Prawie jak Richelieu

Zdzisław Kręcina, odwołany w środę ze stanowiska sekretarza generalnego PZPN, ze względu na umiejętność sprawowania władzy „z tylnego siedzenia”, był przez wielu porównywany do kardynała Richelieu. I aż do wczoraj analogie do tej słynnej postaci z czasów monarchii francuskiej wydawały się uzasadnione.

Na nieszczęście dla zasłużonego działacza rodem z Żywiecczyny, nie znalazła w jego przypadku odzwierciedlenia w rzeczywistości modlitwa kardynała: „Boże, strzeż mnie od przyjaciół, z wrogami poradzę sobie sam”. Choć długo (przez ponad 12 lat) sobie z tymi wrogami radził, skutecznie demaskując wszelkie spiski przeciwko PZPN-owi i swojej własnej osobie, to wobec wniosku Grzegorza Laty, którego mógł do tej pory traktować jak przyjaciela, musiał po prostu skapitulować.

Pytanie, czy odwołanie Kręciny jest faktycznie zapowiedzią zmian w PZPN, czy może to działanie w stylu: „Rzucimy czyjąś d… wilkom na pożarcie, żeby było tak jak jest”? Cóż, nasz kochany związek niejedną decyzją zaskoczył i niejedną jeszcze zaskoczy, zatem wpadającym w ekscytację radzę podejście do sprawy mniej emocjonalnie i wstrzymanie się z jednoznaczną odpowiedzią. Warto za to zastanowić się, jak z kierowaniem PZPN-em poradzi sobie teraz Grzegorz Lato? Odstrzeliwując Kręcinę, pozbawił się kluczowego człowieka organizującego robotę piłkarskiej centrali. Co złośliwsi powiedzą, że futbolowa machina straciła głowę. Nie mam złudzeń, że bez rzutkiego, obytego w pokrętnych związkowych realiach człowieka, prezes Lato kompletnie zbłaźni się w ostatnich miesiącach przed Euro 2012. Czyżby oznaczało to powrót z zaświatów Michała Listkiewicza, który wczoraj jak tylko mógł kadził swojemu byłemu podwładnemu? To okaże się już wkrótce…


pubsport.pl
Miłosz Węgrzyn
Student prawa i politologii na Uwr. Od listopada 2006 autor bloga TYLKO I WYŁĄCZNIE O SPORCIE, promowanego przez portal Sport.pl
http://milgord.blox.pl/html