Premier League vs T-Mobile Ekstraklasa 1:0

Jako, że jestem zafascynowany ostatnią ofensywną grą zarówno Arsenalu, jak i Newcastle postanowiłem przejrzeć ostatnie dziesięć lat w archiwum polskiej Ekstraklasy i dojrzeć chociaż jeden zbliżony wynik do tego, który padł w sobotę. Ponad to postawiłem sobie zadanie znalezienia chociaż jednego meczu, w którym w drugiej połowie meczu padło osiem bramek, jak to było w Londynie. Ale, zacznijmy od początku.

Sezon 2011/12

Najwyższe wyniki to 6:0, w wykonaniu Bełchatowa z Podbeskidziem, 4:2 w wykonaniu Widzewa z Jagiellonią i 5:1 w wykonaniu Śląska z Zagłębiem. W każdym meczu po sześć bramek. Mało jeśli porównamy to z chociażby sobotnimi meczami Premier League gdzie padło wspomniane 7:3 i 4:3. No cóż. Aha, jeszcze jeden aspekt. We wspomnianych meczach w drugich połowach padło odpowiednio: trzy bramki, cztery bramki i cztery bramki. W innych meczach tego sezonu również padały po cztery bramki w drugich połowach, ale jest ich tak dużo, że nie warto ich przytaczać.

Sezon 2010/11

Teraz cofamy się do czasów, gdy Jeszcze Sobiech grał w Polonii, a Iwański w Legii. Z Ekstraklasy spadły wówczas Arka Gdynia i Polonia Bytom. To były czasy, których prędko pewnie nie doświadczymy, bo w ostatniej kolejce mieliśmy 3x 4:0 i 1x 5:0. Ale do rzeczy. Największe wyniki z tego sezonu to 5:2 w wykonaniu Widzewa ze Śląskiem, Wisły z Lechią i Legii z Arką. Zarówno Legia z Arką, Widzew ze Śląskiem, jak i Wisła w Lechią w drugich połowach strzelili po pięć bramek. Podobnie, jak w poprzednim sezonie w innych meczach w drugich połowach padło również po pięć bramek, ale nie warto ich przytaczać.

Sezon 2009/10

To jest sezon, w którym spadły Odra i Piast. Wówczas w Legii grał jeszcze Bartek Grzelak i Adrian Paluchowski (ktoś, go jeszcze w ogóle pamięta?), a w Lechu grali Rengifo i Peszko. Natomiast jeśli chodzi o najwyższy wynik to zbliżamy się do tego docelowego. Tym razem Lechia ograła Cracovię 6:2 i to jest najwyższy wynik tego sezonu. Jeśli natomiast chodzi o największą ilość bramek w drugiej połowie to wygrywa Śląsk, który ograł Odrę 4:2, a wszystkie sześć bramek tego meczu padło w drugiej części meczu.

Sezon 2008/09

Jesteśmy co raz bliżej celu. Tym razem przyjrzymy się sezonowi, w którym spadł ŁKS, który nie dostał licencji i Górnik Zabrze. W tamtych czasach w Wiśle grał jeszcze Brożek, a w Legii Chinyama, którzy ex aequo zostali królem strzelców, a za nimi uplasowali się Robert Lewandowski z Lecha i Filip Ivanowski z Polonii. Ale przejdźmy już do meritum. Najwyższy wynik? 4:3 dla ŁKS-u przeciwko Cracovii. Natomiast najwięcej bramek w drugiej połowie padło w mezu Polonia – Lech, kiedy obie drużyny strzeliły pięć bramek. Rozczarowanie w porównaniu do poprzednich sezonów.

Sezon 2007/08

W tym sezonie z Ekstraklasy spadł Widzew i Zagłębie Sosnowiec, a mistrzostwo wywalczyła Wisła z miażdżącą przewagą czternastu punktów nad Legią. Wtedy też Dyskobolia zmieniła nazwę na Polonia Warszawa. Królem strzelców tych rozgrywek został Paweł Brożek z Wisły, a drudzy byli Sikora z Dyskobolii i Zieńczuk z Wisły. Koniec już tej historii, czas przejść do tego co szukamy. Najwyższy wynik tego sezonu to 6:2, kiedy to Lech ograł Ruch, a najwięcej bramek w drugiej połowie meczu padło w spotkaniu Lecha z Zagłębiem Sosnowiec i Widzewa z Odrą – po sześć.

