Pokażemy na co nas stać

Polscy siatkarze są już w najlepszej czwórce Europy. Po wygranym ćwierćfinale ze Słowacją, nasi reprezentacji zmierzą się z reprezentacją Włoch, z którą dwukrotnie w tym roku przegrali.

Nim dojdę do dzisiejszego półfinału, napiszę kilka słów o meczu w czwartek. Ledwo na niego zdążyłem, przeszedłem samego siebie, by wrócić do domu i zdążyć na pierwsze piłki. Prawie mi się udało.

Wiele do pisania nie mam, bo szybko nam poszło. Mówiąc delikatnie, wygraliśmy z nimi zdecydowanie. Jako taką walkę podopieczni Emanuelle Zaniniego podjęli w 1. secie i w na początku trzeciego, gdy wyszli nawet na prowadzenie. Szybko wybiliśmy im z głowy myśli o jakimkolwiek skalpie z tego meczu. Chyba mało kto się tego spodziewał, zwłaszcza po ich postawie w fazie grupowej.

Pewnie nieco uśpiliśmy ich czujność pseudowalką w poniedziałek. Ale tym się nie przejmujemy, bo już możemy powiedzieć, że to kombinowanie nam się opłacało. I bardzo dobrze, już wiemy, co robić w takich sytuacjach następnym razem. Choć ten „następny raz” może być znacznie później, bo przecież to my organizujemy mistrzowskie imprezy w 2013 i 2014 roku. Jestem przekonany, że polscy organizatorzy nie pozwolą na takie absurdalne systemy rozgrywek.

Naszym ćwierćfinałowym bohaterem był Michał Kubiak. To bardzo cieszy, bo dzięki temu nasza gra nie opiera się tylko na Bartku Kurku (który swoją drogą też zagrał znakomicie w czwartek). Bardzo pomagają środkowi. To jest nasza siła, z której musimy skorzystać w obu następnych starciach.

Smutnym aspektem ćwierćfinału byli kibice, a raczej ich brak. Niestety na trybunach podczas meczu Polska – Słowacja zasiadło niecałe 1500 osób. Wytłumaczyć się to da jedynie wczesną porą rozgrywania spotkania, bo faktycznie jest niewygodna – ludzie mogą być jeszcze w pracy. Ta teoria wydaje się być prawdziwa, gdyż na drugim ćwierćfinale w KV Arena było już 3 razy więcej kibiców. Być może pora, być może ranga zespołów… W każdym razie, oby w Wiedniu już takich obrazków nie było.

Przed nami prawdziwe wyzwanie. Teraz pokażemy na co nas stać. Chciałbym, aby te słowa odebrać dosłownie, bo naprawdę pokażemy. A jeśli będziemy za słabi na Italię, to po prostu będziemy wiedzieli, że na tyle nas stać…

Gdy patrzę sobie na moje podsumowanie meczu z Włochami na LŚ, to myślę, że teraz zagramy lepiej. Może nam to nie przynieść wygranej, choć bardzo tego pragniemy, ale sądzę, że wyciągnęliśmy wnioski z obu porażek z Squadra Azzura. W lipcu wyłączyli nam środek, a Bartosz Kurek przeżywał kryzys. Nic dwa razy się nie zdarza, więc jestem dobrej myśli. Niech chociaż nasi siatkarze zostawią serce na boisku i oby starczyło sił na dwa trudne mecze, niezależnie z kim zmierzymy się jutro.

Po emocjach z Biało-Czerwonymi czeka nas drugi świetny półfinał. Reprezentacja Rosji, główny kandydat do złota zagra z Serbią, drużyną głodną sukcesów. W World League mieli pecha, bo z drugiego miejsca nie awansowali do Final Eight. Póki co, idzie im świetnie. Podobnie jak Sborna przegrali zaledwie dwa sety w tych ME.

Czekają nas dziś wielkie emocje na Eurovolley 2011. Nasyćmy się nimi, bo następny taki weekend, jak ten dopiero za dwa lata.


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki

Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż.
Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta… Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał!
Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem – komentatorem sportowym.
Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach – na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam „za kulisami”.

http://sedzik.blox.pl