Pucharowa środa (1) – Fantazja i finezja

Powrót do regularnego pisania bywa ciężki, ale kiedyś trzeba się zmobilizować. Kilka godzin przed jednym z najważniejszych meczów sezonu, to chyba dobry czas. Od dziś co środę postaram się wrzucić parę swoich przemyśleń na temat aktualnych wydarzeń. Dziś słowa kluczowe to fantazja i finezja. 

Właśnie fantazją i finezją raczyli nas we wtorkowy wieczór piłkarze Real Sociedad San Sebastian. Dwie piękne bramki strzelone na trudnym terenie w Lyonie muszą robić wrażenie. Baskowie rozprawili się z Olympique i po raz kolejny obalili mit, że niby Primera Division to tylko Real i Barca. „Wieczór specjalny” przeżywał Antoine Girezmann, człowiek który dla Sociedad zagrał już ponad 100 meczów, a we Francji nie zahaczył się w żadnym klubie. A próbował w kilku, w tym w swoim ukochanym Olympique Lyon, dla którego był podobno za niski. Griezmann wychował się pod Lyonem, a z trybun Stade Gerland oglądał m.in. mecz 1/8 finału LM między Olympique a Realem Sociedad. I marzył, żeby kiedyś na tej arenie zagrać…

Tylko piłka nożna potrafi pisać takie piękne historie – gość odpalony przez ukochany klub, wraca po latach i strzela mu gola (!) w kwalifikacjach LM (!!) strzałem z przewrotki (!!!) z 15 metrów (!!!!). Griezmann miał też udział przy drugiej bramce, kiedy to gracze Sociedad wymienili chyba sześć podań z pierwszej piłki, wyprowadzając futbolówkę spod własnego pola karnego. A jeszcze niedawno wydawało się, że Baskowie z futbolową fantazją są tylko w Bilbao.

Oby Legia zagrała wieczorem choć w połowie tak dobrze jak Real wczoraj. Wśród kibiców i w mediach panuje atmosfera jakiegoś dziwnego wyczekiwania na awans do Ligi Mistrzów. Daje się wyczuć przekonanie, że to już na pewno w tym roku. Popełniamy ten sam błąd co zawsze – niezbyt medialny przeciwnik z „zacofanego” kraju jest w naszych oczach słabeuszem. A jak jeszcze nie znamy z nazwisk piłkarzy, którzy wybiegają na boisko, to już na pewno są jakieś „ogórki”. Tak myślą kibice z Polski. A mnie wydaje się, że dokładnie tak, albo jeszcze gorzej postrzega się na zachodzie polskie drużyny. Po losowaniach takich jakie miała Sevilla, wybucha pewnie euforia, bo raz że przeciwnik (Śląsk) cienki, to jeszcze nie trzeba daleko jechać, np. do Kazachstanu.

Tego samego Kazachstanu, który jest dla nas kolejną Armenią, Azerbejdżanem czy Gruzją, czyli dalekim kraikiem, do którego przez lata jeździliśmy jak po swoje. Tamte czasy minęły już dawno, dlatego porażki Piasta z Karabachem nie traktowałem jako wielkiej kompromitacji. Drużyny z wymienionych krajów pokazały się w tym sezonie z bardzo przyzwoitej strony, a wczorajszy sukces Szachtiora Karaganda musi przekonać nieprzekonanych. Już dawno mówiłem – nie mamy żadnych podstaw, żeby wywyższać się nad Kazachów, Azerów czy Gruzinów. Jak się okazało, Szkoci też nie mają. Różnicy nie widać nawet w stadionach, nawet jeśli obiekt w Astanie jest jedynym „na poziomie” na całym tym „stepie”. Sprawdzałem na szybko, więc mogłem się pomylić, ale 7 z 10 ekip omawianego regionu przeszło pierwszą rundę kw. LE. Karaganda jest już bliziutko fazy grupowej LM, FK Aktobe w czwartek będzie bić się o grupę LE. Podobnie jak gruzińska Dila Gori i wspomnieni Azerowie z Karabachu. W rankingu UEFA za sezon 2013/14 Kazachstan i Azerbejdżan „ustukały” więcej punktów od nas. Fantastycznie, nieprawdaż?

Na koniec słówko o naszych kibicach. Gdyby sugerować się przekazem medialnym, można dojść do wniosku że w tym kraju biją się tylko kibice piłkarscy. Kto od czasu do czasu wychyla nos spośród czterech ścian, wie jednak, że szamotanina w Polsce może wywiązać się wszędzie – na ulicy, dyskotece, na plaży czy w sklepie. I póki żaden z jej uczestników nie ma na sobie koszulki, szalika czy chociaż smyczy z logiem klubowym – to nie ma problemu. Normalna sprawa. Gdy jednak zaistnieją wymienione wyżej okoliczności, to dyskusjom nie ma końca. Jacy to straszni kibice. Jak Miecugow dostał w mordę na wizji, to była ciekawostka. Jak paru niewyżytych marynarzy spięło się z ekipą szukającą mocnych wrażeń, to mamy skandal niemal międzynarodowy. Kompletnie bez znaczenia dla jakości życia w tym kraju. Że też z taką zapalczywością nie dyskutujemy o dokonywanych zmianach w prawie czy nowych ustawach…


pubsport.pl
Damian Ślusarczyk
29 lat, wychowany pod Kielcami, mieszka w Manchesterze, PubSport.pl z małymi przerwami ogarnia od 8 lat. Stale udowadnia, że jest w stanie znaleźć "coś" ciekawego w każdej dyscyplinie sportu. Obserwuj mnie na Twitterze
http://www.pubsport.pl/