Poznańska lokomotywa i piękny sen

Manchester City na kolanach, najbogatszy klub świata upokorzony w Poznaniu! To jest całe piękno futbolu, że pieniądze nie są gwarancją zwycięstw. Jeżeli nie ma jedności, pracy zespołowej, determinacji nie ma też zwycięstw.

Lech na pięknym stadionie przebudowanym na Euro 2012 pokazał milionerom z Manchesteru czym jest poznańska lokomotywa. Nie musimy się wstydzić już nie tylko atmosfery na trybunach (wydarzenia na meczu z Wisłą zostały sztucznie rozdmuchane przez media, ciekawe gdzie jest więcej agresji i podjudzania nastrojów: na stadionach czy w programach telewizyjnych?), ale też gry. Bo to już nie pierwszy tak udany mecz Lecha tej jesieni w Europie. Czy komuś się to podoba czy nie Lech jest aktualnie wizytówką polskiego futbolu w Europie, bo na pewno nie jest nią rozbita, pełna konfliktów reprezentacja Polski.

Ilu ojców ma ten sukces? Kto miał większy udział w spełnieniu tego snu: Jacek Zieliński czy Jose Maria Bakero? A ja pytam jaki sens mają takie rozważania? Czy porażka też miała by dwóch winowajców? Czy po połowie obdzielono by byłego i obecnego trenera Lecha? Jestem przekonany, że całą winę zrzucono by na Hiszpana. Więc dlaczego sukces ma być przypisany wyłącznie Jackowi Zielińskiemu? Moim zdaniem należą się słowa pochwały zarówno Zielińskiemu, jak i Bakero. Polak zapoczątkował tę piękną bajkę w Lidze Europejskiej, Hiszpan tego nie zepsuł, postawił na sprawdzonych piłkarzy, zastosował podobną taktykę, a brawa należą mu się za doskonałe zmiany. Czy nie pukaliśmy się w głowy i nie nazywaliśmy Baska szaleńcem, gdy ściągał trzech czołowych piłkarzy wprowadzając na ich miejsce młodzież? A tymczasem ci młodzi jeszcze dodatkowo napędzili tę lokomotywę, zwieńczeniem tej wiktorii stała się fantastyczna bramka Mateusza Możdżenia. Tak więc brawa dla Zielińskiego, brawa dla Bakero!

Żeby była jasność byłem absolutnie przeciwny zwalnianiu Zielińskiemu, nie podobał mi się moment, w którym tego dokonano. Ale tak się już stało i tyle. Właściciele Lecha uznali, że Zieliński nie jest gwarancją wyprowadzenia drużyny na prostą w lidze, choć moment wybrali niefortunny, bo Lech przecież rozgromił Wisłę. Tak jednak już jest w tym futbolu, że nie zawsze wszystko można przełożyć na logikę, a częściej nic z tego nie rozumiemy.

Czy ta zmiana wyjdzie Lechowi na dobre? Pokażą to dopiero mecze w lidze, począwszy od najbliższego z Ruchem Chorzów. Bakero przecież został zatrudniony po to, by poprawić styl gry Lecha w lidze i to jest cel nadrzędny. Mam nadzieję, że Bask będzie mógł niedługo zagrać na nosie Januszowi Wojciechowskiego, bo zwolnienie go z Polonii Warszawa uważam za największą paranoję i szczyt ignorancji pana prezesa, który nie po raz pierwszy udowodnił mi, że o futbolu nie ma zielonego pojęcia.

Lech tworzy historię współczesnego futbolu. Za kilkanaście lat będziemy wracać do tego meczu i wspominać go z rozrzewnieniem, bo widzieliśmy to i przeżywaliśmy, szaleliśmy ze szczęścia, byliśmy dumni z tych wojowników do końca walczących o zwycięstwo, podobnie zresztą wracać będziemy do meczu z Juventusem w Turynie. Teraz zostały jeszcze mecze z Juventusem Turyn i Red Bulem Salzburg. Niech ten sen trwa. Nie chcę się obudzić i zdać sobie sprawę, że to bajka bez morału, że te pojedyncze zwycięstwa znowu nic nie dały. Nie chcę znowu myśleć o tej polskiej futbolowej mizerii, bagnie, żałosnych futbolistach, niedouczonych trenerach, beznadziejnych prezesach, niemyślących działaczach, braku nadziei na chociaż przyzwoity wynik na Euro 2012. Lech pozwala mi o tym na chwilę zapomnieć i niech ten stan zapomnienia trwa jak najdłużej!


pubsport.pl
Łukasz Iwanek
Lubartów, w 2009 roku ukończył studia na kierunku Ekonomia. Od 2009 roku pracuje w portalu SportoweFakty.pl, najczęściej cytowanym serwisie internetowym. Pisze tam o tenisie, ale interesuje się też piłką nożną i wieloma innymi dyscyplinami, jak lekkoatletyka, siatkówka, pływanie czy sporty zimowe. Od 2007 roku prowadzi bloga Sportowa Publicystyka.
http://sportowapublicystyka.blox.pl