Powtórka z ćwierćfinału LM w finale LE ciągle możliwa

Finalistów Ligi Mistrzów już znamy, ale w Lidze Europy wciąż do rozegrania pozostają półfinałowe rewanże. Jeśli mnie ktoś zna, to pewnie wie, że bacznie przyglądam się rywalizacji Benfiki z Fenerbahce.

Pierwszy mecz miał bardzo korzystny przebieg dla tureckiej ekipy. Piłkarze z Lizbony po wyjściu na boisko wyglądali na oszołomionych, nie potrafili sklecić porządnej akcji, o własnym stylu czy rytmie gry już nie wspominając. Rozumiem gorący stambulski teren, gdzie w tym sezonie poległ nawet wielki Real Madryt, ale  u podopiecznych Jorge Jesusabrakowało takiej prawdziwej woli walki, śmiałych ataków, które dało się zaobserwować w Leverkusen czy Bordeaux.

Ich najlepszym okresem, w którym faktycznie widać było zaangażowanie, był pierwszy kwadrans I połowy. Mówiąc szczerze, to uważałem, że właśnie wtedy spotkanie się otworzy, ale niestety tak się nie stało. Zabrakło takiego bodźca, który obudziłby lizbończyków z tego snu, czy też transu, w który wpadli po kilku nieudanych próbach na bramkę Volkana Demirela.

Żałuję, że Cristian zmarnował rzut karny tuż przed przerwą, bo moze to pomogłoby ruszyć z odpowiedzią Orłom z Lizbony. Do tej pory sprawdzała się zasada, że Orły z Lizbony odpowiadają golem na gola. Tym razem, niespecjalnie nawet zbierali się do tego w ciągu ostatnich 20 minut gry. Trochę mnie to smuci i niepokoi przed rewanżem.

Oczywiście goście w pierwszym spotkaniu wypadli przeciętnie również ze względu na napór gospodarzy. Bramka strzeżona przez Artura była obita chyba całkowicie, a i sam bramkarz Benfiki sporo się napracował. Był najlepszym zawodnikiem swojego klubu w meczu na Şükrü Saraco?lu. To zdanie najlepiej podsumowuje występ jego kolegów. Jest jeszcze jedno, które na antenie nSport HD wypowiedział… – UWAGA – Wojciech Jagoda!

W ciągu pierwszych 45 minut nie działo się zbyt wiele, ale już w trakcie drugich gospodarze wyczuli swoją szansę i rozpoczęli wspominane wcześniej bombardowanie bramki przeciwnika. Meireles, Yobo, Kuyt, Sow – wszyscy próbowali, ale brakowało odrobiny szczęścia, bo ciężko mówić o braku umiejętności przy strzałach w słupek czy poprzeczkę. Jedynie Pierre Webó popisał się głupotą w końcówce meczu, czym osłabił (chociaż może w tym przypadku akurat wzmocnił) swój klub przed drugim spotkaniem.

Zastanawiam się, jak może wyglądać rewanż na Estadio da Luz. Trener Jorge Jesus zapowiadał na konferencji prasowej, że obejrzymy zupełnie inną, lepszą Benfikę:

Gdy będziemy mieli dookoła własną publiczność, będzie nam się gralo lepiej. Nie sądzę, żeby Fenerbahce ponownie zagrało tak dobrze na naszym terenie. To na pewno nie będzie najważniejszy mecz w mojej karierze, ale finał, to już byloby coś, zarówno dla mnie, jak i dla klubu.”

Szkoleniowiec Fenerbahce, Aykut Kocaman wypowiadał się w sposób dość ostrożny. Wciąż ma duży respekt dla przeciwnika:

Jesteśmy w dobrej sytuacji – mamy bramkę przewagi, ale wciąż czeka nas 90 albo 120 minut gry z bardzo silnym rywalem. Na ostatnich treningach szlifowaliśmy rzuty karne, ale najważniejsze jest, by dobrze podejść do nich mentalnie. Nie pokazaliśmy jeszcze wszystkiego, na co nas stać, ale pewne zalążki dobrej gry już było widać. Jesteśmy w stanie wejść do finału.”

Jako kibic Benfiki liczę przede wszystkim na lepszą postawę Orłów w rewanżu – oby nie był im potrzebny już żaden bodziec, by ruszyli do ataku i zdobywali bramki. Z kolei jako obiektywny widz, nie życzyłbym sobie przede wszystkim powtórzenia pierwszej połowy ze Stambułu, bo była ona zwyczajnie nudna.

W drugim półfinale Chelsea zmierzy się z FC Basel. W pierwszym spotkaniu w Szwajcarii londyńczycy wygrali 2:1 przez co stali się jeszcze większymi faworytami do zabukowania biletów na finał w Amsterdamie. Powtórka z ćwierćfinału poprzedniego sezonu w Champions League wciąż możliwa. Życzyłbym jej sobie z całego serca!


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki

Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż.
Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta… Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał!
Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem – komentatorem sportowym.
Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach – na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam „za kulisami”.

http://sedzik.blox.pl