Polemika do tekstu „Odwyk od polskiej piłki”

Krzysztofie, założeniem twojego tekstu (jak mniemam) było dowalenie polskiej lidze i podałeś argumenty, które mają przemawiać, że nasz liga to dno, szambo, nie warto jej oglądać (zrobiłeś to i tak dość łagodnie). Żyjemy w wolnym kraju i nikt nie nakazuje oglądać ci tej ligi . Twoje prawo. Zaświtała ci pewnie myśl: Nie będę oglądał tej nędzy, napisz tekst i jakby się usprawiedliwię. I napisałeś takie szkolne usprawiedliwienie, ale baczny wychowawca nie dał się nabrać 😉

…na papierze nasza liga zapowiada się wspaniale, najlepiej od lat, a rzeczywistość okazuje się tragiczna. Według mnie, produkowanie ponad stu stron wyłącznie o T-Mobile Ekstraklasie to stanowczo za dużo.

Pewnie, że gryzipiórki  podniecają się nazbyt mocno polską ligą, ale co mają wydać 10 stron i napisać, że nie warto oglądać takiego bagna. Kiedyś Kuczok w „Przeglądzie Sportowym” napisał, że polska piłka jest jak choroba, a dziennikarze jak lekarze – próbują ją wyleczyć.

Obok zaś mam na biurku dodatek do gazety z tego samego wydawnictwa, ale z dopiskiem ANGLIA?. Jest blisko trzy razy szczuplejsza, ale tutaj aż chce się, żeby tych stron było jak najwięcej. To właśnie m.in. tamtejsze rozgrywki powinny być tak rozrysowane, jak polskie.

Też ubolewam, że istnieje zbyt duża dysproporcja między polską a zagraniczną piłką, ale to nie problem stricte związany z naszymi rozgrywkami.

Rozumiem jakiś jeden czy drugi felieton, krótką zapowiedź, ale rozkładanie każdego meczu każdej kolejki na czynniki pierwsze to dla mnie przesada. Wiem, że to bardzo ważna, wręcz obowiązkowa część pracy dziennikarzy i nie da się od tego uciec, bo to nasza rodzima liga, ale odnoszę wrażenie, że ona na takie wyróżnienia nie zasługuje.

No ten pogląd mnie trochę zmieszał, jest na siłę. Pewnie, że nasza liga jest najsłabszą, jaką opisuje prasa. To nie podlega żadnej dyskusji. Nie dysponuję żadnymi badaniami, ale wydaję mi się, że ludzie, wbrew pozorom, najchętniej łakną polskiej ligi i to właśnie ją oglądają w największych dawkach. Mieszkamy w Polsce, więc w naszych mediach jest najwięcej informacji o … Polsce. Tak samo jest w innych krajach, środki masowego przekazu najwięcej trąbią o własnym podwórku, czy ono zasługuję, czy nie zasługuje. Więcej wolałbym słyszeć o kampanii w USA, niż o błazenadzie w naszym sejmie. Takie jest chyba prawo rynku.

W związku z tym chciałbym zapytać: dlaczego promujemy nasz produkt w Europie nie tym, co najlepsze, tylko tym, co? przeciętne?! To francuski nadawca powinien sobie wybierać mecz do pokazania w kolejce. Zamiast promować resztki pozytywów z polskiej piłki, strzelamy sobie w stopę.

Parafrazując znany cytat, też chciałbym to wiedzieć, Krzysztof. Uważam, że transmisje  z naszych futbolowych rozgrywek są na dobrym poziomie. 100 % ma Canal + – ten koncern dzieli i rządzi, w jakim terminie ma być rozgrywany  dany mecz, aby pasowało im to do formatu Super Piątku czy Extra Niedzieli :D. A do relacji tej stacji nie można mieć prawie żadnych zastrzeżeń, wręcz przeciwnie, zarzuca im się, że za pięknie pokazują nasze rozgrywki, co jest do bólu zabawne. Mają dobrych komentatorów, ekspertów, cały anturaż jest świetny. Ale ta stacja nie ma monopolu na ten produkt, transmisje są także w Polsacie (najgorsze mecz i drużyna prezesa)  i we wspominanym przez Ciebie Eurosporcie. Nie mam wiedzy czym kierowali się włodarze tej stacji, ale wydaję mi się, iż tu chodziło po pierwsze o kasę, a po drugie o ramówkę. Ta stacja pewnie ma bardziej apetyczne futbolowe kąski w sobotę, niedzielę, więc w poniedziałek pokazują Polaczków i ich ligę. I nie do końca w pierwszy dzień tygodnia są beznadziejne widowiska (w inne dni nieraz są o wiele gorsze).

Pewnie są tacy, którzy się tym emocjonują, ale ja niestety coraz mniej.

To zdanie rozzłościło mnie chyba najwięcej. Napisane jest jakby z wyższością, że ja wielkie panisko, oglądam tylko piękną lukrowaną piłkę, a naszą mam gdzieś. I jacyś „niepełnosprytni” kibice napalają się na ekstraklasę, jakby to była jakaś nadobna kobieta.  A ci piłkarscy napaleńcy to zwężający się grupa osób. Może na trybunach i przed telewizorem zasiada mniej osób niż rok temu, ale to nie znaczny, że frekwencja na stadionach i oglądalność telewizji spada na łeb, na szyję. Jest grupa osób, która lubi taki futbol.

Bodajże Marek Motyka powiedział bardzo fajną rzecz, mianowicie, w naszej lidze chłopaki grają bez piłki przy nodze, a na wyspach, w Hiszpanii futbolówkę maja elegancko przy nóżce, nasi zawodnicy tracą ją wiele razy, często niepotrzebnie jest w górze, po prostu ich nie słucha, stosując eufemizm. Przyznam szczerze, że nie tak wcale rzadko lepiej bawię się przy naszej lidze niż przy angielskiej. To oczywiście skrajne przypadki, ale taka sytuacja parę razy zaistniała. Nasza piłka nie jest zła, jest trochę inna, gorsza na pewno, ale  warto czasami rzucić okiem na hit kolejki albo obejrzeć mecz Lecha, Legii, Górnika, które grają futbol dobry, jak na polskie warunki.

Niebawem mecz z Anglią. Gwiazdy naszej reprezentacji błyszczą teraz w Borussi, a cała trójka grała kiedyś w naszej przaśnej lidze. Niedługo w kadrze zabawią dłużej : Milik, Stępiński, Kosecki, Wszołek, którzy teraz grają w tym nędznym widowisku. To nawet dla tych jednostek warto spojrzeć czasem  na ligową batalię. To właśnie rodzime rozgrywki, grający w niej piłkarze są wskaźnikiem dla poziomu polskiego futbolu. Warto ten wskaźnik znać i samemu go sklasyfikować.


pubsport.pl
Bartosz Śliwicki
Uczeń gimnazjum, mieszkaniec Sompolna, fanatyk sportu. Lubi futbol w najwyższym wydaniu, ale nie gardzi biegami i skokami w zimę. Często ślęczy nad tenisem, namiętnie śledzi poczynania Radwańskiej i Janowicza. Pseudo-erudyta, nieokrzesany humanista, ministrant, ironista, leń i naczelny krytyk wszystkiego. Gustujący w refleksyjnych filmach oraz Depeche Mode. Żarliwy entuzjasta reportaży i Jerzego Pilcha.