Pora na finał – ten bez nas [zapowiedź]

Nie będę ukrywał, że nie do końca mogę pogodzić się z faktem, że nasi siatkarze Londyn już opuścili i nie zagrają jutro o medal. Postaram się jednak zostawić to na boku przy zapowiedziach meczów o medale turnieju siatkówki mężczyzn.

W spotkaniu o brąz Bułgarzy zmierzą się z Włochami. Przy ocenianiu szans nie powinno się jednak brać zbyt poważnie spotkania grupowego pomiędzy tymi reprezentacjami. To, że podopieczni Naydena Naydenova wygrali w trzech setach niczego nie oznacza, ponieważ Italia na drodze do najlepszej czwórki wyeliminowała aktualnych (jeszcze) Mistrzów Olimpijskich, Amerykanów.

Do tej pory jestem pod wrażeniem stylu, w jakim to uczynili. Coraz lepiej dysponowani są Zaytsev i Savani, szczególnie przy zagrywce. Sprawili ogromne kłopoty swoim ćwierćfinałowym rywalom. Wydaje mi się, że trafili także na nienajlepszy dzień Priddy’ego i Andersona, więc do wyłączenia pozostawał im Clayton Stanley. Atakujący USA parokrotnie dostał czapę od Włochów i mógł szybko pakować walizki.

Już wyglądało, że siatkarze prowadzeni przez Mauro Berutto rozwinęli skrzydła po fazie grupowej, ale w 1/2 finału dość mocno oberwali od Brazylijczyków. Trochę szkoda, bo zapowiadało się ciekawe widowisko, zwłaszcza na początku pierwszej partii gdy nękali rywali serwisem. Jednak po II przerwie technicznej blokowali się i pozwalali uciec Canarinhos. To samo wydarzyło się w trzecim secie. Drugiego nawet nie mam co analizować. Cóż, zostaje im batalia o brąz.

Bułgarzy, z kolei, mieli nieco łatwiejszą drogę do półfinału. Mówiłem, że Niemcy nie sprostają im w 1/4 i to się sprawdziło. Jednakże biorąc pod uwagę zawirowania, jakie miały tam miejsce w ostatnich miesiącach, ten wynik już jest dla nich sukcesem. Gdyby był Zhekov, Kaziyski i trener Stoychev, to sprawa wyglądałaby inaczej. Zgadzam się z tym, co mówili Piotr Dębowski i Mariusz Szyszko na antenie TVP – oni już nic nie muszą, oni mogą. W starciu z Rosją pierwsze dwa sety w ich wykonaniu wskazywały na smutny koniec, a tymczasem w kolejnych dwóch nawiązali równorzędną, widowiskową walkę ze zwycięzcami Pucharu Świata. Niewiele brakowało, a przedłużyliby ją do tie-breaka.

Moim zdaniem nie są bez szans w potyczce o 3. miejsce. Jeżeli dobrze w mecz wejdą Aleksiev i Sokolov, to wszystko jest możliwe. Są w stanie wykonać kilka dobrych zagrywek, czy kilkakrotnie przyblokować na siatce. Tyle, że to samo można powiedzieć o Włochach. Pozostaje jeszcze kwestia ataku – na Bułgarów kiwki nie wystarczą. Potrzeba twardej, zdecydowanej gry, kończenia akcji w pierwszym uderzeniu. Ciekawi mnie, jak zaprezentują się obie ekipy na środku. Na papierze lepsi wydają się być Włosi z Mastrangelo i Fei, ale ich gra uzależniona będzie od przyjęcia.

Mamy zatem sporo niewiadomych. Warto będzie wstać, by o 10:30 zobaczyć ten bój.

W wielkim finale szykuje się wielki pojedynek – naprzeciw siebie staną ekipy Brazylii oraz Rosji. One również mierzyły się już ze sobą w Londynie, ale gładkie zwycięstwo podopiecznych Bernardo Rezende raczej się już nie powtórzy. Tamten mecz po prostu Rosjanom nie wyszedł. Psuli ogromną ilość zagrywek (dlaczego, cholera, myśmy tego nie wykorzystali?!) więc brakowało im okazji do odrabiania punktów.

