Zróbmy „save’a” i do niego wracajmy

Mamy dzień przerwy w Mistrzostwach Europy siatkarzy, ale już jutro znów będziemy emocjonować się zmaganiami zawodników na boiskach w Danii i Polsce. Jednakże chciałbym jeszcze wrócić do występów podopiecznych Andrei Anastasiego w fazie grupowej. 

Na wstępie przepraszam za brak zapowiedzi duńsko-polskiego Eurovolley 2013. Wychodzi na to, że dostosowałem się do poziomu promocji tejże imprezy. Fakty są takie, że w ubiegłym tygodniu wyjechałem na szkolną wycieczkę i nie było specjalnie czasu, miejsca, ani możliwości. Liczę na rozgrzeszenie. Ale już do rzeczy.

Zarówno w piątek, jak i w niedzielę należało po prostu wygrać. To miał być nasz szary obowiązek. Tymczasem okazało się, że w oba te dni mieliśmy niemało kłopotów. Mecze te po prostu trwały za długo, a i styl, w jakim je rozegraliśmy, pozostawiał wiele do życzenia. Dopiero od trzeciej partii batalii (tu to słowo pasuje idealnie) ze Słowacją, zaczęliśmy grać siatkówkę w naszym stylu. Zastanawiam się teraz, dlaczego tak późno i czy tak już będzie w dalszej części turnieju.

Przede wszystkim leżało przyjęcie. Zarówno Bartosz Kurek, jak i Michał Winiarski rzadko kiedy pozwalali Łukaszowi Żygadle na komfortowe rozegranie spod siatki, musiał on do piłek dobiegać i to zwykle po kilka metrów. Niestety, z czegoś takiego nie skonskruujemy w ataku niczego, co mogłoby po drugiej stronie siatki zasiać spustoszenie. Chyba, że Kurek weźmie na siebie cały ciężar odpowiedzialności, jak zrobił to w piątek. Mógłby dzięki temu zamazać nieco obraz nienajlepszej gry w obronie. A Winiar nie radził sobie w obu elementach.

Przy niskim procencie dobrego przyjęcia, trudno o dobrą opinię dla atakujących. Szczególnie, że Kuba Jarosz miewał spore problemy ze skończeniem akcji. Jego zmiennik, Grzegorz Bociek, robił co mógł i dawał z siebie wszystko, lecz także nie miał zbyt szerokiego wachlarza możliwości ze względu na kiepskie dogranie. Jednak jak na debiutanta na tak ważnej imprezie, myślę, że wielkich zarzutów mieć do niego nie można. Bez wątpienia jest to talent. Diament, który musimy szlifować na tej pozycji.

Rzadko – jak na nas – uruchamiani byli środkowi. Przecież na tej pozycji mamy naprawdę zawodników ze światowego topu i musimy wykorzystywać ich potencjał. No ale do tego potrzebny jest dobry odbiór. Wracamy zatem do punktu wyjścia, wokół którego kręcę się już trzeci akapit.

Absolutnie za to wszystko nie winiłbym Andrei Anastasiego, choć już słyszałem, że niektórzy domagają się jego zwolnienia. Chciałbym zapytać te osoby o powód. Czy winimy selekcjonera za to, że nasi zawodnicy seriami psują zagrywki? Przecież to jest podstawowa podstawa tej gry! Ten element gracze tego poziomu powinni wykonywać poprawnie obudzeni w środku nocy! Nie nie, to zupełnie jest coś innego. Może coś w rodzaju blokady po koszmarze na Igrzyskach w Londynie i tegorocznej Lidze Światowej? Może w związku z wynikami znacznie poniżej oczekiwań, ciąży na polskich siatkarzach presja, od której nie mogą się uwolnić? To jedyne sensowne wytłumaczenie.

Jedyny zarzut, jaki mam do trenera Anastasiego dotyczy szybkości dokonywania zmian. Dużo wcześniej, niż dopiero w 3. partii spotkania z reprezentacją Słowacji wprowadziłbym na jego miejscu Michała Kubiaka za Michała Winiarskiego, a przede wszystkim Fabiana Drzyzgę w miejsce Łukasza Żygadły. Mam ogromny szacunek dla obu graczy, których zamierzałbym zmienić, ale to chyba naturalne, że gdy komuś nie idzie, szuka się dla niego alternatywy na ławce rezerwowych.

Kubiak awansował na mentalnego lidera zespołu. To on stał się tym, który skończył ważną piłkę, poderwał do walki kolegów z drużyny oraz tym, który nareszcie regularnie dobrze dogrywał do rozgrywającego. Z kolei Fabian miał bardzo dobre tempo swoich rozegrań i nie bał się grać przez środek. Nie oszukujmy się, ci dwaj zawodnicy uratowali nam w niedzielę skórę. I do tego jeszcze potrafili pobudzić kolegów, którzy nagle jakby dotknięci magiczną różdżką zaczynali poprawiać swoje procenty w meczowych statystykach. Pojawiły się bloki, efektowne kombinacje w ataku, silna i skuteczna zagrywka. To właśnie jest gra, z której słyniemy! Każda taka ładnie skończona akcja przysparzała mi dużo radości. A to przecież był mecz z „przeciętnymi” Słowakami.

Andrea Anastasi ma chyba teraz ogromny ból głowy w sprawie doboru składu na mecz z Bułgarią. Widział, że zawodnicy, których występu na boisko domagaliśmy się bardzo głośno, spisali się bardzo dobrze. Lecz czy będzie chciał zmieniać swoją strategię przed tak ważnym meczem? Przecież z Bułgarami zawsze toczymy bardzo ciężkie boje. Tak też zapowiada się wtorkowy baraż. Już wiadomo, że ktoś wielki odpadnie i to jeszcze zanim zacznie się walka o medale. Ten fakt ogromnie dodaje dramaturgii temu spotkaniu.

Na koniec, jako myśl przewodnią pozwolę sobie umieścić swój metaforyczno-poetycki wpis z Twittera:

 

I – powtarzając za Michałem Winiarskim w wywiadzie dla Polsatu Sport po niedzielnym meczu – AMEN.

PS. W moim odczuciu Francuzi byli nie do zlapania przez nas w sobotę. Jeśli utrzymają ten poziom gry, to uważam, że stać ich na wejście do strefy medalowej. Oni mogą okazać się czarnym koniem tych Mistrzostw. I piszę to z pełną świadomością oraz znajomością ich drogi do tej fazy.


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl