Powrót na właściwe tory?

 W większości spotkań tego sezonu gra wiślaków przyprawia o pomstę do nieba, bowiem krakowianie miewają tylko przebłyski dobrej, agresywnej, ciekawej dla oka rozgrywki. Wczoraj w meczu z Legią pokazali się ze świetnej strony. To  cieszy, a z drugiej strony, martwi, bo żeby ta ekipa zagrała dobrze  potrzebuje 24 tysięcy gardeł na trybunach i Legii Warszawa na przeciwko. A przecież porzekadło brzmi, że ligowe trofea zdobywa się w meczach ze słabymi i przeciętnymi.

Biała Gwiazda  nie ma wystarczającego potencjału, by wygrać ekstraklasę. Brakuje jej zawodników kreatywnych, kadra drużyny spod Wawelu sklecona jest z graczy, którzy najlepsze lata kariery mają już dawno za sobą. Są wypaleni. Kamil Kosowski, notorycznie wystawiany w pierwszym składzie, już dawno zapomniał, co to znaczy asysta, tudzież dobry, dynamiczny drybling. Rafał Boguski jakiś czas wstecz zasłużył na to, by w końcu przestać nazywać go piłkarzem. Ciągłe kontuzje, bóle, przerwy w treningach. Wreszcie wrócił na trochę dłużej i mimo tego, że gra w pierwszym składzie, rozczarowuje. Nie potrafi jak za starych, dobrych czasów, minąć rywala na szybkości, dograć w pole karne. Teraz umie już tylko dołożyć nogę. I to czasami, od święta. Tylko Patryk Małecki stara się ciągnąć grę Wisły, w każdym spotkaniu przeprowadza po kilka dobrych akcji, ale sam niczego nie osiągnie. Legia i Lech kadrowo Wisłę przeskakują o klasę. Ale Biała Gwiazda to nie jest drużyna na drugą połówkę tabeli. Myślę, że spokojnie powinna walczyć o europejskie puchary. Gdyby tylko na mecze z Piastem, Podbeskidziem, Bełchatowem i innymi tuzami naszej ligi wychodziła tak zmobilizowana i zdeterminowana jak na wczorajsze spotkanie z Wojskowymi.

Wczoraj od pierwszej do ostatniej minuty wiślacy byli naładowani, komentatorzy C+  przy wyniku 0:2 twierdzili, że Legia gra na luzie i nie atakuje tylko dlatego, że nie musi. A tak naprawdę Wisła ich wczoraj stłamsiła. Gdy tylko któryś z  pomocników Legii otrzymywał futbolówkę, od razu pojawiało się przy nim dwóch czy nawet trzech graczy przeciwnej drużyny. Widziałem agresję. W końcu momentami mogliśmy obserwować tę małą, krakowską grę. Klepki, wyjścia na pozycję, element zaskoczenia.  Łukasz Garguła – w poprzednich meczach niezdolny do poprowadzenia gry Białej Gwiazdy, mimo wyraźnych predyspozycji do tego, wczoraj wreszcie dyrygował grą gospodarzy. Ba, nawet dryblował i stale stwarzał przewagę.  Nie potrafię zrozumieć tylko jednej rzeczy: dlaczego Kulawik mając na ławce takiego fightera jak Emanuel Sarki, który notabene dał z Legią świetną zmianę, nadal forsuje tego nieudolnego Kamila Kosowskiego.

Wróćmy do sytuacji krakowian w tym sezonie. Niektórzy twierdzą, że Wisła powinna patrzeć w kierunku następnych rozgrywek, dawać szansę młodym, ogrywać ich w meczach o stawkę. Zgadzam się. Pytanie tylko, kim ma ten Kulawik grać?  Jaką młodzieżą? Juniorami gra się tam, gdzie się to opłaca i ma to jakikolwiek sens. Wisła ma słabe szkolenie nie od wczoraj, a nie ma sensu dawać szansy grania chłopkom, którzy posiadają minimalne bądź zerowe  predyspozycje do tego, by coś w poważnym futbolu osiągnąć. Dlatego też w tej kwestii żadnych pretensji nie kierowałbym do szkoleniowca, natomiast  do Jacka Bednarza ? jak najbardziej. Wszak to dyrektor sportowy krakowskiego zespołu naobiecywał, że Wisła w tym sezonie zostanie wzmocniona kilkoma perspektywicznymi młodzieżowcami, a obecne rozgrywki będzie okresem przebudowy, wprowadzania tych chłopaków do zespołu i ściągania następnych. Z tego względu Bednarz nadmienił, że Wisła niekoniecznie osiągać będzie satysfakcjonujące wszystkich wyniki od razu, nastąpić miało to dopiero w kampanii 2013/2014. Tymczasem wyników nie ma, tak jak się spodziewaliśmy, ale zdolnej młodzieży również. Bednarz zamiast przyczynić się do odmłodzenia zespołu, sprawił, że jest on jeszcze starszy i mniej perspektywiczny. W Wiśle niby jest jakaś wizja,  ale nikt nie potrafi jej zrealizować, choćby spróbować, by zaczęła ona wchodzić w życie. Tam, przy Reymonta, od jakiegoś czasu potrafią tylko gadać.

Możliwe, że Bogusław Cupiał ponownie odkręci kurek z pieniędzmi i znowu zainwestuje, rzecz pewna, w zawodników gwarantujących natychmiastowy sukces. Wisła znowu zdobędzie mistrzostwo, może powalczy w Europie, ale za kilka lat ponownie może wrócić do punktu wyjścia. Trzeba zacząć patrzeć długofalowo, innej drogi do sukcesu na lata nie widzę.


pubsport.pl
Daniel Flak

Mam czternaście lat. Uwielbiam sport, a w szczególności piłkę nożną, w której zakochałem się oglądając w telewizji Mistrzostwa Świata w Niemczech. Od tego czasu regularnie trenuje i gram w klubie, obecnie w Rakowie Częstochowa. Oprócz tego, wielką przyjemność sprawia mi pisanie o futbolu. W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem sportowym. Prowadzę bloga, na którego serdecznie zapraszam: http://daniel99.blox.pl/html

http://daniel99.blox.pl