Przegląd prasy

Znalazłem kilka wciągających tekstów do poczytania w weekend i nie tylko. Polecam genialny wywiad ze Zbigniewem Bońkiem, w którym to opowiada o swoim dzieciństwie, o żonie, dzieciach, karierze klubowej. Jest także mocny artykuł o rodzicach tenisistek i wiele innych publikacji. 

Opinia o „Tygodniku Kibica” jest dość jednoznaczna. Gazeta opiniotwórczo słabiutka, ale za to zawierająca szereg ciekawych, rzetelnie przygotowywanych statystyk i opracowań.

Przed losowaniem eliminacji do mundialu w Korei FIFA rozstawiła Polskę w określonym koszyku. Ludzie z tygodnika wszystko przeanalizowali i doszli do wniosku, że powinniśmy być o koszyk wyżej. Poszliśmy z tym do Michała Listkiewicza, on interweniował, federacja błąd naprawiła. Po raz pierwszy od 16 lat awansowaliśmy na mundial.

„Jak wyliczył Tygodnik Kibica…” – to już bardzo znana fraza. Dariusz Szpakowski często powołuję się na ten tygodnik. Interesujący artykuł o historii tejże gazety i jej związku ze znanym sprawozdawcą.

Małysz skakał, skakał, a olimpijskiego złota nie wyskakał. Orły Górskiego zadziwiały świat, a padły tuż przed metą, siatkarze w MŚ, ręczni takoż – zawsze gdy historyczny sukces jest na wyciągnięcie ręki, finał finałów, padamy! Cóż, syndrom porażki w decydującej chwili opisał wieszcz Słowacki w „Kordianie” – bohater chce zabić cara i zbawić Polskę, zakrada się do jego komnaty, sięga po sztylet, lecz onieśmielony szansą… mdleje, sztylet wypuszcza z rąk – i sen o wolności pryska. No i wróżby tej fatalnej nie złamał nikt: Kubica, piłkarze na Euro, a zaraz może i igrzyska, tfu, kraczę, ale nie bez powodu. Słowacki to wieszcz – natchniony, rozmarzony, ale prawdziwy do bólu.

Chyba każdy z nas musi zgodzić się z powyższym cytatem. Obrazoburczy felieton Pawła Zarzecznego w Polska The Times. Zawsze naszym sportowcom deczko brakuję do doskonałości, ale przecież Justyna Kowalczyk….

Ale kiedy już bywam we Wrocławiu, staram się podejść do sądu, żeby przeczytać jakieś akta i mieć w zapasie coś, co można byłoby spisać na bloga. Ile czasu mi to zajmuje? Czasem dwie-trzy godziny, innym razem dwadzieścia minut. Jak są jakieś zatrzymania, staram się znaleźć czas, żeby wrzucić na bloga choćby kilka zdań.

Wywiad z twórcą bloga piłkarska mafia na Weszło ! Dziennikarz opowiada o kulisach swojego bloga, jak pracochłonne jest takie przedsięwzięcie. Ciekawe.

Zawsze uciekało się z niedzielnej mszy na stadion. Czekało się tylko, żeby usłyszeć ewangelię, w razie gdyby ojciec chciał przepytać. Stadion był prawie za płotem. W minutę można było dobiec. Wtedy kochałem nie tylko piłkę. Interesował mnie każdy sport. Jak w czasie katechizmu słyszałem warczenie motorów, to mówiłem księdzu, że muszę do toalety i ile sił w nogach leciałem na stadion, żeby zobaczyć, co się dzieje na żużlu. Po pięciu minutach, cały zgrzany, byłem z powrotem.

Jako 17-latek grałem już w seniorach Zawiszy Bydgoszcz i po jakimś wygranym meczu koledzy zabrali mnie do nocnego klubu. Pech chciał, że przyfilowała mnie pani profesor i później co lekcja byłem odpytywany.

Wywiad ze Zbigniewem Bońkiem w Playboyu. „Zibi” opowiada o karierze we Włoszech, porównuje czasy piłkarskie, gdy on kiwał na boiskach z obecnymi. Dawno nie czytałem tak świetnej rozmowy.

Czy McDonald’s i Coca-Cola powinny sponsorować Igrzyska Olimpijskie, największą imprezę sportową na świecie?

Potrzebny był taki artykuł, bo faktycznie MKOL niby propaguje sport, a z drugiej strony sponsorują go firmy, które nie do końca są kojarzone z prawidłowym odżywianiem. Odpowiedź w „Rzeczpospolitej”.

W filmie jest taka scena podczas masażu po meczu z Grecją. Leży na łóżku Wasilewski, obok Szczęsny i Tytoń. I Wasyl mówi do Tytonia, że po tym, jak obronił karnego, jest bohaterem narodowym. A potem dodaje: teraz Szczęśniaka będą musieli ściągnąć z tych Laysów i Pepsi? a na jego miejsce ty wejdziesz.

Fajny wywiad z Marcinem Koszałką. Nakręcił film o naszych piłkarzach, a w „Newsweeku” opowiada o kulisach naszej kadry.

Tego jeszcze nie było: Arabia Saudyjska, Katar i sułtanat Brunei wysyłają panie na olimpiadę.

Saudyjczycy zarzekają się, że chociaż sportsmenki do Londynu wyślą, to o zmianach prawnych w ich kraju nie ma mowy. Kobiety nadal nie mogą liczyć na prawo jazdy ani na zagraniczną podróż bez opieki mężczyzny.

W „Rzeczpospolitej” o kobietach w sporcie arabskim.

Wrzeszczą, biją, potrafią nawet… otruć. KOR, czyli… Komitet Oszalałych Rodziców.

Gdy uciekła w 2005 roku do Australii, oskarżył tamtejszą federację, że do spółki z… Watykanem i Chorwacją (z tego kraju pochodzili ówczesny trener Jeleny i narzeczony tenisistki Tin Bikić) zrobiła jej pranie mózgu. Obiecywał w odwecie zrzucenie bomby atomowej na Melbourne. W końcu został skazany na 15 miesięcy więzienia za wtargnięcie z granatem na teren australijskiej ambasady w Belgradzie i groźby pod adresem ambasador Clair Birgin.

W trakcie rozmowy zbliżył się do nas jej ojciec i podniósł rękę, by zdjąć z głowy czapkę. Dziewczynka (miała 14 lat) zareagowała tak, jakby… spodziewała się uderzenia. Znajomy trener przyznał później, że nie był to przypadek. Niestety…

O szalonych, mocno postrzelonych rodzicach pisze Hubert Zdankiewicz w Polska The Times. Bardzo intrygujący tekst. Warto przeczytać.


pubsport.pl
Bartosz Śliwicki
Uczeń gimnazjum, mieszkaniec Sompolna, fanatyk sportu. Lubi futbol w najwyższym wydaniu, ale nie gardzi biegami i skokami w zimę. Często ślęczy nad tenisem, namiętnie śledzi poczynania Radwańskiej i Janowicza. Pseudo-erudyta, nieokrzesany humanista, ministrant, ironista, leń i naczelny krytyk wszystkiego. Gustujący w refleksyjnych filmach oraz Depeche Mode. Żarliwy entuzjasta reportaży i Jerzego Pilcha.