Przegląd prasy

Rozumiem, że są Igrzyska, jest cała masa ciekawych dyscyplin, ale w wolnej chwili mądry tekst o sporcie nie zaszkodzi. A znalazłem takowych sporo. Generalnie o Igrzyskach, ale i o komentatorach – artykuł o Tomaszu Zimochu i o Tour de France, o polskiej myśli szkoleniowej, również jak burżuje odnajdują się w innych dla siebie realiach, o tym jak Kosteckiemu zlikwidowali nieźle prosperujący interes, a także wiele innych dobrych publikacji.

Szczęście panu pachniało podczas meczu jak łany rzepaku, gol był jak kropla szampana na truskawkach z Milanówka, do tego przyplątali się Platon i Agnieszka Osiecka. A to wszystko na jednym meczu. ? No widzi pani. Filozofia, poezja, bajki i rolnictwo ? śmieje się i zaczyna rozkręcać. ? Jak mnie pani zapyta, skąd mi się to bierze, to nie umiem odpowiedzieć. Kiedy uczę studentów, to ich namawiam, by codziennie robili proste ćwiczenie: jak się obudzisz, spójrz za okno i w 15 zdaniach to opisz, opowiedz. I zrób to tak, żeby ten widok zobaczył niewidomy. Boże, teraz, kiedy tak gadamy, to zdaję sobie sprawę, że jak idę ulicą, to w myślach opisuję, co widzę. Czyli to jest jednak jakieś poważne zboczenie. Miałem takiego profesora na studiach od prawa rzymskiego i on mnie nauczył opisywać.

Wyżej recepta dla przyszłych komentatorów – opisywać wszystko, co widzą w 15 zdaniach. Fajny tekst we „Wprost” o Tomaszu Zimochu. Bardzo miła postać, niezły komentator, emanuje optymizmem na kilometr, a w artykule kilka ciekawostek o nim. Polecam !

Drastyczne rozstanie Józefa Wojciechowskiego z Polonią Warszawa jest tylko kolejnym przykładem, że biznes piłkarski w Polsce to wciąż zjawisko z gatunku science fiction.

Cupiał, Walter, Solorz, Filipiak i oczywiście Wojciechowski – wszyscy ci krezusi władowali kasę w kluby i efektu oczekiwanego nie osiągnęli. Czy to jakaś reguła, że polscy biznesmeni nie mają złotej ręki do futbolu,  czy potrzeba w Polsce prawdziwych bogaczy, ot, szejków z petrodolarami? Wciągający tekst Dariusza Wołowskiego.

…był pierwszym kolarzem w historii, który jechał w żółtej koszulce lidera. Działo się to 18 lipca 1919 roku. Organizatorzy postanowili w ten sposób wyróżnić prowadzącego kolarza, a kolor wybrali dlatego, że gazeta „l’Auto”, organizator wyścigu, wychodziła na żółtym papierze. Kiedy w 1903 roku organizowano wyścig po raz pierwszy, nakład gazety wynosił ponad 14 mln egzemplarzy rocznie, po dziesięciu latach dzięki Tour de France nakład roczny wzrósł do ponad 43 mln egzemplarzy.

Genialny artykuł Krzysztofa Wyrzykowskiego z Gazety Wyborczej. Historia Tour de France w pigułce, ciekawe zdarzenia, jak to dawniej bywało na trasie. Jak dla mnie super ! Pan Krzysztof to jeden z moich ulubionych komentatorów, kolarstwo oglądam sporadycznie, ale Tour de France to pozycja obowiązkowa, gdzie z panem Jarońskim świetnie relacjonują wyścig: na luzie, z humorem, inteligentnie. Kto wiedział, że Wyrzykowski był dziennikarzem L Équipe – najlepszego dziennika sportowego we Francji, temu należy się moje uznanie. Pisał tam prawie 20 lat. Warto nadmienić, że dziennikarz kilka razy przejechał trasę Wielkiej Pętli. Taki Włodek Szaranowicz ze skoczni pewno nie skoczył 🙂

Komentarz to przyprawa do meczu piłkarskiego. Bez niego spotkanie ogląda się z mniejszą uwagą. Często pewne reakcje komentatorów zapadają w pamięć. Z tego właśnie powodu wybraliśmy dziesięć najciekawszych celebracji gola naszych asów mikrofonu.

Ciekawy ranking. Osobiście inaczej bym to poukładał, ale dobry pomysł. Oby na Igrzyskach w Londynie komentatorzy mogli wybuchnąć emocjami.

