Przed meczami o wszystko

Po dwóch kolejkach fazy grupowej Mistrzostw Europy piłkarzy ręcznych trochę już wiemy. 5 zespołów jest już w drugiej fazie, jeden, Słowację, już powoli skreślamy z listy uczestników. Choć na pewno o naszych południowych sąsiadach nie zapomnimy – nie po tym co zrobili z nimi we wtorek nasi zawodnicy. Ale nawet taka klarowna sytuacja jaka jest w naszej grupie nie oznacza, że dziś i jutro nie będzie nic się działo. Wszak po drugiej fazie grupowej następują półfinały. I dwie porażki w pierwszej rundzie mogą oznaczać poważne problemy z dotarciem do strefy medalowej.

Zacznę od grupy w której sytuacja jest najjaśniejsza. Z resztą powinienem od niej zacząć także dlatego, że jest to grupa A oraz jest to grupa w której gra reprezentacja Polski. Otóż mecz Słowacja-Serbia akurat jest już tylko o prestiż. Słowacy i tak odpadną, zaś gospodarze i tak wyjdą z grupy z pierwszego miejsca, z dwoma zwycięstwami. Mecz Polska-Dania to już inna bajka. Wygrany będzie miał już dwa punkty w kolejnej fazie i względnie prostą drogę do półfinału – to znaczy same zwycięstwa w drugiej fazie powinny wystarczyć. Jak zatem będzie wyglądać nasz mecz?

Wszystko o Mistrzostwach Europy w piłce ręcznej 2012

Pokonanie Słowaków dodało chyba co nieco animuszu naszym zawodnikom. Tym bardziej, skoro w wyniku jest czwórka z przodu, choć tutaj trzeba wprost podziękować Słowakom, że ostatni kwadrans już tylko statystowali i nabijali nam rekord ilości bramek z kontry. Do meczu z Duńczykami podchodzimy zatem nakręceni, ze świadomością siły tak ofensywnej, jak i defensywnej, którą pokazaliśmy już podczas spotkania z Serbami. A Duńczycy? Porażka po ciężkim meczu z Serbami na pewno ich nie pozytywnie nie nastawiła. Ale w ich przypadku nie ma raczej co liczyć na rozmemłanie mentalne. Trzeba raczej patrzeć na ich grę. Tak też zrobiłem – zamiast konsumować mową pisaną wiktorię ze Słowacją poobserwowałem mecz Serbia-Dania obowiązek blogowy przekładając na dziś. Co zobaczyłem?

Urzekła mnie ich obrona. Ustawienie 6-0 z wychodzącym do zawodnika z piłką obrońcą nie jest żadnym novum, ale płynność przesuwania się byłą urzekająca. Przez kilka akcji odrywałem praktycznie wzrok od Serbów i napawałem się tą defensywą. Ale. Nie mam na myśli tego, że jest ona nie do skruszenia. Nie mogłem zrozumieć dlaczego Serbowie nie grają przez pierwszą linię. Jako klucz od gry ofensywnej przeciwko Duńczykom stawiam koło. Podopieczni Ulrika Wilbeka czając się na doskoczenie do otrzymującego piłkę rozgrywającego nierzadko ustawiają się na 7-8 metrze. Może coś przegapiłem, ale nie pamiętam żadnej akcji w której serbski skrzydłowy zabiegłby za linię obrony i ustawił się jako drugie koło. A tłok na szóstce powinien zburzyć tę piękne ustawienie.

Obok aktywności pierwszej linii kluczem do zwycięstwa może być postawa Bartka Jaszki. Wobec wychodzących ze strefy obrońców dynamiczne i szybkie minięcie na pierwszym kroku może dać ułamek sekundy przewagi, a w takich spotkaniach takie rzeczy trzeba wykorzystywać. I na takie zagrania w wykonaniu Jaszki mocno liczę.

Według statystyk w meczu ze Słowacją wyprowadziliśmy 18 kontrataków wykorzystując 17. Nie ma opcji, żeby Duńczycy dali nam szanse do tylu szybkich akcji. Ale procent skuteczności daje nadzieję. Choć znowu trzeba dodać, że sytuację wypacza końcówka, w której słowacki bramkarz też już nie miał za bardzo ochoty do gry.

Jeśli już piszę o kontratakach, to trzeba wspomnieć o akcjach pod tytułem koło pierwsze w kontrze. Szał, szok i maestria.

Duńczycy są zatem do ogrania. Dwa punkty, wyjście z grupy i…?

I sklejamy naszą grupę z grupą B. Trzeba dodać – bardzo ciekawą grupą B. Pewny awans mają już z niej Szwedzi po remisie z Macedonią i pokonaniem Czechów. Zaś te dwie ekipy oraz Niemcy muszą jeszcze walczyć. I na prawdę ciężko coś zaprorokować. Szwedzi grają z naszymi zachodnimi sąsiadami. Będzie to pierwszy mecz w tej kolejce, Skandynawowie będą musieli zatem brać pod uwagę, że ten mecz może się liczyć w kolejnej fazie. Nie jest to dobry znak dla Niemców, którzy na razie ulegli Filipowi Jisze Czechom i wymęczyli w ostatnich sekundach zwycięstwo z Kirylem Lazarovem Macedonią. Decydujący będzie zatem ostatni mecz i starcie, nie ma już chyba co bawić się w skreślenia, Filip Jicha versus Kiryl Lazarov. Jeśli Szwedzi pokonają Niemców to Czesi będą mieli już awans, ale na pewno nie odpuszczą meczu z Macedonią, bo może on zostać przepisany. Nikt niczego nie odpuści. Nie da się, drodzy panowie z FIVB? Da się.

