Polska Smudy na Euro. Defensywa i bramkarze.

Dwanaście miesięcy – tyle czasu ma nasza drużyna narodowa na zgranie i wypracowanie stylu oraz schematów taktycznych.

Franciszek Smuda jako selekcjoner jest wierny swojej „choince”, a więc ustawieniu 4-2-3-1, które z całkiem niezłym skutkiem stosował w Lechu Poznań.

Taktyka z dwoma defensywnymi pomocnikami i z jednym nominalnym napastnikiem, jak każda inna, ma swoje wady oraz zalety. Jej skuteczność jest zależna od dojrzałości taktycznej wykonawców oraz ich predyspozycji do gry na newralgicznych pozycjach na boisku.
Jak te elementy wyglądają w reprezentacji Polski? Czy rzeczywiście jest, aż tak źle, że gorzej być nie może? Czy jest jednak jakieś małe światełko w ciemnym tunelu, z którego Smuda i jego podopieczni usiłują wyjechać? No i wreszcie, czy mamy w końcu piłkarzy zdolnych, by spełnić oczekiwania fanów piłki nożnej w Polsce?

BRAMKARZ (3. miejsca w kadrze na Euro):

Banałem, ale polegającym na prawdzie, jest stwierdzenie, że gdybyśmy mieli takie bogactwo kandydatów do gry w pozostałych formacjach, to mielibyśmy podstawy, by stawiać się w roli faworyta na Euro.

1. Wojciech Szczęsny (21, Arsenal Londyn)

2. Łukasz Fabiański (26, Arsenal Londyn)

3. Przemysław Tytoń (24, Roda JC Kerkrade)

Grzegorz Sandomierski (21, Jagiellonia Białystok)

Na rok przed Euro nie ma wątpliwości co do tego, że polskiej bramki na imprezie będzie strzegł zawodnik Arsenalu Londyn. Bramkarzem nr 1 w kadrze będzie ten zawodnik z dwójki Szczęsny – Fabiański, który wygra rywalizację w zespole „Kanonierów”. Rola dublera w drużynie klubowej nie będzie natomiast przeszkodą do pełnienia roli … dublera w drużynie narodowej. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że w bramce Polaków zobaczymy młodego Szczęsnego. Odgrażanie się Fabiańskiego, że jeszcze nie powiedział ostatniego słowa i tanio skóry Wojtkowi nie sprzeda oznacza, że możemy być spokojni o formę bramkarzy z Londynu. Jako golkipera numer trzy Smuda weźmie na zawody Tytonia z holenderskiej Rody Kerkrade, kosztem Grzegorza Sandomierskiego z Jagielloni, którego „wyróżni” nominacją do grupy rezerwowych, z których będzie mógł skorzystać w razie kontuzji, któregoś z bramkarzy powołanych do 23-osobowej kadry.
Sytuację i pozycję Sandomierskiego w prywatnym rankingu selekcjonera może zmienić jego ewentualny transfer i gra w mocniejszej lidze. Najlepiej byłoby, gdyby został zawodnikiem klubu z ligi notowanej wyżej od holenderskiej Eredivise.

Kogo z pewnością w polskiej drużynie na Euro zabraknie?
Po pierwsze wciąż jeszcze najlepszego polskiego bramkarza, skonfliktowanego ze Smudą – Artura Boruca (31, AC Fiorentina).
Trudno też liczyć na to, że selekcjoner zmieni zdanie odnośnie Tomasza Kuszczaka (29, Manchester United) i choć w mediach wypowiada się o nim w superlatywach, a jako powód jego nieobecności w kadrze podaje brak gry w podstawowej jedenastce w drużynie klubowej, tak na prawdę Kuszczaka czeka ciężka i długa droga do drużyny narodowej, nawet wówczas, gdy zmieni wreszcie klub i zacznie regularnie grać.

