Puchar jest, ale niedosyt pozostaje

Zima ma się ku końcowi. Tym samym kończy się sezon w zimowych dyscyplinach sportowych. My bacznie obserwowaliśmy głównie zmagania Justyny Kowalczyk i skoczków narciarskich. Przez pewien czas,  po dobrym występie naszych zawodniczek na MŚ,  panował także zachwyt nad biathlonem. Sportowy świat elektryzował się pojedynkiem Kowalczyk – Bjoergen, głównie w kontekście mistrzostw w Val di Fiemme. Chociaż nasza rodaczka zdobyła już czwarty Puchar Świata oraz zwyciężyła w Tour de Ski, to jedynie srebrny medal we Włoszech może pozostawiać niedosyt.

Justyna nie ukrywała, że impreza w włoskich Alpach była celem nr 1 na ten sezon. Taki sam kierunek objęła Marit i to niestety Norweżka wyszła zwycięsko. Polka po tym sezonie ma na swoim koncie kolejną Kryształową Kulę oraz triumf w Tour de Ski, lecz to Bjoergen zdobyła na MŚ pięć krążków (4 złote i jeden srebrny), natomiast nasza reprezentantka wróciła do kraju tylko z jednym medalem i to nie złotym. Nie kwestionuję sukcesów Kowalczyk, ale wielu z nas miało nadzieję na złoto w Val di Fiemme i taką samą wiarę w sukces miała ona sama wraz z panem Wierietelnym. Jednak to kadra Norweżek wykazała się najwyższą formą na okres mistrzostw i zdominowała Polkę, co było widać wyraźnie w biegu łączonym na 15 km. Już od początku turniej nie szedł po myśli naszej zawodniczki. Również nie miała po drodze ze swoim opiekunem, który po wszystkim publicznie ją skrytykował. Gołym okiem można było zauważyć, że Justyna odstępuje od rywalek z północy. Taktyka Bjoergen sprawdziła się i tym samym stała się gwiazdą tej imprezy. Nie musiała się męczyć tak jak Polka. Odpuściła prestiżowy turniej Tour de Ski (podobne przez problemy z serem, ale mogła być to tylko przykrywka) oraz kilkukrotnie nie pojawiła się na starcie podczas Pucharu Świata. Właśnie dlatego polscy kibice mogą cieszyć się z czwartego z rzędu zwycięstwa Kowalczyk w klasyfikacji generalnej.

Prawda jest taka, że gdyby Marit nie odpuszczała startów w ramach PŚ, dzisiaj nie moglibyśmy być pewni z kolejnej kryształowej kuli dla polskiej biegaczki. Bjoergen była jej jedyną rywalką, która potrafi w całym okresie sezonu biegać na pełnych obrotach. To mogłoby wystarczy, aby królować we wszystkich klasyfikacjach. Niejednokrotnie można było zauważyć, że zawodniczka z Krasiny Wielkiej męczy się i z trudem przychodziło jej osiąganie w miarę dobrych wyników. Najwyższy kryzys przypadł na najważniejszą wydarzenie w roku, podczas którego najgroźniejsze rywalki były w pełni sił i znakomicie wykorzystały słabszą dyspozycję jedynej zagrażającej im osobie – Justyny. Trochę dziwiło mnie tłumaczenie trenera jak i samej biegaczki, że pierwszy nieudany sprint, w którym się potknęła, zaważył na całym turnieju. Ja psychologiem nie jestem, ale wierzę w to, że Justyna jest zawodową biegaczką i już przez wiele lat musi się zmagać z presją i doszywaniem do jej osoby plakietki z napisem: „faworytka”. Również dzięki obserwacji innych sportowców, wysuwam wniosek, że jeden nie udany wyścig nie może zaszkodzić takiej sportsmence jak Kowalczyk. Jeśli się jednak mylę, to jedynie taka sytuacja może potwierdzić słabszy okres biegaczki oraz problemy w polskim obozie.

