Psia Liga Mistrzów

Ostatnie mecze Ligi Mistrzów tego sezonu, czyli półfinały, określiłbym jako pojedynek czterech dorodnych psów o bardzo cenną złotą kość. Do walki o trofeum stanęła czwórka rywali. Były to: Barcelona (Owczarek Kataloński), Real Madryt (Chart Hiszpański), Bayern Monachium (Owczarek Niemiecki) i Chelsea Londyn (Buldog Angielski). Pary pojedynków brzmiały: Owczarek Kataloński – Buldog Angielski i Chart Hiszpański – Owczarek Niemiecki.

Hiszpańskie zwierzaki same rozstrzygnęły o swoim losie i pojedynkowały się na własnym podwórku, ostatecznie zagryzając się, choć pierwszy padł Owczarek Kataloński. Pies, który jest przywiązany do rodziny, rzadko ją opuszcza. Swoje stado zostawił jednak dowódca sfory, Pep, chcąc (prawdopodobnie) spróbować przyjaźni z innymi kolegami. Natomiast Buldog Angielski, leniwy, ale towarzyski wygrał wojnę z swoim rywalem z Katalonii, zdecydowanie lepiej się broniąc niż atakując. Dobił rywala, gdy ten już ledwo zipał po szalonym pojedynku we własnym kojcu z odwiecznym rywalem, Chartem Hiszpańskim (Real). Ten stoczył emocjonujący pojedynek z Owczarkiem Niemieckim. Zwycięski okazał się pies z Bawarii, który awansował do ostatecznego pojedynku, który odbył się na jego terenie. Finałowa batalia o złotą kość miała inny charakter dla obu czworonogów. Niektórym zapewniała dalszy byt w walce o prestiżowy pieski posiłek, innym ta kość mogła poprawić minę, po tym, jak przegrali wojenkę z przeklętym rywalem, dwa razy !

Przesądzająca bitwa była pięknym widowiskiem, pierwszy cios zadał Owczarek Niemiecki, ale szybko odpowiedział Buldog Angielski. Jednak ktoś musiał wygrać, zwycięstwo odniósł  Niebieski Buldog z Wysp Brytyjskich. Bardzo cieszył się właściciel Buldoga, bo odkąd go kupił, pies był mało posłuszny, często zapominał o wymaganiach szefa, ale po 9 latach przyjaźni(?) piesek odpłacił się panu. Wygrał nie medal piękności, ale coś wartościowego, puchar dla najlepszego czworonoga w najbardziej prestiżowej okolicy. Ale nie byłoby sukcesu bez dobrej trenerki włoskiej psiny, która miała podejście do swoich podopiecznych.

Reasumując, to był ekscytujący sezon. Teraz wszystkie pieski spotkają się ze swoimi krajowymi kumplami, trochę odpoczną, nabiorą siły i staną do kolejnej walki. Miejmy nadzieje, że polskie zwierzątka coś pokażą, niech nie będzie to złe wychowanie, słaba kondycja, ale niech ucieszą 40 milionową sforę, która na długo zapamięta poczynania swoich reprezentantów. Może podczas czerwcowych, daj Boże, lipcowych wojaży naszych piłkarze ich kibice, cała narodowa zgraja wreszcie zaszczeka jednym pokojowym głosem.

PS Pieski obserwator pyta, dlaczego Zbigniew Boniek tak mało komentuje, wszak robi to naprawdę dobrze.


pubsport.pl
Bartosz Śliwicki
Uczeń gimnazjum, mieszkaniec Sompolna, fanatyk sportu. Lubi futbol w najwyższym wydaniu, ale nie gardzi biegami i skokami w zimę. Często ślęczy nad tenisem, namiętnie śledzi poczynania Radwańskiej i Janowicza. Pseudo-erudyta, nieokrzesany humanista, ministrant, ironista, leń i naczelny krytyk wszystkiego. Gustujący w refleksyjnych filmach oraz Depeche Mode. Żarliwy entuzjasta reportaży i Jerzego Pilcha.