Smuda ma „żelazną” czwórkę kandydatów, którzy spełniają jego kryteria, a mianowicie są młodzi, grzeczni i pokorni oraz czy chcą, czy nie chcą, to muszą być Smudzie wdzięczni, bo to on jako selekcjoner „zrobił” z nich prawdziwych reprezentantów Polski. Smudzie nie przeszkadza nawet pewność siebie i długi język Wojciecha Szczęsnego. Powód? W przeciwieństwie do Boruca, który nie jednego selekcjonera już przeżył, Szczęsny to „wynalazek” Smudy. Jakie ma to znaczenie? Ano takie, że Smuda dał się poznać jako człowiek, który inaczej traktuje zawodników wymyślonych osobiście takich, do których może powiedzieć „ej, synek, nu nu nu”, a inaczej dojrzałych i niezależnych, takich jak Boruc.

PRAWY OBROŃCA (2. miejsca w kadrze na Euro):

W systemie z czterema defensorami grającymi w linii, w 23-osobowej kadrze powinno znaleźć się miejsce dla co najmniej dwóch piłkarzy nominalnie grających na tej pozycji. O prawą obronę w naszej reprezentacji możemy być raczej spokojni.

1. Łukasz Piszczek (26, Borussia Dortmund)

2. Jakub Rzeźniczak (24, Legia Warszawa)

Grzegorz Wojtkowiak (27, Lech Poznań)

Łukasz Mierzejewski (28, Cracovia Kraków)

Pewniakiem i bardzo mocnym punktem, nie tylko defensywy, ale całej drużyny jest oczywiście Łukasz Piszczek. Jeżeli tylko trener klubowy Łukasza, Jurgen Klopp dotrzyma słowa, jakie dał odnośnie gwarancji optymalnej dyspozycji na Euro, wszystkich Polaków z Borussi Dortmund, wówczas będziemy mieli powód do sporego optymizmu. Piszczek nie ma w tej chwili żadnej konkurencji na swojej pozycji w kadrze. Jest to oczywiście efekt postępu sportowego, jakiego dokonał w sezonie 2010/2011. Tak, czy inaczej w 23-osobowej kadrze zgłoszonej do udziału w turnieju, musi znaleźć się dwóch prawych obrońców. Oznacza to, że Smuda musi od czasu do czasu zluzować Piszczka, dać mu odpocząć, po to by mógł sprawdzić na tej pozycji jego ewentualnych zmienników.
Ciężko jest, wobec bezgranicznej miłości selekcjonera do obrońcy mistrza Niemiec, wskazać ze 100% pewnością zawodnika, którego Franz powoła do szerokiej kadry, obok Piszczka. Niby rozsądek podpowiada, że będzie nim Grzegorz Wojtkowiak, ale sam Smuda przecież kilka razy mówił o nim jako o środkowym obrońcy, a nie prawym. Trudno jest zrozumieć wysokie notowania u selekcjonera, jakimi może się wciąż pochwalić Lukasz Mierzejewski.
Defensor Cracovii nie powinien chyba stanowić mimo wszystko zagrożenia dla najlepszego prawego obrońcy polskiej Ekstraklasy rodem z Polski, jakim w chwili obecnej jest bez wątpienia Jakub Rzeźniczak. Tak więc, jeżeli tylko młodemu zawodnikowi Legii dopisze zdrowie, a on sam nie spuści z tonu i wypracuje optymalną formę na nadchodzący sezon, wówczas Smuda nie powinien mieć wątpliwości odnośnie zmiennika Piszczka w swojej kadrze.

Wśród zawodników, którzy do tej pory nie przekonali do siebie Smudy, albo którzy z różnych przyczyn nie mieszczą się w jego koncepcji ciężko jest na dobrą sprawę wskazać jakieś nazwisko, którego nieobecność w kadrze razi choćby w 1/4 tak jak w przypadku skreślonych bramkarzy.

Ostatnio media poruszyły temat Marcina Wasilewskiego (31, Anderlecht Bruksela), jednak należy najpierw odpowiedzieć sobie w jego przypadku na podstawowe pytanie. Czy Wasilewski faktycznie prezentował wiosną (po ciężkiej kontuzji) formę reprezentacyjną? Sam zawodnik narzekał przecież na swoją dyspozycję i nie był zadowolony z rozegranych spotkań. Dlatego z pojawiającym się ostatnio lamentem medialnym nad brakiem jego obecności wśród naszych kadrowiczów należy się wstrzymać do jesieni. Jeżeli wówczas obrońca Anderlechtu osiągnie odpowiednią formę, a Smuda dalej będzie go pomijał, krytyka mediów będzie zasadna, ale dzisiaj jest na nią zdecydowanie za wcześnie.

