Powrót do normalności

Dzisiaj napisanie optymistycznego tekstu będzie dużo łatwiejsze. My wygraliśmy, Brazylia się potknęła, Iran pokazał że nie jest taki słaby. Zabrakło tylko więcej niż jednego seta przegranego przez Rosjan oraz Włochów.

Pomijając dwa nieco nerwowe sety na wstępie, które były też o tyle denerwujące, że raportów z nich musiałem szukać w radio wracając z uczelni, dziś możemy być z postawy reprezentacji Polski szczerze zadowoleni. I tak pewnie obróciłbym ten zły początek w dobry omen, ale skoro widziałem tylko te dwie pewnie i w dobrym stylu wygrane partie nr 3 i 4, to śmiało i bez skrupułów mogę wieszczyć lepsze jutro.

Lista pozytywnych informacji dotyczącej polskiej kadry jest dość konkretna. Po pierwsze – mamy lidera. Wprawdzie kilka dni temu pisałem, że możemy być drużyną bez lidera, co jest ciekawym pomysłem, ale wydaje się, że Bartek Kurek jest zdrów i w świetnej formie. Oczywiście będziemy grali z paroma zespołami, które będą miały blok wyższy niż Japończycy i nie będzie nasz as mógł co drugi atak posyłać ponad próbującymi go zatrzymać rywalami, ale oprócz zasięgu ma nasz młody przyjmujący jeszcze kilka atutów. Które dziś, ze względu na rywala, były zaprezentowane tylko w wersji demonstracyjnej.

Po drugie – Kuba Jarosz w formie. Ten turniej ma to do siebie, że potrzebna jest mocna ławka. No i trzeba tę ławkę sprawdzić w którymś momencie. No i należy to robić uważnie (Iran). Dziś, od pierwszej akcji meczu, Kuba Jarosz był mocnym punktem drużyny. I w tej chwili nie pozostaje już nic tylko czekać do momentu w którym będzie można tę nabytą dziś wiedzę chytrze wykorzystać.

Po trzecie – Łukasz Wiśniewski. Kolejny rezerwowy, który pokazał kawałek fajnej gry. Wprawdzie grał tylko ok. 2/3 ostatniego seta, czyli w czasie, gdy rywale byli już rozbici, ale punkt serwisem, punkt blokiem, dwa w ataku (na bodaj trzy próby) to dobry wynik jak na wprowadzenie się do gry. Tym bardziej ze to jest praktycznie debiut Wiśniewskiego w kadrze narodowej.

Jutro znowu dzień przerwy. A potem karuzela idzie dalej. W tej chwili mamy pięć ekip z jedną porażką, ale rozstrzał jest na cztery punkty. I w tym czteropunktowym przedziale, gdzie znajdziemy ponadto dwa zespoły z dwiema porażkami, należy upatrywać drużyn mogących wskoczyć na podium. Tym samym zaliczyłem do tej paczki Iran. No cóż, patrząc na wyniki pomijanie ich robi się coraz bardziej karkołomne.

Naszą kadrę czeka teraz spotkanie z Chińczykami, którzy ugrali dzisiaj swoje dwa pierwsze sety w turnieju – z Brazylią. Myślę że podopieczni Anastasiego przyjmą do wiadomości ten sygnał i szczegółowo go przeanalizują.

Z innych spotkań należy przede wszystkim zwrócić uwagę na derby Ameryki Południowej (młodość versus starość) oraz mecz Kuby z Włochami. Pojedynek Rosja-Serbia też elektryzuje. Ta kolejka może zrobić niezły bałagan w tabeli. W tej części za naszymi plecami.


pubsport.pl
Paweł Kazimierczyk

Wrocławianin, student Wydziału Mechanicznego Politechniki Wrocławskiej. W styczniu 2010 rozpocząłem prowadzenie bloga olimpijsko.blox.pl. Grudzień tegoż roku przyniósł mi zaproszenie do PubSportu, kolejna zima zaowocowała z kolei przeniesieniem bloga do serwisu naTemat.pl, gdzie można mnie znaleźć pod adresem pawelkazimierczyk.natemat.pl.
Pisuję o wielu dyscyplinach. Być może wygląda to tak, że myślę, że znam się na wszystkim, ale sądzę, że przeboleję taką opinię i będę robił swoje. Największe emocje wzbudzają we mnie zawody w których sportowcy występują pod barwami narodowymi, stąd też ogromna fascynacja imprezą jaką są Igrzyska Olimpijskie. Przy czym wobec tych wszystkich rozgrywek niemal zawsze w ślepej kibicowskiej naiwności wierzę w sukces tych pod biało-czerwonym sztandarem.

http://pawelkazimierczyk.natemat.pl