Nowe koszulki, stare problemy – Polacy podbudowali Szkotów przed eliminacjami Euro

Reprezentacja Polski w piłce nożnej przegrała w Warszawie ze Szkocją 0:1 w towarzyskim meczu piłkarskim. Jedynego gola w tym przeciętnym widowisku zdobył w 77. minucie Scott Brown.

Mimo zapewnień selekcjonera Adama Nawałki o poważnym podejściu do tego meczu i potrzebie walki o wygraną, pierwsza połowa w wykonaniu polskiej drużyny była dużym rozczarowaniem. Jeżeli o którymś z występujących tego dnia na Stadionie Narodowym zespołów można było powiedzieć, że jest blisko "złapania" eliminacyjnej formy, to na pewno nie o Polakach. To Szkoci długimi minutami swobodnie operowali piłką, mieli większy procent posiadania piłki i częściej gościli pod naszym polem karnym, zupełnie jakby grali na własnym stadionie. Na szczęście przez 45 minut nie potrafili wykreować poważnego zagrożenia dla Wojtka Szczęsnego. Jedyny raz musiał on interweniować już w doliczonym czasie gry, gdy Hutton na pełnej szybkości wpadł w pole karne i oddał celny strzał z ostrego kąta. 

Ataki Polaków były bardziej chaotyczne, często nieprzygotowane i wielokrotnie kończone niedokładnym długim podaniem. Jedyne zagrożenie stworzyliśmy po indywidualnych zrywach Ludovica Obraniaka i Arkadiusza Milika, którzy groźnie uderzali zza pola karnego. Oba strzały zostały jednak sparowane na rzut rożny przez szkockiego golkipera Marshalla. Warto jedno zdanie poświęcić wracającem do kadry Obraniakowi. Był on zdecydowanie najbardziej kreatywnym zawodnikiem polskiej drużyny wtym spotkaniu.I nie oznacza to wcale, że zagrał jakieś wyborne zawody.

Po przerwie nasi rywale nie zmienili znacząco swojego podejścia do rozgrywania akcji, ale musieli nieco oddać nam inicjatywę. Wymusiła to szybsza i bardziej agresywna gra biało-czerwonych. Nie przekładało się to może na jakieś piękne akcje, ale napawało delikatnym optymizmem. W 59. minucie po rajdzie Peszki i faulu Huttona sędzia podyktował rzut wolny tuż przed linią boczną pola karnego. Wspaniałe dośrodkowanie Obraniaka trafiło wprost na głowę Glika, ale ten skierował piłkę obok bramki. To była najlepsza okazja ekipy Nawałki w tym pojedynku. 

Kluczowa dla losów meczu była 77. minuta – wówczas po fatalnym wybiciu przed pole karne Łukasza Szukały na zaskakujący strzał z pierwszej piłki zdecydował się Brown. Futbolówka z dużą szybkością wpadła do polskiej bramki obok obserwującego to bezradnie bramkarza. 

W ostatnim kwadransie Nawałka dokonał ofensywnych zmian, które sprawiły, że w końcówce na murawie biegało aż trzech polskich napastników – Robak, Teodorczyk i Milik. Nie przyniosło to jednak zamierzonych rezultatów – konfrontacja zakończyła się porażką 0:1. To piąty z rzędu występ kadry bez zdobytej bramki (nie licząc spotkań poza terminami FIFA).

Jeden z ostatnich sprawdzianów przed eliminacjami Euro 2016 wypadł bardzo źle. Co gorsza reprezentacja Polski przegrała z jednym z grupowych rywali, gwarantując mu poważną przewagę psychologiczną przed spotkaniami o punkty. Biało-czerwoni wyglądali w środę w Warszawie jak maturzysta, który swe przygotowania do egzaminu dojrzałości zaczyna "za pięć dwunasta" – gdzieś w okolicach marca i musi poszukać sposobu na szybkie opanowanie dużej ilości materiału. Ta drużyna jest właśnie jak taki przeciętny zestresowany i niezbyt pewny siebie uczeń. A do piłkarskiej matury pozostało już niewiele czasu…


pubsport.pl
Damian Ślusarczyk
29 lat, wychowany pod Kielcami, mieszka w Manchesterze, PubSport.pl z małymi przerwami ogarnia od 8 lat. Stale udowadnia, że jest w stanie znaleźć "coś" ciekawego w każdej dyscyplinie sportu. Obserwuj mnie na Twitterze
http://www.pubsport.pl/