Przegląd prasy, cz. IV

Choć zakończył się bardzo emocjonujący pod aspektem sportowym styczeń,  luty nie zamierza być gorszy. W prasie i Internecie możemy znaleźć wiele ciekawych artykułów.  Dziś polecam m.in. artykuły o wesołej i przykrej stronie sportu. Znalazło się też miejsce na nietuzinkowy alfabet, o sportowcu z „prehistorii”.

– Złoto na Igrzyskach Olimpijskich wywalczyła  już czternastolatka, ale dziewięciolatka to już przesada. Kelly Sildaru, wygrała niedawno zawody w narciarstwie dowolnym w Zakopanem, mała akrobatka jest jedna z najlepszych w swojej konkurencji, a rywalkom nie sięga nawet do ramion. O tym w Gazecie Wyborczej.

Sildaru marzy o występie w X-Games, najbardziej prestiżowej imprezie we freeskiingu. Chciałaby też pojechać na igrzyska, gdzie rywalizowałaby w slopestyle (połączenie skoków z jazdą po poręczach). Specjaliści oceniają, że na kwalifikację miałaby szanse, ale przeszkodą jest wiek. O ile w Zakopanem wystąpiła, bo odpowiedzialność za nią wziął ojciec, to na rywalizację w Soczi nie ma szans. – Musiałaby mieć co najmniej 15 lat – zaznacza Klimek.

– Nam Polakom brakuję trochę sportowego szaleństwa. Ale Amerykanie mają fioła na punkcie futbolu amerykańskiego. W Gazecie Wyborczej możemy dowiedzieć się wiele ciekawych rzeczy o amerykańskiej kulturze sportu.

W USA kilka dni przed meczem o Super Bowl mówi się wszędzie – w kafejkach, taksówkach, aptekach. Zapowiedzi i dyskusje odbywają się i w radio, i w telewizji. Zapytana o mecz babcia na ulicy będzie miała swój typ i prawdopodobnie będzie potrafiła go uzasadnić.

– Mamy teraz polskie kolonie w Bundeslidze. Niektórym Polakom idzie dobrze, niektórym gorzej. Rosjanie, gdy szaleli na Euro 2008 zalali Anglię. Lecz niewielu z nich odniosło sukces. Arszawin czy Pawluczenko nie prezentują tej klasy, którą zachwycali na boiskach w Austrii i Szwajcarii. Teraz większość naszych grupowych rywali Na Euro 2012 prawdopodobnie powróci do ojczyny. Szeroko informuje o tym Mihcał Szadkowski na łamach Gazety Wyborczej.

– Trochę inne Prawo Murphy’ego,  autorstwa nietuzinkowego trenera. O tym w poniedziałkowej Gazecie Wyborczej.

Meyer opowiedział zawodnikom o ludziach, którzy przyszli do kościoła, aby modlić się o deszcze. Nie mogli być jednak wysłuchani, bo żaden nie przyniósł ze sobą parasola. – Chciałem im tym powiedzieć, że nie wystarczy wierzyć w zwycięstwo, ale trzeba wiedzieć, że wygramy.

-Człowiek, który rozsławił męskie akrobacje na lodzie. Jewgenij Pluszczenko ma być fundamentem odbudowy rosyjskiego łyżwiarstwa figurowego. W Vancouver konkurencje zdominowali Azjaci. Rosjanie u siebie takiej porażki sobie nie wybaczą. O tym w Rzeczpospolitej.

– Sport, mimo że jest czymś niebywałym, ma też swoje gorsze strony.  O tych gorszych w weekendowej Rzeczpospolitej – o krajach, w których żyje się fatalnie, a, dyktatorzy lubią organizować za grube pieniądze, sportowe imprezy.

– O kulturalnym pojedynku wielkich imprez. Euro w Polsce słabo plasuję się względem Igrzysk Olimpijskich w Londynie. O tym w Wyborczej.

– Bezdenna butelka kaszasy, jakaś fajna laska i być może piłka. Oto Mane Garrincha i jego alfabet.

S jak sex. Jego druga, zaraz po alkoholu, życiowa pasja. Mógł to robić zawsze i wszędzie. Był stałym klientem domów publicznych w każdym zakątku świata. Najbardziej podobała mu się, rzecz jasna, rozpustna dzielnica czerwonych latarń w Amsterdamie. Mógł robić to calutką noc i sąsiedzi nie mieli z nim łatwego życia. Swój pierwszy raz, w wieku dwunastu lat, zaliczył co prawda z pasącą się nieopodal domu kozą, ale później było już tylko lepiej.

Kiedyś to byli sportowcy. O Garrinchy czytaj na Weszło!


pubsport.pl
Bartosz Śliwicki
Uczeń gimnazjum, mieszkaniec Sompolna, fanatyk sportu. Lubi futbol w najwyższym wydaniu, ale nie gardzi biegami i skokami w zimę. Często ślęczy nad tenisem, namiętnie śledzi poczynania Radwańskiej i Janowicza. Pseudo-erudyta, nieokrzesany humanista, ministrant, ironista, leń i naczelny krytyk wszystkiego. Gustujący w refleksyjnych filmach oraz Depeche Mode. Żarliwy entuzjasta reportaży i Jerzego Pilcha.