Przegląd prasy

Igrzyska właśnie się zakończyły, a w prasie wciąż o nich wiele. Znalazłem sporo tekstów, spectrum tematów szerokie, często niekoniecznie o sporcie. Ale warto przeczytać wszystkie teksty, czasem bawią, a niekiedy wbijają w fotel.

Koszty takich imprez nie mają jednak żadnego uzasadnienia. Jak podkreślają autorzy listu otwartego do francuskiego dziennika „Libération” z maja 2010 r., koszty olimpiady w Montrealu w 1976 r. Kanada spłacała aż do 2006 r., francuskie Grenoble swój rachunek z 1968 płaciło przez 25 lat, a olimpiada w Atenach w 2004 r. kosztowała Grecję 5 proc. jej produktu narodowego z tamtego roku i zostawiła kraj z kolekcją nieużywanych od tamtej pory gigantycznych obiektów.

Ciekawy tekst w „Przekroju”. Jakie straty przynoszą Igrzyska (a przynoszą), jakie konsekwencje ciągnie za sobą organizacja tejże imprezy? Ale nas, pasjonatów sportu, trudno przekonać, że IO nie mają sensu.

– Przepisy ciągle są zagmatwane, nieczytelne dla publiczności. Kibice nie rozumieją za co sędziowie przyznają punkty i dlaczego, na czym oczywiście traci widowiskowość dyscypliny.

Jaka była ostatnio największa kontrowersja?

– Podczas kwalifikacji do Londynu sędziowie po raz kolejny skrzywdzili reprezentującego Szwecję Arę Abrahamiana, byłego dwukrotnego mistrza świata, wicemistrza olimpijskiego z Aten. Oszukano go w żywe oczy, Sędziowie pomogli Bułgarowi awansować, oni, jak wiadomo, mają większe przebicie w zapasach. To nie pierwszy raz, gdy Abrahamian został oszukany. Na igrzyskach w Pekinie sędziowie skrzywdzili go, bo też komuś nie pasowało, żeby wszedł do finału. Abrahamian nie przyjął wtedy brązowego medalu, oddał go, zszedł z podium, to był głośny skandal. Zdyskwalifikowano go, ale on się odwoływał i ostatecznie wygrał przed sądem! Teraz też złożył pozew, zobaczymy jak to się potoczy.

W jaki sposób sędzia może oszukiwać?

– Sędzia może zrobić w czasie walki wszystko, np. uznać, że akcja techniczna na korzyść zawodnika, tak naprawdę pozbawia go punktów. Taka paranoja w zapasach ma miejsce od lat. Jak policzyłem, w karierze sędziowie zabrali mi co najmniej pięć medali mistrzostw świata i Europy. W dwóch przypadkach potem do tych przekrętów się nawet przyznano.

Dlaczego nikt nic z tym nie robi?

– Bo zapasami od lat trzęsie kilka krajów. Bułgarzy kontrolują Europę, szefem federacji jest Ceno Cenow, mocni są też Rosjanie i Azerowie. Oni mają największe pieniądze, co przekłada się na wpływy i sędziowanie. My w takich układach nigdy się nie byliśmy.

Bardzo ciekawy wywiad w „Gazecie Wyborczej” z Ryszardem Wolnym. Były zapaśnik, a obecnie trener Damiana Janikowskiego opowiada o tym, jak to jest w zapasach, że rządzą ci, co mają kasę, a jak ktoś się nie podoba, to go zniszczą. Rozmowa ujawniająca nieznane bliżej zdarzenia.

Andrea Anastasi to wielki trener, ale przygotowując drużynę do igrzysk, był dyletantem (szczyt formy na Ligę Światową, kryzys w Londynie) lub cwaniakiem. Włoch ma niski kontrakt, a olbrzymie premie za wygrane imprezy. Wiedział, że złota olimpijskiego nie zdobędzie, ale Ligę Światową – gdy najlepsi szykują się do igrzysk – będzie łatwiej wygrać i zgarnął za to wielką premię.