Ale MŚ 2013 to już przeszłość i Polka po tym zimowym okresie walki będzie miała Kryształową Kulę oraz zwycięstwo w Tour de Ski. Natomiast Bjoergen będzie się mogła pochwalić złotymi medalami z mistrzostw. Ja osobiście wolałbym złoto (przynajmniej jedno) niż kolejny zdobyty Puchar Świata. Myślę, że jest wielu, którzy myślą podobnie. Zwyciężyła taktyka Marit, która mądrze opuszczała kolejnej zawody, aby trenować w spokoju i nie przemęczać się. Jednakże ktoś może mi powiedzieć, że Kowalczyk jest zawodniczką takiego typu, że rozkręca się dopiero z zawodów na zawody i utrzymuję formę jedynie dzięki regularnym występom. Tak mówi się o niej już od wielu lat, ale zmaganie mijającej zimy były wyjątkowe trudne i częste występy w PŚ odcisnęły się bardzo mocno na jej wytrzymałości. Jednak z drugiej strony gorycz po mistrzostwach może mieć dobre strony. Justynie nie potrzebna piąta Kula, a za rok mamy IO w Sochi. System startów i treningów jaki obrała Bjoergen w tym sezonie, Wierietelny może wykorzystać podczas kolejnej zimy. Złoty medal na igrzyskach jest o 100x ważniejszy od jakiegoś Touru czy od kolejnej nagrody za ostateczny triumf w PŚ. Zwłaszcza, gdy posiada się tylko jeden krążek tego koloru z tej imprezy. Mam nadzieję, że nikt z nas nie pogniewa się za to, że kilkukrotnie zabraknie polskiej biegaczki na starcie zwykłych zawodów. Puchar Świata nie zając, może poczekać. Za to Olimpiada zdarza się raz na cztery lata i na kolejnej może jej już nie być, a zapewne chciałaby zrobić sobie i nam znakomite ukoronowanie kariery.

Ale nie warto wytykać tylko samych wad i minusów. Dzięki Polce mieliśmy udane sobotnie i niedzielne poranki. Sam wynik, który aktualnie brzmi 1820 pkt, jest wyśmienitym osiągnięciem, a najprawdopodobniej ulegnie jeszcze zmianie na plus. Chociaż brakowało Marit Bjoergen do rywalizacji, ale reszta rywalek nie dawały za wygraną. Głównie Teresa Johaug najbardziej przeszkadzała Polce na trasach na całym świecie. Równocześnie rządziła i dzieliła Kikkan Randall w biegach sprinterskich, dlatego zasłużenie zdobyła małą kryształową kulę w tej konkurencji. Aczkolwiek w przekroju całego sezonu to Justyna Kowalczyk byłą najlepsza na świecie i mimo nie udanych mistrzostw można jej przebaczyć i liczyć, że wybuchła u niej sportowa złość, która zaowocuje dominacją na trasach biegowych w rosyjskim Sochi. A więc: oby do igrzysk!


pubsport.pl
Szymon Kastelik

Jestem pasjonatem sportu i uczniem 3 klasy gimnazjum. W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem (oczywiście sportowym). Na razie szlifuje swoje umiejętności (m.in pisząc dla tego serwisu). Zazwyczaj jestem cierpliwy, ale gdy naprawdę się zdenerwuje to wybucham i mój gniew przeradzam w słowa, więc często wszystko ostro krytykuje.
Najbardziej kocham football, ale obok niego są również inne dyscypliny (siatkówka, lekkoatletyka, sporty zimowe itd.) . Gdy piszę, staram się być sprawiedliwy dla wszystkich, więc nie zważam na to, że jestem fanem danej drużyny czy sportowca/trenera/działacza.
Zapraszam również na mojego bloga, który cały czas się rozwija: pilkarskie-oko.blogspot.com

http://pilkarskie-oko.blogspot.com/