Polskie kluby zaczęły fazę pucharową LM

Ze zmiennym szczęściem rywalizowały polskie kluby w pierwszych meczach 1/12 Ligi Mistrzów siatkarzy. W środę swoje zwycięskie spotkania rozegrały Asseco Resovia i PGE Skra Bełchatów. Dzień później do akcji wkroczyli zawodnicy Jastrzębskiego Węgla, którzy niestety ponieśli porażkę. Ale przed rewanżami cała trójka ma szansę na awans.

Rzeszowianie mieli bardzo trudną przeprawę z niemieckim VfB Friedrichshafen. Pierwszą partię przegrali dość gładko do 19. W drugim secie emocji było zdecydowanie więcej. Podopieczni Andrzeja Kowala wygrali na przewagi 26:24. Trzecia odsłona znów padła łupem gospodarzy, którzy tryumfowali 25:20. Czwartą partię nasza drużyna musiała zatem wygrać. I nie pozostawiła złudzeń. Niemcy zdobyli tylko 17 punktów, co oznaczało, że o zwycięstwie w całym meczu musiał zadecydować tie break. W nim miała miejsce prawdziwa karuzela emocji. Ostatecznie decydujący set należał do graczy z Podkarpacia, którzy wygrali 17:15, co na pewno jest cennym zwycięstwem zważając na to, że rewanż odbędzie się w hali na Podpromiu.

Jeszcze lepiej zaprezentowali się siatkarze PGE Skry Bełchatów. Podopieczni Miguela Angela Falaski pokonali na wyjeździe Cucine Lube Treia aż 3:0. Niestety w barwach gospodarzy nie mógł zagrać kontuzjowany Bartosz Kurek ? były zawodnik bełchatowskiej drużyny. Rzadko zdarza się, że polski klub wygrywa na wyjeździe z włoskim, więc tym bardziej należy docenić sukces bełchatowian. Mistrzowie Polski w pierwszym secie nie mieli łatwego zadania. Wygrali 25:22. Kolejne partie były niemal bez historii. Najpierw zwycięstwo do 19, a później nokaut do  13. Zwycięstwo, zwłaszcza tak okazałe, na pewno cieszy, lecz z ogłoszeniem tryumfatora dwumeczu należy poczekać do rewanżu w Łodzi. Po wyjazdowej wygranej Skra będzie faworytem, jednak u siebie trzeba zagrać na podobnym poziomie, by uniknąć ewentualnych nerwów w loteryjnym złotym secie. Aby nie rozgrywać tej dodatkowej partii, bełchatowianom wystarczy wygrać dwa sety.

Z całej trójki przegrał jedynie Jastrzębski Węgiel. Jednak jastrzębianie dzielnie walczyli z włoską Perugią i ulegli dopiero po pięciosetowym boju. Pierwszy set nasza drużyna wygrała nadspodziewanie wysoko 25:18. W drugim lepsi okazali się goście, którzy zwyciężyli 25:21. Kolejne dwie odsłony były bardzo zacięte i kończyły się grą na przewagi. Trzecią wygrała Perugia 27:25, zaś w czwartej lepsi byli gospodarze 26:24. W decydującym secie goście kontrolowali wynik, nie pozwolili rywalom na podkręcenie emocji i wygrali 15:11. Sytuacja Jastrzębskiego Węgla przed wyjazdowym rewanżem jest trudna, ale przecież w sporcie wszystko się może zdarzyć.

W pozostałych meczach 1/12 finału rumuński Tomis Constanta przegrał z rosyjskim Lokomotiwem Nowosybirsk 0:3. Włoska Piacenza uległa rosyjskiemu Zenitowi Kazań również w trzech setach. W najciekawszym meczu doszło jednak do jedynej porażki rosyjskiego zespołu. Biełogorie Biełgorod w rywalizacji okrzykniętej przez niektórych przedwczesnym finałem przegrał na wyjeździe z tureckim Halkbankiem Ankara 1:3.


pubsport.pl