Kogo jeszcze, z grupy zawodników sprawdzonych w kadrze, nie zobaczymy raczej na Euro?
Z pewnością na ma co liczyć na to, że na wyższy poziom umiejętności piłkarskich nagle wskoczy Marcin Kowalczyk (26, Metalurg Donieck/Dynamo Moskwa). Obrońca wypożyczony ostatnio z moskiewskiego Dynama do Metalurga nie jest i już raczej nie będzie piłkarzem reprezentacyjnej klasy.
Podobnie rzecz się ma w przypadku zawodnika poznańskiego Lecha – Marcina Kikuta (27, Lech Poznań) oraz Polonisty z Warszawy – Jakuba Tosika (24, Polonia Warszawa).

LEWY OBROŃCA (2. miejsca w kadrze na Euro):

Jeszcze we wrześniu 2010 roku mogliśmy śmiało uważać, że odwieczny problem naszej drużyny narodowej, jakim zawsze była obsada lewej strony defensywy, mamy wreszcie rozwiązany. Jednak brutalna rzeczywistość sprawiła, że dziś możemy tak stwierdzić pod jednym warunkiem.

1. Sebastian Boenisch (24, Werder Brema)

2. Piotr Brożek (28, Trabzonspor)

– Jakub Wawrzyniak (27, Legia Warszawa)

Warunek jaki musi być spełniony, by o lewej stronie defensywy w drużynie narodowej móc powiedzieć, że jest jej silnym punktem, to zdrowie Sebastiana Boenischa. Piłkarz Werderu jest klasowym zawodnikiem i musimy liczyć na jego szybki powrót do zdrowia i formy z przed ciężkiej kontuzji. Póki co należy się cieszyć, że przedłużono z nim umowę w zespole klubowym, co może tylko i wyłącznie dobrze wróżyć.

Ewentualnym zmiennikiem Boenischa powinien być Piotr Brożek. By tak się jednak stało, musi w pierwszej kolejności wywalczyć stałe miejsce w drużynie Senola Gunesa. Regularne występy w tureckiej Super Lig powinny mieć jedynie pozytywny wpływ zarówno na jego formę, jak i na prezentowany poziom.

Jakub Wawrzyniak po czerwcowych sparingach reprezentacji został wszędzie, gdzie się tylko dało wychwalony i wygłaskany, a tak na chłodno oceniając grę legionisty, należy zwrócić uwagę w pierwszej kolejności na jego braki kondycyjne. Poza tym w spotkaniu z Francją, to z jego sektora zszedł do środka N’Zogbia i uderzył skutecznie na bramkę Szczęsnego.

Zdrowy i grający regularnie Brożek daje dużo więcej drużynie niż Wawrzyniak. Wszystko więc powinno zależeć od formy jaką wypracują obaj zawodnicy na wiosnę 2012 roku.

Wielkich nieobecnych na tej pozycji brak. Wbrew pozorom nie świadczy to o kadrze najlepiej. Wiadomo, że nieobecność ciekawego piłkarza oznacza, że przegrał on jakąś wewnętrzną rywalizację, że są od niego lepsi. Tymczasem do gry na lewym boku reprezentacji Polski mamy zaledwie trzech piłkarzy i prawdopodobnie z pośród tej trójki wyłoniona zostanie dwójka na Euro.

