Porażka w Walencji

Rok temu Real Madryt mierząc się z Levante w 1/8 finału Copa del Rey, zaaplikował zespołowi z przedmieść Walencji 8 goli. Ten sam zespół, który doznał wtedy sromotnej porażkizdobył najwięcej punktów w rundzie wiosennej La Liga nie licząc wielkiej dwójki. To nie przypadek, że mały zespół remisuje 11 maja 2011r. z Barceloną na Estadio Ciudad de Valencia. Klub ukończył poprzednie rozgrywki na 14 miejscu, co jest bardzo dobrym wynikiem jeśli spojrzymy na jego mały budżet i fakt, że zespół powrócił do najwyższej klasy rozgrywkowej w Hiszpanii w ubiegłym sezonie. W Niedzielny wieczór to Żaby (przydomek LUD) wyszły zwycięsko z batalii z Realem Madryt, zasłużenie.

Posiadanie piłki wynosiło 80 – 20 % na korzyść Blancos. Żaden z zawodników nie potrafi udokumentować tego bramką. Levante broni dostępu do swojej bramki i dosłownie zamurowuje się na swojej połowie, przerywając ataki Królewskich i nie pozwalając na celne strzały. Początek drugiej połowy, z boiska schodzi Karim Benzema, który jako jeden obok bramkarza nie wszedł w mecz myśląc już o następnej kolejce i meczu z Racingiem Santander na wyjeździe. Za niego na murawie melduje się Christiano Ronaldo. Po czerwonej kartce dla defensywnego pomocnika Blancos w środku pola powstaje dziura. Brakuje połączenia między linią defensywną i atakującymi. Na boisku brakuje kreatywnego zawodnika, który zainicjował by akcję.  Coentrao  jest niewidoczny, żaden z Królewskich nie znajduje luki w obronie Levante.

Szczególnie widoczny jest brak mediapunty, gdy na boisku nie ma już Kaki.  70 minuta to zejście Marcelo i wejście Ozila na plac gry po straconej bramce. Gra Realu wydaje się poukładana, nie jest to już wojna szarpana, ale w dziesięciu, a właściwie w ośmiu, bo Higuain i Ronaldo są zupełnie niewidoczni. Poza jednym strzałem Argentyńczyka, rzutami wolnymi oraz przesiadywaniem na murawie Portugalczyka, akcje Realu są przerywane. Ronaldo był jak cień, przemykający się obok akcji.
Benzema do przerwy wyróżniał się na tle zespołu, który z każdą minutą gasł, widoczny był brak porozumienia między graczami. Czym to było spowodowane? Frustracją z wyniku bezbramkowego? Czyżby zawodnicy przed wyjściem na murawę założyli łatwe zwycięstwo?

W dziesięciu.

Poziom sędziowania tego meczu był słaby, arbiter nie poradził sobie z sytuacją na boisku, o czym może świadczyć 11 żółtych kartek i wiele odgwizdanych przewinień, których liczenie zaliczałoby się do grona syzyfowych prac. Sędzia nie podyktował rzutu karnego za zagranie ręką w polu karnym gracza Levante. Nie odgwizdał faulu na Ronaldo. Nie pozwalał grać, gwizdając co chwilę faul któregoś z graczy. Niesłuszne pierwsze żółtko dla Khediry, za faul, którego nie było to tylko kilka przypadków błędów w tylko jednym spotkaniu.

Di Maria był faulowany kilka metrów przed końcowa linią boiska. Arbiter nie zauważył ewidentnego faulu na nim. Zawodnik postanowił wcielić w życie jedną z zasad kodeksu Hammurabiego i wjechał wślizgiem w nogi przeciwnika . Został ukarany żółtkiem, lecz w ferworze walki trudno stwierdzić za co tak naprawdę dostał kartonik. Na boisku rozpętała się bójka, interweniować próbowali Benzema i Ramos. Di Maria zostaje uderzony w twarz, może trochę teatralizuje przy opadnięciu na murawę. Za chwilę znajduje się przy nim Sami Khedira. Popycha zawodnika Levante – za co otrzymuje słuszną drugą żółtą kartkę, a w konsekwencji czerwoną. Pojawia się tu jedno istotne ?ale?. Jak pokazują powtórki wideo, główny arbiter nie mógł widzieć zachowania Niemca, gdyż był wtedy osaczony przez zawodników i sędziego liniowego, 5 metrów od zaistniałej sytuacji. Żółty kartonik pokazał tylko na podstawie skarg Xaviego Torresa.

Real nie może tracić punktów z zespołami ze środka tabeli, jeśli chce się wywalczyć mistrzostwo Hiszpanii. Po trzech kolejkach ligi się nie wygrywa, ale mają one wpływ na końcowy wynik. Mam nadzieję, że w kolejnych meczach Realu nie obejrzymy czerwonych kartek i tłumaczeń odnośnie stanu murawy w Walencji.


pubsport.pl
Kasia Bącalska
Dziennikarstwem zainteresowałam się paradoksalnie w klasie dziennikarskiej. Zaczynałam od organizacji wydarzeń kulturalnych w Katowicach m.in (Tydzień Teatrów Lalkowych), reportaży z "dzielnicy", felietonów sportowych dla gazetki szkolnej i tekstów "do szuflady". Przestało mi to wystarczać i zaczęłam publikować na pubsport.pl (znaleźć mnie też możecie na blogu - jedenastunamurawie.blox.pl) oraz na portalu transfery.info. W marcu tego roku poprowadziłam prezentację zawodników GKS Katowice wespół z Radosławem Bryłką - rzecznikiem klubu. Od października studentka.....choć jeszcze nie wie jaki kierunek i lokalizację weźmie na ster.
http://jedenastunamurawie.blox.pl/html