Radwańska i Murray – esteci kortów

A. Radwańska

Agnieszka Radwańska zaliczyła finał Wimbledonu, pierwszy w karierze wielkoszlemowy. Andy Murray wygrał US Open zdobywając swój pierwszy wielkoszlemowy tytuł. Oto dostarczyciele tenisa taktyczno-technicznego w najlepszym wydaniu.

Murray w wieku 25 lat został wybrańcem, który mógł poczuć smak napoju tenisowych bogów, smak wielkoszlemowego triumfu. Szkot przez lata był za plecami wielkiej trójki, choć nierzadko zdarzało mu się dobierać jej do skóry, ale nieczęsto w Wielkim Szlemie. I wreszcie na Flushing Meadows nadszedł jego moment – rozstrzygnął na swoją korzyść bitwę z wiatrem i Novakiem Djokoviciem i wygrał nieśmiertelność.

Radwańska mając 23 lata osiągnęła finał Wimbledonu, pierwszy w karierze wielkoszlemowy. Czy w ciągu dwóch lat ma szansę sięgnąć po wielkoszlemowy wieniec zwycięstwa? Moim zdaniem nie jest to takie nieprawdopodobne i nie piszę tego, by pompować balonik, tylko oceniam postęp, jaki się w jej tenisie dokonuje z sezonu na sezon. Sezon 2010, a tegoroczne rozgrywki to jest jak niebo, a ziemia (nieporównywalnie lepszy serwis, większa moc uderzeń, lepsze przygotowanie fizyczne).

Podstawowe podobieństwo, jakie widzę w tenisie Radwańskiej i Murraya to niesłychana inteligencja w uprawianiu szachów na korcie. Polka i Brytyjczyk to najlepszy tenis techniczno-taktyczny, jaki obecnie możemy oglądać. Wspaniały przegląd pola, perfekcyjne wykorzystywanie geometrii kortu, kombinacje krótkich i długich piłek poganiające kombinacje piłek topspinowych i płaskich z częstym odwracaniem kierunków.

Zdaniem Matsa Wilandera, zdobywcy siedmiu wielkoszlemowych tytułów w singlu, a dziś bardzo przeze mnie cenionego eksperta Eurosportu, „każdy mecz w jej (Agnieszki) wykonaniu jest swego rodzaju sztuką. Inne tenisistki, gdy mają gorszy dzień są bezradne. Tymczasem Radwańska z każdym prezentuje swoją grę i to mi się bardzo podoba. Ogląda się ją niezwykle interesująco”. Sztukę również oglądamy, gdy na korcie jest Murray, który tak jak Polka używa siódmego zmysłu przy konstruowaniu punktów. Szkot nie tylko bije potężne piłki z głębi kortu, ale również swoim kunsztem technicznym próbuje zastawić jak najsprytniejszą pułapkę na rywala. To samo można powiedzieć o krakowiance, która oczywiście nie ma takiej mocy, jak Andy (porównywanie pod tym względem kobiet i mężczyzn mija się przecież z celem), ale z roku na rok przyspiesza swoją grę. Odbywa się to nie tylko w wyniku dodawania siły, ale także przez skracanie wymian poprzez zagrywanie ostrzejszych piłek po linii i po krosie (nie koniecznie soczystych – czasem mniej mocy, a jeszcze bardziej głęboko może dać lepszy skutek). Stawianie na zagrania w punkt zamiast męczenia piłek przez rąbanie ich patelnią to kolejny element podobieństwa tenisa Szkota i Polki.

Oboje świetnie czują się w grze z kontry i znakomicie się bronią. Oboje doprowadzają rywali do autodestrukcji zastawiając na nich pułapki w najmniej spodziewanych miejscach i momentach meczów i wymian. Oboje uprawiają coraz bardziej dynamiczną wersję szachów na korcie polegającą na odpowiadaniu na zagranie rywala nie takimi samymi, ale dostosowanymi do stylu gry rywala – czasem bardzo prostymi, a czasem wysublimowanymi zagraniami, ale szybszymi niż jeszcze kilka lat temu. Oglądając tenis Radwańskiej i Murraya czuję się, jakbym był na hucznej uczcie, na której jest cała masa prostych i wytrawnych dań oraz napojów, w tym także tych mocniejszych. Bo z nieszablonowością Polki i Szkota trochę tak jest, że czasem mocno uderza do głowy. Takiej tenisowej uczty nigdy nie opuszczam nienasycony, za to lekko (czasem i mocniej) upity mnogością niecodziennych doznań. Wszystko to dzięki czystej sztuce tworzonej przez krakowiankę i londyńczyka.

„[…] bardzo imponuje mi styl Radwańskiej. U mężczyzn podobnie gra Andy Murray. Większość kobiet gra podobnie, opierając się na potężnych uderzeniach z głębi kortu. Miłośnicy tenisa muszą lubić grę Polki. Ona gra niekonwencjonalnie, z wielką wyobraźnią i polotem” – mówił dalej Mats Wilander w rozmowie z Bartoszem Rainką z Eurosportu. I miłośnicy tenisa muszą również lubić tenis Murraya, który oprócz siły używa też rozumu i tenisowej wyobraźni, przez co mecze z jego udziałem są pokazem pełnego tenisa. W dzisiejszym tenisie, także męskim, przeważają bowiem mecze do połowy pełne albo do połowy puste (zależy od punktu widzenia), w których style się zlewają i oraz mniej jest różnorodności. A Radwańska i Murray to takie unikaty, których nikt nigdy z nikim nie pomyli.


pubsport.pl
Łukasz Iwanek
Lubartów, w 2009 roku ukończył studia na kierunku Ekonomia. Od 2009 roku pracuje w portalu SportoweFakty.pl, najczęściej cytowanym serwisie internetowym. Pisze tam o tenisie, ale interesuje się też piłką nożną i wieloma innymi dyscyplinami, jak lekkoatletyka, siatkówka, pływanie czy sporty zimowe. Od 2007 roku prowadzi bloga Sportowa Publicystyka.
http://sportowapublicystyka.blox.pl