Poważny kłopot bogactwa

Kibice piłki nożnej spodziewaliby się kłopotów bogactwa w takich drużynach jak Chelsea, Real Madryt, Inter Mediolan albo FC Barcelona. A tymczasem ostatnio największe kłopoty ma Tottenham.

Wystarczy oprzeć się przykładach dwóch piłkarzy, aby udowodnić tę tezę. Bohater jednej z ostatnich kolejek Niko Krancjar i Rosjanin Roman Pawljuczenko. Obaj mają spory talent, który w tym sezonie przy niewielu okazjach potwierdzali. Mimo to regularnie nie grają i są zmuszeni godzić się z rolą rezerwowego. Obaj dlatego też myślą o odejściu.

Chorwatowi wcale nie można się dziwić. W tym sezonie zagrał tylko sześć razy, choć w poprzednich miesiącach potrafił udowodnić, że w niczym nie ustępuje Luce Modricowi. Ze swoim rodakiem, a także van der Vaartem, Jenasem, Palaciosem, Lennonem, Bale’m i ostatnio Pienaarem jednak rywalizację przegrywa. Zawodnik został ściągnięty na zastępstwo za poważnie kontuzjowanego Modrica w 2009 roku i mimo że ze swojej roli wywiązał się znakomicie to w krótkim czasie spadł w klasyfikacji pomocników na dalsze miejsce, do roli rezerwowego. Do dzisiaj mnie to dziwi.

Podobnej konkurencji Pawljuczenko nie ma, ale i tak jest dopiero trzecim snajperem drużyny za Crouchem i Defoe. Nawet pomimo jedenastu zdobytych w tym sezonie bramek w różnych rozgrywkach. Jaki inny klub może sobie pozwolić na trzymanie takiego gracza w obwodzie? Skoro o Rosjanina biją się Sunderland, zespoły z Rosji, a i niekiedy reszta europejskich solidnych drużyn to chyba to coś znaczy.

Tottenham ma bardzo silny skład, w którym rezerwowi często mogą bez straty dla drużyny zmieniać podstawowych piłkarzy. Widać to co tydzień w Premier League i ostatnio także na arenie międzynarodowej. Czy szeroka kadra przełoży się na doskonałe wyniki i sukcesy przekonamy się już wkrótce, gdy klub czekają kolejne trudne potyczki w Lidze Mistrzów oraz finisz rozgrywek Premier League. Jak oceniacie kadrę „Kogutów”?


pubsport.pl