ŚRODKOWI OBROŃCY (4. miejsca w kadrze na Euro):

Opinia jaka panuje na temat polskich środkowych obrońców jest powszechnie znana i opierając się tylko i wyłącznie na niej można się załamać. Prawda jest jednak nieco łagodniejsza od tej powszechnie głoszonej. Mamy bowiem kilku ciekawych zawodników, którzy jednak powinni dostać w pierwszej kolejności od nikogo innego, tylko od Franciszka Smudy właśnie pozytywny i mobilizujący ich do dobrej pracy oraz gry sygnał. Zamiast płakać wszędzie na lewo i prawo, że nie ma kogo wstawić do składu, dopóki nie dostanie Arboledy, powinien dać grać tym, których ma do dyspozycji i ich ogrywać, bo to ogranie, a właściwie jego brak jest właśnie największym problemem naszych kadrowiczów.

1. Damien Perquis (27, FC Sochaux)

2. Tomasz Jodłowiec (26, Polonia Warszawa)

3. Maciej Sadlok (21, Polonia Warszawa)

4. Grzegorz Wojtkowiak (27, Lech Poznań)

– Kamil Glik (23, AS Bari/US Palermo)

– Arkadiusz Głowacki (32, Trabzonspor)

– Piotr Celeban (25, Śląsk Wrocław)

Dla jednych pewnie kontrowersyjnie, dla pozostałych w miarę logicznie Smuda postawi zapewne na dwóch z czterech wyżej wymienionych stoperów. Oczywiście, by tak się stało Perquis musi w końcu odebrać polski paszport. Gdy tak się stanie, powinien wreszcie załatać bolesną lukę po Michale Żewłakowie, którego Smuda dość nieładnie przegnał z drużyny narodowej. Obrońca Sochaux świetnie pasuje do naszej drużyny zwłaszcza pod względem mentalnym. W zespole klubowym dał się do tej pory poznać nie tylko jako bardzo solidny i bramkostrzelny obrońca (świetna gra głową), ale także jako charyzmatyczny przywódca i doskonały wojownik.

Przy Perquisie świetnie mógłby się ogrywać na tle międzynarodowych rywali bardzo zdolny Jodłowiec. Jest to chyba najbardziej niedoceniany piłkarz w kadrze Smudy, a wynika to, tak mi się wydaje, z jego nieśmiałości i … braku ogrania właśnie. Najlepszym i najświeższym tego dowodem jest ostatni mecz z Francją, gdzie już od pierwszych minut spotkania było widać i to nie tylko po nerwowej grze, ale też po … minie piłkarza, że brakuje mu wyraźnie pewności siebie. Tu też jest największe zadanie dla selekcjonera, który pytany o psychologa w kadrze, sam nazywa się … cyganem czarodziejem i twierdzi, że lepszego niż on sam po prostu nie ma. Niech więc nasz cygan pokaże swoje zdolności na tym chłopaku, któremu być może brakuje tylko kilku słów otuchy i wsparcia z ust selekcjonera właśnie. Silny psychicznie Jodłowiec mógłby być środkowym obrońcą dla reprezentacji na bardzo długie lata.

Kogo ze stoperów Smuda jeszcze zabierze? Bez dyskusyjna jest nominacja dla jednego ze swoich ulubieńców, jakim jest z pewnością Maciej Sadlok. Smuda traktuje chłopaka po macoszemu, a ten przede wszystkim nieźle sobie radzi jako środkowy obrońca.

Drugim rezerwowym będzie chyba Grzegorz Wojtkowiak, który mimo, iż jest przecież niezłym … prawym obrońcą, to dla selekcjonera jest urodzonym stoperem i w takiej roli pewnie pojedzie na Euro. Smuda jest na tyle upartym człowiekiem, że nic i nikt go nie przekona w kwestii optymalnej pozycji zarówno Wojtkowiaka, jak i każdego innego zawodnika.

Miejsca w 23-osobowej kadrze może więc zabraknąć przede wszystkim dla Głowackiego. Czy to źle? Nie sądzę. Zwłaszcza, że w czasie turnieju obrońca wicemistrza Turcji będzie zawodnikiem już 33-letnim, a dodając do tego jego nieprawdopodobną wręcz podatność na wszelkiego rodzaju urazy i kontuzje, stawianie i budowa bloku obronnego właśnie na nim, byłaby wręcz … wielką nieodpowiedzialnością i brakiem wyobraźni Smudy.