Przyznaję szczerze i otwarcie, że Brazylijczyków się w finale nie spodziewałem. Przed ćwiercfinałami zapowiadałem, iż nie powtórzą wyniku z Pekinu, a oni już to zrobili. Pokazują, co to znaczy być drużyną turniejową. Już nikt nie pamięta, że polegli ze Stanami, że męczyli się z przeciętnymi Serbami. Trzy ostatnie mecze wygrali bez straty seta. Zaczynają faktycznie przypominać ten mistrzowski zespół.

Kapitalny półfinał rozegrali Murilo i – zastępujący na ataku Visotto – Wallace.  Co prawda w porównaniu do srebrnej drużyny z Pekinu połowa składu się zmieniła, ale żądza odkucia się za ten wynik pozostała. Już wówczas wielu zawodników z Gibą na czele postanowiło sobie, że kariery zakończą dopiero po Londynie. Nadejdzie tam nowy czas, ale tę erę chcą uwieńczyć olimpijskim złotem. Ta myśl może im dodać skrzydeł podczas meczu finałowego.

Jednak wydaje mi się, że minimalnymi faworytami do mistrzostwa olimpijskiego są Rosjanie. Trener Vladimir Alekhno zbudował piekielnie silny zespół i zgarnął już po drodze w ubiegłym roku Ligę Światową i Puchar Świata. W Earls Court jego drużynie nie powiodło się tylko raz, ale, jak już oznajmiłem, to był wypadek przy pracy.

Reprezentacja Rosji nie gra już typowo siłowej siatkówki. Alekhno włączył u swoich podopiecznych myślenie przy atakach. Oczywiście ta moc przy nich została, ale została teraz wykorzystana bardziej efektywnie. Najlepszym przykładem tego jest Maxim Mikhailov. Jest na razie najlepszym punktującym Igrzysk. Dysponuje znakomitą, silną zagrywką, wie, gdzie jak zbić i w które miejsce, a ponadto skoczy w odpowiednim tempie do bloku.

Jest jeszcze jedna rzecz warta zauważenia u trenera Alekhny (widać zatem, że jest on ważnym ogniwem rosyjskiej drużyny). Mianowicie ma on kapitalne wyczucie co do zmian. Jeżeli widzi, że któryś z jego podopiecznych ma chwilę słabości, wprowadza w odpowiedniej chwili odpowiedniego zawodnika. Przykład? Proszę bardzo – półfinał. Mało kto wyobraża sobie Rosję bez wielkoluda, Dmitriya Muserskiyego. Kiedy selekcjoner zobaczył, że mu nie szło, nie zawahał się wprowadzić do gry Nikolaya Apalikova.

Niewiadomą w rosyjskiej ekipie jest zagrywka. Jeśli będzie ona psuta tak często jak w meczu grupowym przeciwko Brazylii czy ćwierćfinale z Polską, to pojawi sie duży problem. Jeżeli zaś wstrzelą się jak z Bułgarią, to… również pojawi się duży problem, ale u rywali.

Ciężko przewidzieć rezultat batalii o złoto, ale mam nadzieję, że będzie ona piękna i niezapomniana. W końcu przed nami najważniejszy mecz czterolecia!

PS. Ktoś może narzekać na TVP w sprawie komentatorów, studia, itd., ale pozostało u nich coś, czego w Polsacie dopominam się od kilku lat: Pomimo, że odpadli polscy siatkarze, mecze transmitowane są w otwartej stacji. Nawet opóźniany jest w związku z tym Teleexpress!

PS 2. Pewnie znasz, Drogi Czytelniku, moje nastawienie do ludzi, którzy odpuszczają Ligę Światową, ale pojawił się wokół niego znak zapytania, bo do najlepszej czwórki weszły Rosja i Włochy, czyli reprezentacje, które olały sobie rozgrywki, w których triumfowali Polacy… Skłania to trochę do refleksji, nie powiem, że nie…


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl