Prawie 10 lat czekania na TĘ NOC

Nie pospałem sobie w nocy z piątku 18 na sobotę, 19 maja 2012 roku, ale w żadnym wypadku nie żałuję i zapamiętam ją na bardzo długo. Pod tą właśnie datą zapiszę wygraną polskich siatkarzy w meczu o punkty z reprezentacją Brazylii.

Uwierz lub nie, ale pamiętam poprzednią wygraną Polaków. Mam ją nawet zapisaną w swoim „pamiętniku”:

(niesłusznie sprzeczałem się ze znajomymi rodziców, czy mecz był w Krakowie, czy Katowicach)

Zacznę od tego, że mecz ten powinien się zakończyć już po trzech pierwszych setach. Przez pierwsze dwie partie Canarinhos nie przypominali tej wielkiej drużyny na miarę Mistrzów Świata. My wprawdzie również nie wyglądaliśmy jak Wicemistrz Pucharu Świata, ale z aklimatyzacją w hali poradziliśmy sobie szybciej.

Niepokoję się bardzo o kolano Bartka Kurka, ale można znaleźć jeden plus przy jego niedyspozycji – bez niego udało nam się pokonać Brazylię. Świadczy to o poziomie naszego składu i dobrej wymienności na pozycjach. Jeszcze przed rokiem bardzo narzekałem, iż nasza gra bardzo uzależniona była od przyjmującego Dynama Moskwa (wtedy jeszcze grał w Skrze).

Odnosiłem wrażenie, że czegoś mi w tym meczu brakowało. Po spojrzeniu w kartę statystyk, przypomniałem sobie – po obu stronach siatki stosunkowo mało punktów zdobywano blokiem i zagrywką. Przy tak wspaniałych reprezentacjach spodziewałem się ich znacznie więcej niż średnio 15 na drużynę (BRA – 14, POL – 16).

W naszym zespole najlepszego zawodnika mieliśmy na pozycji atakującego. Przez pierwsze 3,5 seta grał Zibi Bartman, dalej Kuba Jarosz. Ten pierwszy wyglądał na bardzo naładowanego, zmotywowanego do walki. I faktycznie kończył najwięcej piłek, które dostał. Niestety w 4. secie trochę się zmęczył, ale jak już wspomniałem – mamy silną ławkę rezerwowych i Jarosz podtrzymał poziom.

Po drugiej stronie siatki najbardziej wyróżniłbym Lucasa, którego na środku rzadko kiedy byliśmy w stanie zatrzymać. Ponadto, sprawiał nam dużo kłopotów zagrywką. Oprócz niego, główną artmatą podopiecznych Bernardo Rezende był Wallace. Na przeciwnym biegunie zaś znalazł się debiutujący Mauricio. Jego obecność była niejako wymuszona przez kontuzję Giby i Murilo. Nie da się jedna ukryć, że przyjmujący Sada Cruzeiro Volei trochę nam pomagał przez pierwsze dwie partie psując ataki.

Martwią mnie trochę przestoje naszej drużyny – najbardziej te roztrwonione trzy punkty przewagi w końcówce trzeciego seta, ale również pięć punktów pod rząd stracone w piątej partii. Lepiej, żeby takie coś działo się jak najrzadziej, bo możemy się na tym kiedyś przejechać (jak chociażby w 3. odsłonie meczu PŚ z Brazylią, albo podczas ostatniego tie-breaka na tej imprezie, przeciwko Rosji). Dla równowagi można nadmienić, że mieliśmy też serie punktowe, podczas których odrabialiśmy 3-4 oczka różnicy do Brazylijczyków. Stąd niektóre serca kibiców mogły tej nocy nie wytrzymać.

Nawet jeśli pojawiają się tłumaczenia, iż to sam początek turnieju, że Canarinhos nie weszli jeszcze w niego, to i tak zwycięstwo smakuje wybornie. Odbiliśmy sobie te wszystkie lata, kiedy musieliśmy nawet 5-6 razy w sezonie schodzić z boiska pokonani po starciach z nimi. A to przecież jeszcze nie koniec – czekają nas w tej LŚ trzy potyczki z Mistrzami Świata – u nas, u nich i na neutralnym terenie, w fińskim Tampere.


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl