Pozytywnie zaskoczony

Sześć minut przed zakończeniem dzisiejszego meczu z Hiszpanami obwieściłem na głos „wygląda na to, że będzie honorowo”. I zaraz potem pomyślałem sobie „i teraz jak na złość wygrają”. Jak słodka byłaby to złość. Niestety aż tak dobrze nie było, ale na pewno było coś więcej niż „honorowo”.

Choć gra nie zachwycała w całym meczu, a szczerze mówiąc, to nie zachwycała nawet gdy Polacy gonili i nieomal dogonili Mistrzów Europy. Może trochę głupio narzekać wobec wyniku, ale jakoś w głowie została głównie nieporadność pod własnym koszem, tak w obronie, jak i w walce o zbiórkę, i mnóstwo fauli – głównie podkoszowych właśnie. Ponadto bardzo słaby procent za trzy, choć trzeba przyznać, że skuteczność za dwa była więcej niż poprawna. A jak spojrzeć w statystyki to była dużo więcej niż poprawna. 65,8% robi wrażenie. Po stronie plusów trzeba też zapisać fakt, że Polacy kilka razy zrewanżowali się Hiszpanom skuteczną walką o piłkę pod ich tablicą. Właśnie – walką. Jej braku zarzucić nie można. A także kompleksów wobec światowych gwiazd przeciwko którym przyszło grać. To też bardzo cieszy. Bo w kolejce do gry z Polakami stoją jeszcze tacy zawodnicy jak Hedo Turkoglu, Luol Deng, Krzysztof Ławrynowicz, Ersan Ilyasova, czy Robertas Javtokas. Jakkolwiek zadowolonym można być po dzisiejszym spotkaniu – nie należy raczej spodziewać się niespodzianki w postaci awansu do drugiej rundy. Hiszpanie, jak to zostało w ostatnich dniach powtórzone w prasie tysiąc razy, są drużyną turniejową i było widać, że to nie była ta sama Hiszpania, której medalami można by wyłożyć cały wrocławski rynek. Polakom niestety trudno wieszczyć sukces sportowy, choć oczywiście doświadczenie jakie zdobędzie kilku młodszych zawodników może być nieocenione. No, to niech podopieczni Alesa Pipana tym razem zrobią mi na złość.


pubsport.pl
Paweł Kazimierczyk
Wrocławianin, student Wydziału Mechanicznego Politechniki Wrocławskiej. W styczniu 2010 rozpocząłem prowadzenie bloga olimpijsko.blox.pl. Grudzień tegoż roku przyniósł mi zaproszenie do PubSportu, kolejna zima zaowocowała z kolei przeniesieniem bloga do serwisu naTemat.pl, gdzie można mnie znaleźć pod adresem pawelkazimierczyk.natemat.pl. Pisuję o wielu dyscyplinach. Być może wygląda to tak, że myślę, że znam się na wszystkim, ale sądzę, że przeboleję taką opinię i będę robił swoje. Największe emocje wzbudzają we mnie zawody w których sportowcy występują pod barwami narodowymi, stąd też ogromna fascynacja imprezą jaką są Igrzyska Olimpijskie. Przy czym wobec tych wszystkich rozgrywek niemal zawsze w ślepej kibicowskiej naiwności wierzę w sukces tych pod biało-czerwonym sztandarem.
http://pawelkazimierczyk.natemat.pl