Przed Falun 2015 – wspominamy poprzednie mistrzostwa

W środę w Falun wystartują mistrzostwa świata w narciarstwie klasycznym 2015. Nim rozpocznie się rywalizacja, wspominamy poprzedni czempionat rozegrany w 2013 roku w Val di Fiemme. 

Mistrzostwa w Val di Fiemme rozpoczęły się od biegowej rywalizacji sprinterskiej. W wyścigach techniką klasyczną złote medale przypadły Marit Bjoergen i Nikicie Kriukowowi. Bardzo dobrze spisywała się Justyna Kowalczyk, mówiło się nawet, że może wywalczyć złoto, ale niestety tuż po starcie finałowego biegu upadła i zajęła szóste miejsce.

Pierwszy komplet medali na skoczni rozdano paniom. Mistrzynią świata została Amerykanka Sarah Hendrickson, która po ładnym pojedynku pokonała Japonkę Takananshi. Dzień potem na skoczni normalnej rywalizowali panowie. Złotym medalistą został Anders Bardal. Najlepszy z Polaków – Kamil Stoch, był ósmy, choć na dobrą sprawę otarł się o podium. Nasz skoczek po pierwszej serii zajmował drugie miejsce, w finałowej rundzie skoczył bliżej, do tego zachwiał się przy lądowaniu, przez co od czterech sędziów otrzymał zaledwie po 17 punktów. Oceny 19 i 19,5 (takie jak w pierwszej serii) dałyby mu brąz. Dobre, jedenaste miejsce w konkursie zanotował Maciej Kot. Zmagania na mniejszym obiekcie zakończył natomiast konkurs drużyn mieszanych, bez udziału Polski. Triumfowała ekipa Japonii.

Od walki na małej skoczni swoje stary zaczęli też kombinatorzy. Były to dni wielkiej chwały dla Francuza Jasona Lamy-Chappuis. Najpierw skutecznym finiszem zapewnił on sobie złoto indywidualne, a potem w podobny sposób dał swojej ekipie mistrzostwo drużynowe. Polacy nie startowali.

Drugą konkurencją biegową był skiathlon. Przyniósł on kolejne złoto Marit Bjoergen. Justyna Kowalczyk była najlepsza z „reszty świata”, ale musiała uznać wyższość czterech Norweżek i ukończyła wyścig na piątym miejscu. Wśród panów najlepszy był Szwajcar Dario Cologna.

W kolejnych dniach na trasach biegowych nie pojawiła się Justyna Kowalczyk. Marząc o choćby jednym krążku, Polka odpuściła drużynowe sprinty techniką dowolną oraz bieg indywidualny tą samą techniką. W tej pierwszej konkurencji na dobrym dziewiątym miejscu uplasowały się Agnieszka Szymańczak i Sylwia Jaśkowiec. Złoto wygrały Amerykanki (Diggins i Randall). U mężczyzn najlepsi byli Rosjanie. Maciejowie Kreczmer i Staręga sklasyfikowani zostali na dwunastej pozycji.

We wspomnianej rywalizacji indywidualnej, Therese Johaug niespodziewanie ograła Marit Bjoergen. Pod nieobecność Kowalczyk, pozostałe Polki były tylko tłem dla najlepszych. Podobnie było u mężczyzn, wśród których triumfował Peter Northug.

Walka na dużej skoczni przyniosła Polakom wiele radosnych chwil. W konkursie indywidualnym kapitalną formą błysnął Kamil Stoch. Skoczek z Zębu oddał niemal perfekcyjny pierwszy skok, a w drugiej serii utrzymał około sześciopunktową przewagę nad Peterem Prevcem i Andersem Jacobsenem. Konkurs drużynowy przeszedł do historii ze względu na brąz dla naszej ekipy jak i wielki bałagan organizacyjny. Biało-czerwoni stoczyli piękną walkę z Niemcami i Norwegami, ale według pierwszych wyników – ukończyli zawody na czwartym miejscu. Dopiero po kilkunastu minutach okazało się, że częste zmiany długości rozbiegu spowodowały błąd systemu zliczającego punkty. W pierwszej serii, przy skoku trzeciego z Norwegów, Andersa Bardala dodano 6,7 pkt za rzekomo skrócony najazd. Po korekcie Skandynawowie spadli na czwarte miejsce. Srebro przypadło zatem Niemcom, brąz Polakom. Konkurs pewnie wygrali Austriacy.

Zawody kombinatorów techniką Gundersena na dużej skoczni doprowadziły do „detronizacji” Francuza Lamy Chappuis. Nie zdołał on odrobić sporej straty po skokach i ostatecznie zadowolił się „tylko” brązowym medalem. Złoto dla bezkonkurencyjnego tego dnia Niemca Erica Frenzela. Lamy Chappuis powetował sobie tę porażkę dzień później, w drużynowym sprincie, gdzie zwyciężył wraz ze swym rodakiem Sebastienem Lacroix.

Batalie biegowe kończyły się tradycyjnie sztafetami i narciarskimi maratonami. W kobiecej „drużynówce” Norweżki pokonały Szwedki i Rosjanki. Polki, choć po drugiej zmianie (Kowalczyk) prowadziły, dotarły do mety na dziewiątym miejscu. Norwegia wygrała także wyścig męski. Polacy ukończyli go na odległym – szesnastym miejscu.

Na 30 km techniką klasyczną kolejne złoto i miano gwiazdy mistrzostw zapewniła sobie Marit Bjoergen. Norweżka niemal do końca tego morderczego dystansu musiała jednak walczyć z silnie zmotywowaną Justyną Kowalczyk. Trzecie miejsce przypadło Therse Johaug. Ostatni złoty medal mistrzostw – za wygranie biegu męskiego na 50 km zawisł na szyi Szweda Olssona.

Mistrzostwa w Val di Fiemme miały dwie wielkie gwiazdy – Marit Bjoergen i Jason Lamy Chappuis, Norweżka wywalczyła cztery złota i jedno srebro, Francuz trzy razy stawał na najwyższym i raz na najniższym stopniu podium. To sprawiło, że ich kraje uplasowały się na czele klasyfikacji medalowej. Pewnie wygrała ją Norwegia (8 złotych krążków i 19 w sumie), a Francja była druga. Na dorobek Trójkolorowych w całości złożyły się medale wywalczone przez Jasona. Polska sklasyfikowana została na ósmym miejscu.

Więcej o MŚ w Val di Fiemme >>

 fot. Newspower Canon


pubsport.pl
Damian Ślusarczyk
29 lat, wychowany pod Kielcami, mieszka w Manchesterze, PubSport.pl z małymi przerwami ogarnia od 8 lat. Stale udowadnia, że jest w stanie znaleźć "coś" ciekawego w każdej dyscyplinie sportu. Obserwuj mnie na Twitterze
http://www.pubsport.pl/