Przed półfinałami mundialu szczypiornistów

Faza medalowa. Cztery zespoły i trzy miejsca na podium. Nietrudno wskazać faworyta do bycia tym czwartym – Słoweńcy wyglądają w tym gronie trochę przypadkowo. Ale wystarczy mieć już tylko jeden dobry dzień, jedno wygrane spotkanie, aby przejść do historii światowej piłki ręcznej jak medalista światowego czempionatu. Ale nikogo, może oprócz Słoweńców właśnie, jedna wiktoria w pozostających meczach nie zadowoli. Duńczycy, Chorwaci i Hiszpanie mają jeden cel – złoto. A droga doń wiedzie przez półfinał. Zapraszam na zapowiedź obu spotkań.

Oba spotkania zostaną rozegrane w piątek w barcelońskiej hali Palau Sant Jordi.

Hiszpania-Słowenia (19:15)

Słoweńcy pokonali już kilka niezłych europejskich marek – Polaków, Serbów, Rosjan. Hiszpanie mają na rozkładzie podobnej klasy ekipy – Węgrów, Niemców, również Serbów. Można jednak odnotować, że gospodarze rozbili zespół Momira Ilicia i Darko Stanicia 30:21, podczas gdy Słoweńcy ledwo uciułali dwubramkową przewagę (33:31). Co można uznać za plusy Słoweńców? Wygrali już na tym turnieju trzy nerwowe końcówki. W tych trzech meczach, i to nierzadko w kluczowych momentach, błyszczał bramkarz Primoz Prost. Czy może się udać po raz kolejny jakoś „przepchnąć” zwycięstwo?

Hiszpanie prezentują się na tym turnieju bardzo dobrze. Grają u siebie i należy spodziewać się, ze gorąca publika uskrzydli zespół. A może trochę zwiąże nogi? Powszechnie wiadomo, że inny wynik niż mistrzostwo zostanie przyjęty jako porażka. Presja jest duża. Ale ją muszą przede wszystkim wywrzeć Słoweńcy. Jeśli od początku bez kompleksów zaatakują Hiszpanów, to możemy otrzymać sporą dawkę emocji. W przeciwnym wypadku możemy spodziewać się powolnego, acz systematycznego odjazdu na kilka bramek przewagi i kontroli gry w wykonaniu gospodarzy. Która może zostać nagle zmącona kilkoma interwencjami Prosta. Ale faworytem i tak pozostają Hiszpanie.

Dania-Chorwacja (21:30)

Hit hitów. Starcie dwóch zespołów, na których obrazie nie pojawiła się do tej pory ani jedna zadra. Duńczycy zachwycają przede wszystkim zespołowością. Najlepszymi strzelcami Duńczyków są skrzydłowi Eggert i Lindberg. Wprawdzie biegają oni często do kontry i rzucają karne (fenomenalnie z resztą: Eggert 20/21 Lindberg 5/5), ale i ilość bramek zdobytych ze skrzydła jest znakomita. Na przestrzeni całego turnieju podopieczni Ulrika Wilbeka miażdżą nawet swoich półfinałowych rywali mając na swoim koncie 44 skuteczne rzuty z ostrego kąta. Chorwaci dokonali tej sztuki 25 razy. A przecież obecni Mistrzowie Europy mają w swoich szeregach takich superstrzelców jak Mikkel Hansen, Kasper Sondergaard, czy olbrzymi Nikolaj Rasmussen, którzy niemal w pojedynkę potrafią wygrywać mecze. Ale takiej potrzeby jak do tej pory nie było – wygrywał zespół.

A co świadczy o sile Chorwatów? Najmocniej rzuca się w oczy statystyka przechwytów – 128, przy 51 Duńczyków. Na dodatek można dodać, że tracili oni średnio 20,86 bramki na mecz. Duńczycy zaś 26,43. Można więc zaryzykować stwierdzenie, że zetrą się ze sobą najlepszy atak i najlepsza obrona turnieju. Z przodu reprezentacja spod znaku biało-czerwonej szachownicy straszy głównie zawodnikami drugiej linii – Domagojem Duvnjakiem i Marko Kopljarem. Najlepszym strzelcem jest wprawdzie Ivan Cupić, ale po odjęciu rzutów karnych i kontrataków pozostaje  zaledwie 10 oczek. Czyli ataku pozycyjnym prawoskrzydłowy Vive Targów Kielce nie jest mocno eksploatowany. Tych kontrataków lekceważyć oczywiście nie można, warto dodać, że Chorwaci rzucili najwięcej (60) bramek po szybkich akcjach spośród wszystkich drużyn turnieju. Ale drugie miejsce w tej klasyfikacji zajmują Duńczycy z dwoma oczkami straty.

Jeśli komuś wciąż mało, to przypominam jeszcze nazwiska bramkarzy, których zobaczymy na parkiecie. Z jednej strony Niklas Landin („zaledwie” 38% w turnieju, ale świetny mecz w ćwierćfinale), z drugiej Marko Alilović (40%). Najwyższa światowa półka. Jeśli walka będzie łeb w łeb, a tego należy się spodziewać, ci panowie mogą w ostatnich sekundach zostać bohaterami narodowymi. Taki przywilej bramkarza.

Przewidywany finał: Hiszpania-Dania


pubsport.pl
Paweł Kazimierczyk
Wrocławianin, student Wydziału Mechanicznego Politechniki Wrocławskiej. W styczniu 2010 rozpocząłem prowadzenie bloga olimpijsko.blox.pl. Grudzień tegoż roku przyniósł mi zaproszenie do PubSportu, kolejna zima zaowocowała z kolei przeniesieniem bloga do serwisu naTemat.pl, gdzie można mnie znaleźć pod adresem pawelkazimierczyk.natemat.pl. Pisuję o wielu dyscyplinach. Być może wygląda to tak, że myślę, że znam się na wszystkim, ale sądzę, że przeboleję taką opinię i będę robił swoje. Największe emocje wzbudzają we mnie zawody w których sportowcy występują pod barwami narodowymi, stąd też ogromna fascynacja imprezą jaką są Igrzyska Olimpijskie. Przy czym wobec tych wszystkich rozgrywek niemal zawsze w ślepej kibicowskiej naiwności wierzę w sukces tych pod biało-czerwonym sztandarem.
http://pawelkazimierczyk.natemat.pl