Sezon 2006/07

Czas się cofnąć o kolejny sezon. To jest warty zapamiętania sezon, bo Zagłębie Lubin zostało mistrzem Polski, przed GKS-em Bełchatów wyprzedzając ich o jeden punkt. Z Ekstraklasą pożegnały się Wisła Płock i Pogoń Szczecin. Królem strzelców? Piotr Reiss z piętnastoma bramkami. Najwyższy wynik to pojedynek między Koroną i GKS-em zakończony wynikiem 5:3. Natomiast najwięcej bramek w drugiej połowie padło w meczu Cracovii z Lechem – sześć.

Sezon 2005/06

Sezon, w którym Legia została mistrzem Polski, a z Ekstraklasą pożegnała się Polonia i Lech, który przejął licencję Amiki Wronki, czyli tak na prawdę spadła Amica. Królem strzelców został natomiast występujący w Koronie Grzegorz Piechna – strzelec 21 bramek. Najwyższy wynik to 5:4, kiedy Lech ograł Zagłębie, czyli brakuje tylko, aby wyrównać liczbę bramek ostatniego meczu Arsenalu. Jesteśmy blisko. Najwięcej bramek w drugiej połowie strzelili natomiast Pogoń i Korona – aż pięć, jednak brakuje im do celu, czyli ośmiu bramek. Szukamy dalej.

Sezon 2004/05

Większość młodych osób o tym nie wie, lub nie pamięta, ale w tym sezonie po raz ostatni w Ekstraklasie zagrało czternaście drużyn. Wówczas mistrzem została Wisła, a spadł GKS Katowice. Królem strzelców został Tomek Frankowski z Wisły. Na tym koniec historii z tego sezonu. 7:1 gdy Wisła ograła Zagłębie Lubin to najwyższy wynik. Natomiast najwięcej bramek padło w meczu pomiędzy Górnikiem Łęczna i GKS-em Bełchatów i Wisłą i Zagłębiem Lubin – po sześć.

Sezon 2003/04

To sezon, w którym Wisła została mistrzem, a z Ekstraklasy spadł Widzew, Świt i Górnik Polkowice. Dla dwóch ostatnich drużyn był to ostatni sezon w najwyższej klasie rozgrywkowej. Królem strzelców został Maciek Żurawski z Wisły. Największy wynik sezonu to 7:2 dla Legii przeciwko Polonii Warszawa, a najwięcej bramek padło w drugiej połowie meczu Górnika Polkowice z Odrą Wodzisław i Polonii Warszawa z Amicą Wronki – po pięć.

Sezon 2002/03

Sezon, który należał do Wisły i Stanko Svitlicy, który został królem strzelców. Najwyższy wynik to 9:0, kiedy Górnik ograł Pogoń. Jeśli chodzi o bramki to najwięcej padło ich w drugiej połowie meczów aż sześciu drużyn – po pięć.

Jeśli przebrnąłeś przez falę statystyk przytoczonych przeze mnie to szczerze gratuluję. Jeśli natomiast przewinąłeś do tego momentu to powinieneś wiedzieć, że na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat w Ekstraklasie nie było żadnego meczu, w którym padło dziesięć bramek. To niejako obrazuje, jak „atrakcyjna” jest nasza liga. Nie mamy co się równać do najlepszych. W przedostatniej kolejce Premier League padło 41 bramek, a my się szczycimy tym, że w pierwszej kolejce tego sezonu T-Mobile Ekstraklasy padło tych goli 28. Już nie chodzi nawet o to, że w Premiership grają cztery zespoły więcej, bo nawet gdy odliczymy te dwa mecze to wciąż mamy 35 do 28. A najgorsze jest to, że w Lidze Angielskiej takie wyniki i zdobycze bramkowe w jednej kolejce są normą, a dla nas miłą nagrodą. To może niezbyt miły akcent końcowy, ale to nie miał być tekst pocieszający, tylko uświadamiający, w jak wielkiej jesteśmy du…, bo skoro Dudu Paraiba wybiera ofertę z drugiej ligi meksykańskiej, zamiast związać się kontraktem z czołowym polskim klubem to coś tu jest nie tak. Bardzo nie tak.


pubsport.pl