A grupa C jest jeszcze ciekawsza. Każdy jeszcze może odpaść. Spotkania w tej części rozgrywek zaczęły się od mocnego uderzenia. Hiszpania pokonała Francję. W drugim meczu mistrzowie świata odbili sobie niepowodzenie pokonując dość pewnie Rosję. Wynik 28-24 może nie powala, ale spoglądając w przebieg meczu łatwo zauważyć, że po 10 minutach było 5-0 dla Francji i do końca spotkania Rosjanie nie zbliżyli się do rywali bardziej aniżeli na trzy oczka różnicy. Choć jednak mimo wszystko ci Francuzi, których oglądaliśmy na ostatnich turniejach Rosjan powinni pokonać wyżej. Coś chyba jest na rzeczy z obrońcami tytułu. W pozostały meczach Węgrzy zremisowali najpierw z Rosją, a potem, po niesamowitej końcówce i wyrównaniu z rzutu karnego gdy na zegarze wybiło już 60 minut, z Hiszpanią. Jeśli Węgrom uda się zremisować także z Francją, zaś Rosja pokona Hiszpanię, to będziemy mieli cztery zespoły z takim samym dorobkiem punktowym. Bardziej prawdopodobnym scenariuszem wydają się jednak zwycięstwa przedstawicieli Europy Zachodniej i wyrzucenie z turnieju Rosjan. Jednak jeśli wyniki będą odwrotne to sensacyjnym „zdobywcą” ostatniego miejsca w grupie będą Francuzi.

Z grupy D na pewno awansują Chorwaci, którzy dwiema bramkami pokonali Islandczyków i Słoweńców. Przy czym warto dodać, że dwie bramki to maksymalna różnica jaką kończyły się mecze w tej grupie. Do kompletu zespołów brakuje nam jeszcze Norwegii. Mimo, że mecze są wyrównane to spodziewam się, że układ tabeli skończy się klasycznym układem punktowym 6-4-2-0. Islandia pokonała wczoraj Norwegię i to zawodnicy z wyspy gejzerów zapewne zajmą drugie miejsce. Słoweńców jakoś nie widzę w drugiej fazie.

Z resztą Słowenia, a także Słowacja, to są jedyne dwie ekipy, których miejsce na podium uznałbym za wielką sensację. Owszem, jest też kilka innych ekip, których obecność w trójce byłaby pewnym zaskoczeniem, ale jak rozszerzymy to do czołowej szóstki, to już chyba nie. I za sprawę tej równości Mistrzostwa Europy w piłce ręcznej mężczyzn to jedna z najwspanialszych imprez sportowych na świecie.

A na koniec najważniejsze. Czyli droga Polaków Igrzyska Olimpijskie. Żebym potem nie musiał pisać wiele razy tego samo – ustalmy że pod hasłem wygranie ME mieści się także zajęcie drugie miejsca za Francuzami.

Zatem bezpośredni awans daje wygranie Mistrzostw Europy. Jeśli to się nie uda, wchodzimy w zagmatwane rozważania na temat awansu do turnieju kwalifikacyjnego. Po pierwsze: jeśli zespół z miejsc 2-7 na ostatnich MŚ wygra ME, to my, jako ósmy zespół światowego czempionatu, wskakujemy do turnieju kwalifikacyjnego numer jeden, w którym spotkamy się z dwiema ekipami z Europy i jedną z Afryki. Jeśli jednak ME wygra (pamiętacie jeszcze o ustaleniu z poprzedniego akapitu?) zespół spoza pierwszej siódemki MŚ, to trzeba znaleźć się wśród trzech najlepszych ekip spoza pierwszej siódemki mundialu nie licząc tego zespołu, który wygra ME i dzięki tamu od ręki dostanie bilet do stolicy Wielkiej Brytanii. Wszystko jasne? Może i tak. Tylko jakby tu zacząć rozważania który zespół ma sytuację taka jak my, jaki układ końcowy tabeli nas promuje, a jaki nie, etc., to nie skończyłbym przed finałem Mistrzostw Europy, który już za tydzień w niedzielę.

Chcecie oglądać coś więcej niż mecze Polaków, a nie macie TVP Sport? Na stronie EHFu wszystkie mecze można oglądać na żywo – i to za darmo. Wprawdzie w większości państw, w których jakaś telewizja wykupiła prawa do transmisji obraz jest blokowany, ale nie w Polsce. Telewizji publicznej grzecznie dziękuję za możliwość oglądania spotkań, za których pokazywanie oni zapłacili, za darmo.


pubsport.pl
Paweł Kazimierczyk
Wrocławianin, student Wydziału Mechanicznego Politechniki Wrocławskiej. W styczniu 2010 rozpocząłem prowadzenie bloga olimpijsko.blox.pl. Grudzień tegoż roku przyniósł mi zaproszenie do PubSportu, kolejna zima zaowocowała z kolei przeniesieniem bloga do serwisu naTemat.pl, gdzie można mnie znaleźć pod adresem pawelkazimierczyk.natemat.pl. Pisuję o wielu dyscyplinach. Być może wygląda to tak, że myślę, że znam się na wszystkim, ale sądzę, że przeboleję taką opinię i będę robił swoje. Największe emocje wzbudzają we mnie zawody w których sportowcy występują pod barwami narodowymi, stąd też ogromna fascynacja imprezą jaką są Igrzyska Olimpijskie. Przy czym wobec tych wszystkich rozgrywek niemal zawsze w ślepej kibicowskiej naiwności wierzę w sukces tych pod biało-czerwonym sztandarem.
http://pawelkazimierczyk.natemat.pl