Długo Smuda chciał wierzyć w Kamila Glika, który chyba jednak swojej szansy nie wykorzystał właściwie. Błędy, zwłaszcza te taktyczne, to jest największa zmora obrońcy grającego … w Serie A.

Piotr Celeban z kolei musiałby chyba … no właśnie, nie wiadomo co jeszcze obrońca wicemistrza Polski musiałby zrobić, żeby Smuda potraktował go poważnie. Do tej pory widział tego zawodnika jedynie w krajowym garniturze kadry i tak chyba niestety już pozostanie.

Nieobecni? Są. A właściwie rzecz ujmując, to będą.
Pierwszym takim będzie niedawny kapitan drużyny narodowej i jej rekordzista pod względem ilości rozegranych spotkań – Michał Żewłakow (35, Legia Warszawa). Ile wnosił do gry bloku obronnego pokazał bardzo dobitnie w … ostatnim, pożegnalnym spotkaniu przeciwko Grecji. Pewność siebie, umiejętność uspokajania gry, doświadczenie … Długa jest lista atutów Żewłakowa. W przeciwieństwie do Głowackiego może też się pochwalić świetnym zdrowiem i wytrzymałością.

Innym nie dostrzeganym i notorycznie pomijanym przez Smudę stoperem jest Błażej Augustyn (23, Catania Calcio). Chłopak w miarę regularnie i z niezłymi efektami gra w silnej jak cholera Serie A. Dla czystego sumienia Smuda mógłby go sprawdzić lub jak to sam mówi „dotknąć na treningu”. Tak się jednak pewnie nie stanie, bo … Smuda wie przecież lepiej, widzi więcej itd., itp.

Jako epizody, które nie prędko się powtórzą swoje powołania powinni traktować zawodnicy nie prezentujący klasy reprezentacyjnej, tacy jak Artur Jędrzejczyk (23, Legia Warszawa) oraz Hubert Wołąkiewicz (25, Lech Poznań).

Brak czasu na eksperymenty nie pozwoli też ocenić przydatności Sebastiana Madery (26, Widzew Łódź), ani odbudowującego się po niepowodzeniu we włoskiej Serie B Adama Kokoszki (25, Polonia Warszawa).

Nie biorę w ogóle pod uwagę Manuela Arboledy (32, Lech Poznań), który jest Kolumbijczykiem, nie ma polskiego paszportu, a przede wszystkim jest zawodnikiem z meczu na mecz słabszym, stanowiącym już tylko cień samego siebie z sezonu 2009/2010, a nawet z jesieni 2010 roku.

BLOK OBRONNY – PODSUMOWANIE:

Na chwilę obecną można więc wytypować następujących reprezentantów na nadchodzący turniej Euro:

Bramkarze:
W. Szczęsny
(21, Arsenal Londyn), Ł. Fabiański (26, Arsenal Londyn), P. Tytoń (24, Roda JC Kerkrade)

Obrońcy:
Ł. Piszczek
(26, Borussia Dortmund), J. Rzeźniczak (24, Legia Warszawa), D. Perquis (27, FC Sochaux), T. Jodłowiec (26, Polonia Warszawa), M. Sadlok (21, Polonia Warszawa), G. Wojtkowiak (27, Lech Poznań), S. Boenisch (24, Werder Brema), Pi. Brożek (28, Trabzonspor)

Nie jest więc, aż tak źle jak można wyczytać we wszystkich mediach i jak narzeka sam selekcjoner. Oczywiście są pewne „ale”, a dotyczą zdrowia Boenischa i potem jego powrotu do podstawowego składu w Werderze Brema oraz obywatelstwa dla Perquisa, które jest tylko formalnością, tak jak to miało miejsce w przypadku Ludo Obraniaka i niebawem powinno zostać mu przyznane.

Poza tym można się dopatrzeć kilku pozytywów. Silna obsada bramki. Mistrz Niemiec w obronie. Zawodnicy z Ligue 1, 1.Bundesligi i tureckiej Super Lig – to nie są siłą rzeczy jakieś ogórki, tylko dość poważni piłkarze, z dość poważnych drużyn.


pubsport.pl