Puchar Narodów Afryki, czyli spodziewaj się wszystkiego

Moimi ulubionymi Mistrzostwami „nie Europy” jest właśnie PNA. Kiedy byłem małym dzieckiem, oglądałem je dla jaj lub ewentualnie po to, by poćwiczyć sobie znajomość mapy politycznej Afryki. Teraz do tego drugiego powodu dochodzi czysto pasjonacki.

Poza tym, mamy mnóstwo zawodników, których znamy z lig europejskich – ponoć jest ich bardzo podobna ilość, co grających na swoim kontynencie. To pozwala wejść w krąg afrykańskiej piłki. Można to porównać jak przyjęcie kogoś do nowej grupy. Bez nikogo znajomego będzie znacznie trudniej, a tak – z przyjemnością nawiązujesz znajomości. I na tym głównie moje oglądanie polega.

Bardzo często w tym turnieju zdarzają się niespodzianki, albo wyniki, które nawet bukmacherom się nie śniły. Do najbardziej spektakularnych, jakie oglądałem, zaliczam na pierwszym miejscu oczywiście mecz otwarcia poprzedniego PNA (Angola zremisowała z Mali 4:4 mimo, że do 79. minuty nie straciła gola). Druga lokata przypada roztrzygnięciom w czwartym ćwierćfinale w 2006 roku, kiedy to po trzygodzinnym boju, w przedwczesnym finale (moim zdaniem) Wybrzeże Kości Słoniowej pokonało Kamerun po trzynastu seriach rzutów karnych (12:11). Dowiedziałem się wtedy, co się robi w przypadku, gdy cała jedenastka odda swoje próby z wapna. Piękne wspomnienia…

Kibice przyjeżdżający na turniej zawsze bawią się znakomicie. Używają znienawidzonych przez cały świat wuwuzel, ale już zostało powiedziane, że to jest element kultury tamtego regionu i nie da się tych trąbek im zabrać. To jest piękne, kiedy na kilka tygodni mogą zapomnieć o biedzie i smutkach, gdyż rozpromienia ich radosna atmosfera mistrzostw. Służy to też promocji piłki nożnej w krajach, które nie miały dotąd okazji, by poznać ten sport. Z pewnością granie w piłkę tamtejszym dzieciakom da dużo frajdy.

Jestem pod wrażeniem, jak organizuje się ten turniej pod względem logistycznym. Każda grupa gra na jednym stadionie – z wyjątkiem ostatniej kolejki – i w efekcie nie potrzeba budować dziesięciu (jak w przypadku Portugalii na Euro 2004), czy nawet ośmiu (jak na Euro 2012) obiektów. Jak się okazuje, spokojnie wystarczą cztery. Takie rozwiązania stosuje się w sportach halowych, ale, widzimy, że w Afryce można to przenieść też na futbol. Nie wiem, jak wytrzymałyby to u nas murawy, ale tam jakoś muszą. Trzeba to przemyśleć…

Nie ma Mistrzostw Afryki bez niespodzianek, więc nie mam zamiaru niczego zakładać na te rozpoczęte. Do tej pory względną pewność można było mieć przy typowaniu reprezentacji Egiptu do wygrania całego turnieju. Tym razem to się nie sprawdzi, bo Faraonowie nawet się nie zakwalifikowali do turnieju głównego. Znajdują się w zacnym gronie, bo do Gabonu i Gwinei Równikowej biletów nie wywalczyli sobie także Nigeryjczycy, Kameruńczycy, czy Południowoafrykańczycy (choć ci przez swoją głupotę).

Kto w takim razie jest głównym kandydatem do wygrania ostatniego finału PNA rozgrywanego w roku parzystym? Jak pisałem, tu niczego nie można być pewnym. No, chyba, że tym „czymś” są niespodzianki. Gdybym miał iść do bukmachera i obstawić, to pół budżetu postawiłbym na Ghanę, a drugie pół na Wybrzeże Kości Słoniowej. Ewentualnie, symboliczną złotówkę na Maroko, które zapowiada się na czarnego konia tych mistrzostw.

Za nami pierwsze mecze grupy A. Jeśli chodzi o mecz otwarcia, to najbardziej podobało mi się… wykonanie hymnów (na fimiku nowa pieśń narodowa Libijczyków):

Zróbmy petycję, żeby ta orkiestra, która zagrała te hymny, przyjechała do nas na Euro!

W najpóźniej rozgrywanym meczu turnieju, Senegalczycy niespodziewanie przegrali z Zambijczykami. Trochę nie dopisało im szczęście, ale to może być ich wina, bo obudzili się trochę za późno. Przynajmniej dzięki temu mieliśmy wiele emocji w końcówce.

PLAN TRANSMISJI PNA NA TELE-SPORT.PL

PS. Nie wiem, jak Tobie, ale mnie się wydaje, że od 80. minuty piłkarze naprawdę siadają kondycyjnie. Upałów tam nie ma, w nocy jest jakieś 20 stopni…


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl