Przegrany już na starcie

Rozemocjonowany Rafa Benitez nie był w stanie mówić długo i rozwlekle, wydusił z siebie tylko kilka słów podziękowania za daną mu szansę, natomiast Florentino Perez nie szczędził mu komplementów, w pompatyczny sposób zapewniał zgromadzonych na sali konferencyjnej, że Hiszpan jest trenerem klasy światowej i jego więzi z Realem Madryt są naprawdę silne, ta zażyłość rozpoczęła się przed wieloma laty, kiedy Benitez stawiał pierwsze kroki w futbolu w młodzieżowych drużynach Realu, później zaczął reprezentować królewski klub w charakterze trenera ekip juniorskich. Dla Florentino Pereza to fachowiec dający gwarancję sukcesów, kibice są wobec niego sceptycznie nastawieni, jednak to, że ma Real głęboko w sercu być może ułatwi wyprowadzenie drużyny na prostą. Sam Rafa wyraźnie wzruszony powiedział łamiącym się głosem:”Wracam do domu”.

Jowialny Carlo Ancelotti nie był trenerskim ideałem dla porywczego Florentino Pereza. Jemu potrzeba wrażeń, może dlatego Jose Mourinho otrzymał od niego swego czasu znacznie większy kredyt zaufania. Po burzliwej erze czupurnego Portugalczyka włoski szkoleniowiec miał ukoić nerwy, nad jakimi gracze Realu już nie mogli zapanować. Iker Casillas był dotknięty do żywego, zdruzgotany, Portugalczyk pozostawił po sobie atmosferę skandalu i przygnębienia, Ancelotti zdołał jednak tę sytuację naprawić. Casillasa przywrócił do bramki, mimo że Diego Lopez zaczął przejawiać wielką piłkarską klasę. Uznał najwyraźniej, że gracz dla Realu tak emblematyczny, postać wręcz pomnikowa nie może obsadzać ławki rezerwowych. Chociaż w Realu zaczęło się robić coraz lepiej, Perez był wyraźnie rozgoryczony. Po wygranym finale LM, słynnej ”decimie”, gruchnęła wieść, że gdyby nie złota główka Sergio Ramosa, gol strzelony rzutem na taśmę, Ancelotti niechybnie zostałby zwolniony. Rafa Benitez także musi się pilnować, bo w klubie z Santiago Bernabeu nikt nie zna dnia ani godziny. Kiedy impulsywny Florentino Perez będzie miał kaprys, posada szkoleniowca zawiśnie na włosku.

Fanom Realu nie podoba się, że trenerem ich drużyny będzie człowiek dla którego priorytetem jest osiągnięcie perfekcji w bloku obronnym. Benitez dotychczas budował potęgę swoich drużyn stopniowo, zaczynał od położenia akcentu na zabezpieczaniu tyłów. O ile w innych klubach taka koncepcja mogłaby zostać przyjęta ze zrozumieniem, o tyle na Santiago Bernabeu nikt nie zaakceptuje pragmatycznej wizji futbolu. Zatem Hiszpan pewnie będzie musiał zasadniczo zmienić swoją trenerską filozofię, plejada madryckich gwiazd jest bowiem zobligowana do uprawiania futbolu iście wirtuozerskiego, jeśli gra nie porwie tłumów, wiadomo czyja głowa spadnie. Tak więc na Rafie Benitezie ciąży ogromna presja, czy będzie umiał oprzeć się swojej idee fixe, by ocalić Królewskich przed dekadencją? Ronaldo, James, Isco i Kroos w powszechnej opinii tworzą najbardziej błyskotliwą linię pomocy na świecie, nie można zatem ot tak zaszczepiać im zadań bardziej defensywnych, oni mają tworzyć spektakl. Są zbyt kreatywni, by szamotać się w obronie. Mają stanowić o obliczu drużyny, jednak jeśli Real będzie prezentował kunktatorstwo, podniosą się głosy krytyki, a ewentualne zwycięstwa będzie firmował trener niechcący nawet zabiegać o względy kibiców. Gwiazdorom nikt niczego nie zarzuci. Benitez jednak chyba nie chce, żeby mu larum grano.

Jose Mourinho podczas swojej pracy w Realu Madryt przedłożył piłkarzom taktykę skrajnie defensywną, jego gracze opanowali do perfekcji grę z kontrataku, ale przestali zagrażać rywalom w ataku pozycyjnym. Szybkie, brawurowe wypady pod bramkę przeciwnika wyparły całkowicie budowane z pietyzmem finezyjne akcje, jako że strategia Rafy Beniteza jest bardzo podobna, fani Realu już dziś mogą boleć nad swoim losem, chyba że głęboko wierzą w ewolucję byłego trenera Napoli. Być może nie jest aż takim dogmatykiem, jak się powszechnie sądzi.

Media w Hiszpanii już ruszyły ze spekulacjami, ktoś zapowiada rewolucyjność jeśli chodzi o ustawienie Cristiano Ronaldo na boisku. Madrycki dziennik ”Marca” donosi, iż portugalski bombardier ma przesunąć się na środek ataku, tym samym miejsce w składzie najprawdopodobniej straci Karim Benzema. Trudno jednak w to uwierzyć, bo Francuz jest ulubieńcem Florentino Pereza, a z nim Benitez nie odważy się zadrzeć, poza tym prezydent królewskiego klubu ma opinię zarządcy wszechwładnego. Tajemnicą poliszynela jest to, że czasami ingeruje w sprawy ustalania podstawowej jedenastki pierwszej drużyny. Real pod wodzą Rafy Beniteza ma też odchodzić od taktyki 4-4-2, ponieważ Hiszpan preferuje konfigurację 4-2-3-1, z Ronaldo na szpicy.

Przekreślanie trenera na starcie jest karygodne. Luis Enrique również nie był zdaniem znakomitej większości domorosłych ekspertów idealnym kandydatem na trenera Barcelony, a dziś Barca kroczy od zwycięstwa do zwycięstwa i wszystko wskazuje na to, że sezon okrasi zdobyciem potrójnej korony. Florentino Perez mimo zmysłu autodestrukcji tym razem może jednak dobrze pokieruje swoim galaktycznym projektem. Zatrudnienie Rafaela Beniteza nie musi być milowym krokiem ku samozagładzie.

Być może nowy trener doprowadzi do sportowego odrodzenia Cristiano Ronaldo? Portugalczyk wciąż jest niezawodną maszyną do zdobywania goli, ale poza masowym wbijaniem piłki do bramki przeciwnika nie wnosi zbyt wiele do drużyny. Czy Ronaldo będzie w stanie w dłuższej perspektywie znieść dominację Leo Messiego? Argentyńczyk znowu wskoczył na zupełnie niebotyczny poziom. Futbol nie lubi zastojów, przypomnijmy sobie, jak na początku sezonu każdy gloryfikował portugalskiego asa, czyniąc wyrzuty Messiemu. Dziś role się odwróciły, na jak długo? Być może kluczowy będzie wkład Beniteza w wykrzesanie z Ronaldo dodatkowych pokładów energii.

Bartłomiej Najtkowski
barteknajtkowski.blox.pl


pubsport.pl