Nie wiem, na ile prawdziwe są wiadomości  zawarte w tym felietonie, ale jeśli to prawda, to ktoś nas zrobił w bambuko. Tekst ciekawy, ale chyba wolę się oszukiwać i być oszukiwanym, zamiast patrzeć na wszytko z punktu widzenia malkontenta, i doszukiwać się przykrych acz mogących mieć miejsce faktów.

Siłę pływania sportowego buduje się w liceach i wyższych uczelniach, ale nic nie ma za darmo. Treningi zaczynają się od pobudki o 4,5 rano, przed lekcjami. Za to dostęp do wody jest niemal wszędzie – w USA jest około 500 basenów w rozmiarach olimpijskich (w Wielkiej Brytanii – 22, w Polsce – szkoda pisać).

Dobry tekst, który w wyczerpujący niemal sposób wyjaśnia, dlaczego polskie pływanie leży.

Dziennikarz BBC jeszcze zanim Ye wyszła z basenu, zapytał: – Jak to możliwe, by ktoś zrobił tak wielki postęp w tak krótkim czasie?

Odpowiedź jest prosta, a pytanie niekompetentne. Ye poprawiła się o 5 sekund w stosunku do wyniku sprzed dwóch lat, co jest osiągnięciem wspaniałym, ale nie oszałamiającym. Gdyby się wyzłośliwiać nad Amerykanami, to poprzednia rekordzistka świata – Rice – bijąc rekord, poprawiła się o 6 sekund. A w 1988 r. 17-letnia Janet Evans pobiła wszystkie enerdowskie konkurentki i zdobyła trzy złote medale. Polacy? Otylia Jędrzejczak od marca 2000 do sierpnia 2002, kiedy pobiła swój pierwszy rekord świata, poprawiła się o siedem sekund. Wszystkim tym dziewczynom składano hołdy.

Też wątpiłem w tak wielki sukces Chin, ale ten artykuł pokazał, że to normalne, a Państwo Środka ma znakomity sposób, jak szkolić przyszłych czempionów (o tym w następnym przeglądzie prasy).

– Jeśli chodzi o mnie, uwolniłem się od Udaja dopiero w momencie, gdy zatrudniono mnie w Katarze. Każdy zawodnik, który podpisywał kontrakt z zagranicznym klubem, oddawał 40 procent swojego wynagrodzenia prezesowi Federacji.

Żołnierze prowadzili mnie do innego pomieszczenia i przez bite dwie godziny kazali robić mi pompki. Gdy nie miałem już sił i opadałem na ziemię, bito mnie i kopano, a nawet rażono prądem – dodał. Zapytany, co było potem, odparł: – Gdy opuściłem tamto więzienie, przez cztery miesiące nie mogłem spać na plecach. Kazano mi wrócić do piłki i zagrożono, że jeśli odmówię, stanę się wrogiem reżimu. Wtedy groziłaby mi śmierć.

Wstrząsająca historia na Weszło !. O tym jak irańscy piłkarze byli torturowani przez prezesa federacji. Ten człowiek to syn Saddama Husajna, Udaj – człowiek niezrównoważony psychicznie. Tych, których ta postać w pewien sposób zaintrygowała, polecam film „Sobowtór Diabła”. Dzieło opowiada właśnie o tym szaleńcu i pokazuję brutalne realia tamtego świata. Oglądałem. Chwilami przeraża.

Z kilkudziesięcioma blokadami wziął udział w Igrzyskach Olimpijskich po to, aby zapewnić przyszłość sobie i rodzinie. Jedyną drogą był medal zapewniający rentę olimpijską. I to ta presja zgubiła według wielu niemal pewnego kandydata do złotego medalu.

Sprawa, która nie daję mi spać po nocach – renta olimpijska. Żałuję, iż nie zostałem wyczynowym sportowcem, gdybym zdobył medal, miałbym rentę od 40 lat i nie tyrałbym do 67 roku życia. A teraz na poważnie. Sprawa jest przykra, jeśli chodzi o Dołęgę. Facet narażał zdrowie, by zapewnić sobie dobrobyt (właściwie byt) w przyszłości. W Pekinie brakło mu parę gramów do medalu, a w Londynie nie wytrzymał presji. Dziwna sytuacja, sam nie wiem, co o tym wszystkim sądzić. Bloger pisze, że warto dla Dołęgo zrobić wyjątek. Takich sportowców jak nasz sztangista jest na pęczki.