Kostecki dostał dwa i pół roku za sutenerstwo. Sąd orzekł, że z siostrą, ciotką oraz grupą 20 kompanów prowadził w Rzeszowie 3 burdele. Kostecki był pewien, że 30 czerwca zdąży wyjść na ring do walki z amerykańską gwiazdą boksu Royem Jonesem Juniorem, spełnić swoje marzenie. Mówił: jeszcze tylko pojedynek z Jonesem Juniorem i idę siedzieć. Jednak siedzieć poszedł przed walką. Rzeszowski sąd wysłał po niego antyterrorystów, a ci odstawili go do celi.

Bez niego nie byłoby tych igrzysk. Legendarny lekkoatleta dobiega właśnie do mety – to on zorganizował olimpiadę w Londynie, która wystartowała 27 lipca.

Mogą być gwiazdami tych igrzysk, zdobywać medale i bić rekordy. A na pewno warto ich oglądać, bo z nimi nie będziecie się nudzić.

Świetne teksty sportowe w „Newsweeku”. O tym, za co poszedł siedzieć Dawid „Cygan” Kostecki – dogłębnie opisany jego lewy biznes. Także o Sebastianie Coe, który fantastycznie sprawdził się w roli głównego organizatora Igrzysk. A Pol i Wołowski wytypowali 9 sportowców, z którymi nie sposób się nudzić.

Zdobyli wspólnie 1/3 polskich medali letnich igrzysk olimpijskich. W przeszłości bokserzy, zapaśnicy i judocy byli gwiazdami, dziś trudno wymienić nazwiska zawodników, którzy na chwałę kraju biją się w Londynie. Jeszcze trudniej uwierzyć, że nawiążą do dawnych sukcesów.

Genialny tekst w Gazecie Wyborczej, który poniekąd daje odpowiedź, dlaczego nasze sporty walki  kompletnie leżą. A kiedyś było zgoła inaczej.

Aż przyszedł 11 maja i diagnoza. – Podejrzenia były już wcześniej, ale wtedy się rozstrzygnęło, że to rak. I że jest groźnie, bezinwazyjnie załatwić się tego nie dało. 12 dni później byłam po zabiegu – mówi Konieczna. Chciała zrobić wszystko jak najszybciej i wrócić do przygotowań. Żeby nie dać sobie czasu na boksowanie się ze sobą i z chorobą ani nawet na książki Lance’a Armstronga o jego wygranej walce.

–  Lekarze też byli za tym, żeby jechała na igrzyska.

Przykra, ale zarazem piękna historia naszej olimpijki. Co ja będę rekomendował, musicie przeczytać tekst Pawła Wilkowicza w „Rzeczpospolitej”.

Dostęp do zawodu jest więc reglamentowany, poza tym przyszli kursanci uświadamiani są co do standardów obowiązujących w PZPN (np. każdy z nich musi kupić dres oficjalnego sponsora kadry, Nike, za 990 zł ? cena jest stała bez względu na to, czy bierze się udział w kursie PRO, czy dla trenerów II klasy), a poziom kształcenia w szkole trenerów, zwanej popularnie kuleszówką (od nazwiska Ryszarda Kuleszy, selekcjonera narodowej drużyny pod koniec lat 70.), pozostawia wiele do życzenia.

Zdarza się, że przyjeżdżają trenerskie gwiazdy, jak choćby ostatnio Fabio Capello, ale są i wykłady, podczas których kursantów edukuje się z topografii budynku UEFA czy historii szwajcarskiego Nyonu, gdzie mieści się siedziba europejskiego związku.

Na koniec prawdziwa perełka. Świetny tekst o polskich trenerach w „Polityce”.  O tym, jak się ich szkoli (!), fajne wiadomości, wypowiedzi „młodych wilków” o technikach szkolenia zagranicą i dlaczego w polskim futbolu jest aż tak źle.


pubsport.pl
Bartosz Śliwicki
Uczeń gimnazjum, mieszkaniec Sompolna, fanatyk sportu. Lubi futbol w najwyższym wydaniu, ale nie gardzi biegami i skokami w zimę. Często ślęczy nad tenisem, namiętnie śledzi poczynania Radwańskiej i Janowicza. Pseudo-erudyta, nieokrzesany humanista, ministrant, ironista, leń i naczelny krytyk wszystkiego. Gustujący w refleksyjnych filmach oraz Depeche Mode. Żarliwy entuzjasta reportaży i Jerzego Pilcha.