Powtórka z rozrywki…

Niestety, trzecie w tym sezonie starcie na najwyższym siatkarskim poziomie pomiędzy Trentino Volley i Skrą Bełchatów, drugi raz wygrała drużyna z Włoch. Martwi i denerwuje nie sama porażka, a jej styl.

Chodzi mi o to, że bełchatowianie przegrali w sposób… jakby kobiecy. Nie chcę tutaj obrażać żadnej dziewczyny ani chłopaka, ale po prostu odniosłem styl gry Mistrza Polski do siatkówki pań. Kilkakrotnie goście mieli duże szanse na wygranie pierwszej i drugiej partii. Prowadzili dwoma, trzema punktami, ale niestety pojawiały się nagle fatalne serie błędów. To stwarzało okazje dla siatkarzy z Trydentu na odrobienie strat, a ci skorzystali z nich… Nawet trzeci set, wygrany przez podopiecznych Jacka Nawrockiego, mógł potoczyć się zupełnie inaczej. Skra roztrwoniła przewagę sześciu punktów, ale po II przerwie technicznej odbudowała ją i doprowadziła do stanu 1:2. Czwarta, niestety ostatnia odsłona była wyrównana aż to tej kontrowersyjnej decyzji sędziów. Na miejscu arbitra głównego powtórzyłbym tę akcję, bo Daniel Pliński miał zbyt długi kontakt z piłką, ale blokujący go siatkarz Trento również przekroczył przepisy, uniemożliwiając inny sposób zagrania. Pojawiła się siatkarska złość u ekipy z Bełchatowa, ale trwała zbyt krótko i nie udało się doprowadzić do piątej partii. Szkoda.

Nie potrafiliśmy znaleźć sposobu na Osmany Juantorenę. Nie znam dokładnie statyskyk, ale z 20 punktów zdobył na pewno. I to w ważnych momentach! Swoje dołożył Matej Kaziyski, Jan Stokr był nieco mniej widoczny. Niszczyli nas zagrywką i blokiem. U nas blok funkcjonował co najwyżej poprawnie, a serwisy zbyt często lądowały poza boiskiem. Rozumiem ryzyko, które faceci podejmują częściej niż kobiety (tu nawiązanie do drugiego akapitu), ale myślę, że Mariusz Wlazły (najlepszy zawodnik Skry w tym spotkaniu) powinien chwilami odpuścić. Wiemy, że potrafi sprawić dużo kłopotów rywalom, ale wiemy też, że umie psuć w najmniej korzystnych do tego okazjach.

Niestety, był problem na drugim skrzydle. Mariusz sam meczu nie wygra. Staraliśmy się grać przez środek (niezły występ Karola Kłosa), ale Bartosz Kurek ostatnio ma obniżkę formy, a Stephane Antiga, pomimo tego, że jest bardzo sympatyczny, już nie jest tak dobry, jak kilka lat temu. Poza tym, za często drużyna Mistrz Polski popełniała błędów niewymuszonych. Za jednym pojawiały się kolejne i wszystko leciało serią. Tak się zdarza w siatkówce, ale… w żeńskiej…

Nie mam pretensji do bełchatowian, bo są po prawdziwym maratonie meczowym po Świętach Bożego Narodzenia, a awans z grupy już mają zapewniony. Kibicuję im bardzo, aby weszli do final four, ale na środowy mecz w Trydencie spojrzałem obiektywnie. Mam nadzieję, że dojdzie do jeszcze jednego meczu pomiędzy klubowym mistrzem i wicemistrzem świata, w meczach o medale LM. Wiem(y), że stać Skrę na pokonanie Trentino, ale ciągle coś jest nie tak. Niech więc dojdą do półfinału (i finału), udowodnią że są jednymi z najlepszych na świecie!

PS. W końcu dowiedziałem się, z jakiego miasta jest Trentino. To słynny Trydent, w którym odbył się Sobór w 1545 roku…


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl