Przyzwyczailiśmy się wszyscy?

Po raz 11. w tym sezonie Sebastian Vettel wygrał wyścig F1, a co za tym idzie, jedenasty raz wysłuchaliśmy kompilacji hymnów Niemiec i Austrii. Jednak dziś zauważyłem wyjątkowo mało entuzjazmu w zespole Red Bulla w trakcie dekoracji. Czyżby wszyscy (łącznie z kierowcami i zespołami) przyzwyczaili się do dominacji Sebastiana Vettela?

Jedynie żałoba w świecie sportów motorowych po śmierci Marco Simoncelliego i Dana Wheldona mogą być wytłumaczeniem dla tego typu zachowania. Jednak nie zdziwiłbym się, gdyby przyczyna była taka, jaką napisałem we wstępie. Znów dwa auta z austriackiej stajni wystartowały z pierwszej linii, po czym Niemiec utrzymał pozycję lidera, a Webber po „najlepszym starcie w tym sezonie” (twierdzenie Borowczyka i Kochańskiego, z którym trudno się nie zgodzić), gasnął z okrążenia na okrążenie.

Jenson Button, jako jedyny kierowca z McLarena ma prawo być z siebie zadowolony. Odniósł sukces zarówno techniczny, jak i taktyczny – dobrze wystartował, po czym przebił się na drugą lokatę i przez niemal cały czas wyścigu utrzymywał dystans do samochodu nr 1 na poziomie 4-5 sekund. Dołożył do tego umiejętność, z której jest znany, czyli dbanie o opony. Na ostatnich kółkach był więc w uprzywilejowanej sytuacji w porównaniu do reszty zawodników, którzy zmienili ogumienie z miękkiego na twarde znacznie wcześniej niż Brytyjczyk. Przez chwilę myślałem, iż może dojść do powtórki z Kanady i Mistrz Świata z 2009 roku dogoni Vettela w samej końcówce, ale tak się jednak nie stało. Szkoda, bo mielibyśmy więcej emocji w czubie klasyfikacji, czego dziś było jak na lekarstwo.

Oczywiście muszę też odnieść się do kolizji (której to już w tym roku?!) Hamiltona z Massą. Uważam, że kara dla Brazylijczyka jest niesłuszna, bo był przed Brytyjczykiem o pół długości bolidu na wejściu w zakręt. Ponadto, nie zbaczał z linii optymalnego toru jazdy, a kierowca McLarena próbował się wcisnąć za wszelką cenę. Wiemy przecież, że Mistrz Świata 2008 nie odpuszcza prawie nigdy, więc musiało dojść do kontaktu. A jeśli ktoś uważa, że kara dla Massy jest zasłużona, to niech mi odpowie na pytanie: co miał w tej sytuacji zrobić zawodnik Ferrari? Pojechać szerzej, żeby ułatwić zadanie Lewisowi?! O nie! Dopóki nie znajdę jakichś poważnych argumentów, nie zmienię swego stanowiska w tej sprawie. Mogłoby się obyć bez kary nałożonej przez sędziów, bo wystarczającą było to, że Hamilton stracił kilka pozycji. Walczył bowiem o piątą, a po zajściu spadł na dziewiątą.

Powoli krystalizuje nam się klasyfikacja konstruktorów. W czołowej czwórce już nic się nie zmieni. Taki układ jaki mamy dobitnie pokazuje nam aktualny układ sił w Formule 1. Mam na myśli to, że za „wielką trójką” jest Mercedes, który czasem uciera nosa któremuś z teamów wyżej. Na pewno zespół Michaela Schumachera i Nico Rosberga zaliczy ten sezon do udanych. Dzisiejsze popołudnie na torze w Greater Noida też.

A jeśli wspomniałem o zespołach i ich „rankingu”, to warto spojrzeć na to, jak radzi sobie Toro Rosso. Druga połowa roku na pewno przyprawia ich o pozytywny nastrój, bo jest naprawdę dobra w ich wykonaniu. Czerwone Byki z Włoch mają realną szansę na 6. miejsce, do którego brakuje na chwilę obecną 10 oczek. Szkoda mi Sebastiana Buemiego, który nie dojechał do mety przez awarię w swoim aucie. Z pewnością gdyby ukończył wyścig, team byłby bliżej czołowej szóstki. Ale będą jeszcze ku temu dwie okazje.

Występu Lotus Renault pozwolę sobie nie skomentować. Jeśli jednak jest ktoś ciekawy mojej opinii, to polecam przypomnieć sobie uślizgi Vitaliya Petrova, które według mnie obrazują sytuację francuskiej stajni w drugiej połowie obecnego sezonu.

I na koniec refleksja o dwóch strefach DRS na torze. Jest to bez sensu w moim odczuciu. Widzieliśmy, jak niechętnie zawodnicy korzystali z ruchomego tylnego skrzydła w pierwszej z nich, bo zdawali sobie sprawę, że jeśli wyprzedzą przeciwnika po niej, to za moment on odwdzięczy się tym samym i cała fatyga nie będzie mieć sensu. FIA musi się poważnie zastanowić, czy warto stosować tego typu rozwiązaniem, bo to jest zbyt sztuczne.

Już tylko dwa wyścigi do końca sezonu. Pierwszy raz od 2008 roku sezon nie zakończy wyścig w Abu Zabi, a w Brazylii. Formuła 1 zawita do Emiratów Arabskich za dwa tygodnie i wyjaśni nam kolejne niewiadome tego roku. Obyśmy przeżyli jeszcze coś emocjonującego!


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl