Poważne wyzwanie przed Londynem

Euro 2012 się kończy i nadal trudno mi się z tym pogodzić. Jednak nie samym futbolem człowiek żyje, bo jest jeszcze na przykład siatkówka, w której polska reprezentacja przynosi nam wiele powodów do radości. Nie słyszeliśmy ostatnio o nich wiele, bo wszystko, co niepiłkarskie zostało zepchnięte w cień.

Kiedy znaczna większość z nas zajmowała się głównie piłkarskimi Mistrzostwami Europy, nasi siatkarze dokonywali rzeczy niesamowitych. Nie udawało się to od 10 lat, a w ciągu miesiąca zrobili to trzykrotnie. Mowa oczywiście o zwycięstwach nad reprezentacją Brazylii. Teraz przychodzi czas próby generalnej przed Igrzyskami Olimpijskimi, czyli turniej finałowy Ligi Światowej rozgrywany w Sofii.

Wszystkie te triumfy nad Canarinhos smakują wybornie ? w Toronto, nastąpił pierwszy. Trzeba było wyczekać środka nocy i poranka, żeby go zobaczyć. Kolejny odnieśliśmy na naszym terenie, czyli w katowickim Spodku, a trzeci na neutralnym terenie, w Tampere. I właśnie ten ostatni cieszy mnie najbardziej przez wzgląd na styl. Pozwoliliśmy sobie na stratę tylko jednego seta. Nie pamiętam, kiedy udało się to po raz ostatni.

Jednakże najważniejsze turnieje dopiero przed nami. Final Six LŚ pozwoli nam realnie ocenić możliwości naszej reprezentacji. Grupę mamy bardzo silną ? gramy z Mistrzami i Wicemistrzami Świata. Każdy set będzie więc bardzo wartościowy ze względu na punktację w tabeli.

Jednym z naszych atutów może być terminarz. Kubańczycy jeszcze w poprzedni weekend grali turniej w Novym Sadzie podczas gdy Biało-Czerwoni i Canarinhos mieli dwa tygodnie odpoczynku po meczach World League. Oprócz tego, mecz z Brazylią będzie dla nas pierwszym w Sofii, a dla naszych rywali drugim. Jednak z drugiej strony Kubańczycy zagrają z nami po dniu przerwy i to może wyjść na ich korzyść, bo my rozegramy cztery mecze w cztery kolejne dni (o ile oczywiście wyjdziemy z grupy). Niestety, takie są ?uroki? turnieju finałowego z sześcioma reprezentacjami. Na szczęście Polacy są dobrze przygotowani kondycyjnie, a trener Anastasi ma możliwość rotacji składem. Ławka rezerwowych jest bowiem u nas wyrównana i nie powinniśmy tracić na jakości przy dokonywaniu zmian.

Dawno nie było takiej sytuacji, że jako wyraźny i realny cel stawiamy sobie medal i to niekoniecznie brązowy. Jeśli udało nam się pokonać Brazylię, i to nie raz, nasze oczekiwania razem z możliwościami wzrosły. Wolę być ostrożny z takimi prognozami, bo niewykluczone, że ktoś nas brutalnie sprowadzi na ziemie. Nie wolno zapominać, że oprócz Bernardo Rezende i jego drużyny są jeszcze inne bardzo silne. Na przykład gospodarze Final Six, Bułgarzy albo sensacyjni zwycięzcy grupy D ? Niemcy. Przecież oni również marzą o medalu World League lub Igrzysk Olimpijskich.

Jak zwykle pretendentów do wygrania LŚ jest wielu. Właściwie mogą to uczynić wszyscy, którzy przyjechali do Sofii. Każda z reprezentacji budzi respekt swoimi wynikami. Dlatego właśnie takie turnieje finałowe są piękne. Nie ma zdecydowanego faworyta, a przez to oglądamy świetne mecze. Oczywiście chciałbym, aby to na szyjach naszych siatkarzy zawisły złote medale w niedzielę, 8 lipca. A jeśli jednak nie Polaków, to na najwyższym stopniu podium widziałbym Kubańczyków. W grupie ograli wielkich potentatów ? Rosję i Serbię. Ponadto, kieruję się tutaj sympatią. Odkąd mieliśmy ich w grupie w LŚ 2010 życzę im jak najlepiej. Ich atutem jest młodość, a więc i siła razem z żywiołem. Problem w tym, że czasami to nie wystarcza do końcowego sukcesu, ale mają na swoim koncie już wiele skalpów i mogą dołożyć jeszcze więcej. Z drugiej strony oznaczałoby to, że Brazylia po dwóch meczach pojedzie do domu…

Mam jednak drobne obawy, co do naszej formy w Londynie. Skoro już teraz osiągamy tak znakomite wyniki, nie wiadomo, czy utrzymamy ten poziom do sierpnia. Oczywiście z całego serca pragnę, aby się udało, ale trzeba też odpowiedzieć sobie szczerze na pytanie, czy aby na pewno jesteśmy w stanie. Myślę, że do tego przybliży nas rezultat osiągnięty w tegorocznej Lidze Światowej.

Ciężko jest mi też przypomnieć sobie rok, w którym rozgrywki LŚ byłyby dla nas tak ważne. Oczywiście priorytetem są Igrzyska, ale World League nie jest zepchnięta na boczny tor, jak za kadencji Castellaniego czy Lozano. To jeden z powodów, dla których bardzo lubię naszego obecnego trenera, Andreę Anastasiego. Współpraca z naszymi zawodnikami mu się układa, jest dobra atmosfera, więc są i wyniki. Do szczęścia więcej chyba nie trzeba.

Nie zapominajmy, że na Polakach ciąży presja. Powinni sobie z nią poradzić, ale na pewno mają świadomość swoich możliwości oraz oczekiwań. Wszystko to jest wielkie i oni zdają sobie z tego sprawę. Dlatego jesteśmy z nimi! Piłkoszału jak na Euro nie będzie, lecz szał radości po sukcesie jak najbardziej. I tego nam wszystkim życzę!


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl