerwie i nie wyjdzie nawet raz na boisko, a jak już ten jeden raz się na placu gry pojawi, rozczaruje. Magath poszedł w ilość, kupił siedmiu gości. Ale czy to będzie rzeczywista jakość? Zobaczymy.

Bayer Leverkusen kupił niezwykle utalentowanego bramkarza ze Stuttgartu, Bernda Leno i to za 7.5 milionów euro.

Jednak największy i chyba najciekawszy transfer to była transakcja pomiędzy dwoma Borussiami. Marco Reus uzgodnił warunki transferu z Borussią Dortmund. Co prawda Marco przeniesie się do Dortmundu dopiero latem. Jest to zawodnik niezwykle utalentowany, młody. Ma dobry drybling, przyspieszenie, zdobywa sporo bramek. W tym sezonie jest zdecydowanie największą gwiazdą rewelacji Bundesligi z Gladbach.

Włochy
Tutaj nie mogliśmy liczyć na jakieś bardzo wysoko gotówkowe transfery, aczkolwiek kilka z ruchów klubów włoskich na rynku było ciekawych. Genoa sprowadziła Alberto Gilardino, piłkarza doświadczonego i rozpoznawalnego. W tym sezonie strzelił on tylko dwie bramki, ale niewątpliwie będzie to duże wzmocnienie dla ekipy prowadzonej przez Alberto Maselaniego.

Inter kupił Juana z Internacionalu, wypożyczył Guarina z Porto, a nie można także zapominać o przenosinach Vivano z ekipy prowadzonej przez Claudio Ranieriego do Palermo i sprowadzeniu Amauriego do Fiorentiny.

Hiszpania
Tutaj raczej kosmetyczne zmiany w niektórych klubach. Najciekawszym transferem było chyba sprowadzenie Reyesa do Sevilli, uwaga, za zaledwie 3,5 mln euro. Barcelona i Real transferów nie dokonywali żadnych. W Hiszpanii było naprawdę nudno. Z czwórki najlepszych lig w Europie, najnudniej.

Podsumowując. Okienko  to – tak jak już na początku wspominałem – nie było pełne spektakularnych transferów, ale gdy się to wszystko tak na chłodno przeanalizuje, to w sumie byliśmy  świadkami kilku naprawdę bardzo, bardzo ciekawych transferów, nawet jeśli kwota tych transakcji nie przekraczała 10 mln.

/foto: gladbach.pl/


pubsport.pl
Daniel Flak

Mam czternaście lat. Uwielbiam sport, a w szczególności piłkę nożną, w której zakochałem się oglądając w telewizji Mistrzostwa Świata w Niemczech. Od tego czasu regularnie trenuje i gram w klubie, obecnie w Rakowie Częstochowa. Oprócz tego, wielką przyjemność sprawia mi pisanie o futbolu. W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem sportowym. Prowadzę bloga, na którego serdecznie zapraszam: http://daniel99.blox.pl/html

http://daniel99.blox.pl