Prawie dwumetrowa dziura w ataku

Jaki klub takie braki powie zgryźliwy kibic Interu widząc problemy Milanu z ostatniego spotkania z Palermo. Rossoneri muszą radzić sobie bez zawieszonego Zlatana Ibrahimovica i na razie mają z tym spory problem.

Nie jest tajemnicą, że wielu obserwatorów piłki nożnej i Serie A od dłuższego czasu zastanawia się, ile tak naprawdę w dobrych wynikach Milanu w lidze w tym sezonie jest zasług trenera, taktyki i drużyny, a ile po prostu samego Ibrahimovica. Szwed nie tylko strzelił już wiele ważnych goli i zdobył około 20 punktów, ale też asystował i tworzył na boisku miejsce dla piłkarzy innego typu. Dzięki niemu zwinny Pato, drybler Robinho i technik Cassano mieli trochę okazji, aby swoje talenty wykorzystać.

Teraz Szweda przez trzy spotkania na murawie nie zobaczymy i na razie nie wróży to niczym dobrym drużynie ze stolicy Lombardii. Trener Allegri odrzuca wszelkie zarzuty, że bez superstrzelca drużyna jest poważnie osłabiona, ale na razie nie potrafi w żaden sposób zataić różnić w Milanie z Ibrą w składzie i bez niego. A za kilkanaście dni debry z Interem i pierwsza od tygodni szansa na stratę fotela lidera.

Dla mnie jednak brak Ibrahimovica nie pokazuje, że klub jest uzależniony od tego jednego zawodnika. Ja widzę po ostatniej kolejce i spotkaniu z Palermo inne braki. Milan miał przewagę w posiadaniu piłki i utalentowanych napastników na boisku, a mimo to nie potrafił wypracować sobie okazji. A przecież Palermo w ostatnich tygodniach potwierdzało w każdym prawie meczu, że ma dziurawą obronę. Wychodzi więc na to, że w Milanie w tym momencie brakuje kogoś z pomysłem, kreatywnego piłkarza, który przeanalizuje sytuację na boisku, znajdzie słabe strony rywala i będzie potrafił je wykorzystać lub wskazać partnerom. Brakuje piłkarza inteligentnego. I na to na razie władze klubu z San Siro powinny zwrócić baczną uwagę w kontekście letniego okienka transferowego.


pubsport.pl