O budowie wioski olimpijskiej nie było mowy. Postanowiono więc zakwaterować olimpijczyków w obozach wojskowych na obrzeżach Londynu. W barakach wymieniono wprawdzie piętrowe prycze na łóżka, ale surowość tych koszar spowodowała, że zawodniczki zamieszkały w domach akademickich i szkołach. Tak więc ekipy olimpijskie zostały rozparcelowane. Z pomocą w wyżywieniu pośpieszyło kilka krajów. Holandia zadeklarowała dostarczenie olimpijskim stołówkom 100 ton jarzyn i owoców, Dania 160 tys. jajek, a Czechosłowacja 20 tys. butelek wody mineralnej. Zaapelowano też, aby w miarę możliwości poszczególne ekipy zabrały ze sobą własną żywność. I tak Polacy zabrali ze sobą sporo wędlin i wedlowskiej czekolady, a ekipa amerykańska była codziennie zaopatrywana samolotami z USA.

Genialny tekst o pierwszych Igrzyskach Olimpijskich. Przed rozpoczęciem zmagań w Londynie ukazało się parę podobnych, lecz ten bije na głowę inne. Paradoksy, często śmieszne historie, garść ciekawostek.

Dzień przed 50. rocznicą niepodległości, jamajscy sprinterzy mają zamiar upokorzyć gospodarzy na igrzyskach w Londynie. To zemsta za ciężki spadek po Wielkiej Brytanii, z którym dawna kolonia nie może sobie poradzić do dziś.

Fantastyczna historia. Za to też lubię sport. Biedny dokopie bogatemu, cieszyłem się jak dziecko, gdy sztafeta Bahama wygrała z Amerykanami. A Bolt i jego nacja też pokazała, że są wspaniali, a polityka … jest nieważna 😀

Foik był dla fenomenalnych sprinterów amerykańskich jedynym białym szaleńcem na całym globie gotowym pomieszać im szyki. Piętnaście lat po wojnie byliśmy drugą potęgą światowych bieżni, skoczni i rzutni, nazywano nas Wunderteamem. Kiedy do uprawiania sportu dorosły urodzone z chwilą jej zakończenia Kirszenstein, Kłobukowska i urodzeni nieco wcześniej, w czasie okupacji, Badeński czy Komar – bał się nas już cały świat.
Za moich czasów Polska zbudowała najlepszą kolarską drużynę świata. Diabelski uśmieszek Stanisława Szozdy, kiedy wypuszczał Ryszarda Szurkowskiego po złotymedal mistrzostw świata, by potem samemu z uśmieszkiem zdobyć srebrny, to jedna z najefektowniejszych sportowych scen w mojej pamięci.Za moich czasów Polacy byli największą na świecie potęgą boksu. Zbigniew Pietrzykowski do dziś jest wspominany przez Muhammada Alego jako najtwardszy przeciwnik, z jakim walczył. Nasi złoci ciężarowcy byli nie do pokonania i rządzili przez dziesięciolecia. Za moich czasów polska piłka nożna stała się światową sensacją – kopiowali nas fenomenalni Holendrzy, nadając temu stylowi gry przydomek „futbol totalny”.Mieliśmy medalistów olimpijskich w hippice, strzelectwie, szermierce, mistrzów świata w siatkówce, a nawet narciarzy alpejskich, którzy wygrywali zawody pucharu świata... Nagle wszystko znikło.

Felieton nie jest wart polecenia, ale cytuję go, bo wbrew pozorom tak samo można opisać obecne czasy…


pubsport.pl
Bartosz Śliwicki

Uczeń gimnazjum, mieszkaniec Sompolna, fanatyk sportu. Lubi futbol w najwyższym wydaniu, ale nie gardzi biegami i skokami w zimę. Często ślęczy nad tenisem, namiętnie śledzi poczynania Radwańskiej i Janowicza. Pseudo-erudyta, nieokrzesany humanista, ministrant, ironista, leń i naczelny krytyk wszystkiego. Gustujący w refleksyjnych filmach oraz Depeche Mode. Żarliwy entuzjasta reportaży i Jerzego Pilcha.