Real górą nad Atletico w derbach Madrytu

W 246. oficjalnych El Derbi Madrileno rozgrywanych w ramach 14. kolejki Primera División Real Madryt pokonał u siebie Atletico 2:0 po bramkach Cristiano Ronaldo z rzutu wolnego w 15. i Mesuta Oezila w 66. minucie gry. Tym samym Królewscy podtrzymali passę 12  nieprzegranych spotkań z rzędu nad lokalnym rywalem i odrobili do nich 3 z 8 punktów straty w tabeli.

Ponieważ kibicom Mistrza Hiszpanii nie podobała się postawa ich zespołu, co wyrażali ostatnio gwizdami, Jose Mourinho postanowił 40 minut przed meczem wyjść na płytę Santiago Bernabeu, aby kibice wyrazili swoje zdanie wobec niego. Portugalski trener otrzymał jednak brawa, choć jeszcze w tym czasie na obiekcie znajdowało się kilka tysięcy ludzi.

Zanim arbiter Undiano Mallenco zagwizdał po raz pierwszy w meczu, nastąpila minuta ciszy ku pamięci Marii Teresy Alonso – 20-latki, która zmarła w czwartek jako piąta ofiara wybuchu paniki podczas Halloween w Madrid Arena miesiąc temu.

Na rozgrzewce kontuzji nabawił się lewy obrońca gości, Brazylijczyk Filipe Luis. W wyjściowym składzie zastąpił go jego rodak, Joan Miranda.

Przez pierwsze 10 minut nie padały żadne strzały, ale lekką przewagę mieli gospodarze. Potwierdzili ją dopiero w momencie upływu pierwszego kwadransa gry. Po zagraniu ręką Ardy Turana, arbiter podyktował rzut wolny dla Realu z 25 metrów od bramki Thibauta Courtoisa. Do piłki podszedł Cristiano Ronaldo i bezpośrednim strzałem otworzył wynik meczu. Nie przeszkodził mu nawet ponoć zbyt blisko ustawiony mur.

Następnie kibice na Santiago Bernabeu oglądali zaciętą walkę w środku pola. Niestety, nie obyło się bez fauli. Wydarzenia w tym fragmencie gry zapoczątkowały serię spięć, jaka ma zwykle miejsce podczas pojedynków derbowych.

 

W 25. minucie Ramos zagrał wysunął piłkę Oezilowi, ale Niemiec spudłował. Cztery minuty później szczęścia spróbował Karim Benzema Jednaże jego strzał został zablokowany przez obrońców. Kolejne 300 sekund potem Francuz miał jeszcze jedną okazję bramkową – Di Maria zagrywał mu na główkę, lecz okazało się, iż napastnik Realu faulował w ataku Juanfrana.

Na 10 minut przed przerwą Xabi Alonso niepostrzeżenie rozpoczął grę z rzutu wolnego, a Cristiano Ronaldo strzelił z 40 metrów, ale Courtois nie dał się oszukać i odbił futbolówkę.

W I połowie doszło też do dwóch poważniejszych starć z zabarwieniem symulacji fauli. Najpierw lekki ruch łokciem w stronę Falcao zrobił Ramos, a kolumbijski snajper padł na murawę jak postrzelony. Później Ronaldo przepychał się w polu karnym i dotknął Juanfrana, ale ten dołożył wiele od siebie, co sprowokowało kolejną przepychankę.

Podopiecznych Diego Simeone w pierwszej części stać było jedynie na słaby strzał po ziemi Mario Suareza z kilkunastu metrów. Iker Casillas złapał piłkę bez najmniejszych problemów.

Druga część spotkania rozpoczęła się od wymiany ciosów. W 49. minucie uderzał Benzema z ostrego kąta, a minutę później Falcao sprzed szesnastki. Obie próby były jednak niecelne. Później znów centrum wydarzeń przeniosło się w środkową strefę boiska i ponownie zaczęły trzeszczeć kości.

Na inaugurację przedostatniego kwadransu spotkania rzut wolny bił CR7, a piłkę wyłapał Courtois. Gdy na zegarze widniała 66. minuta znów usiłował zagrozić bramce rywali, tym razem poprzez wypracowanie akcji. Jego uderzenie zostało zablokowane, ale od razu po tej próbie przejął piłkę i podał do Mesuta Oezila, który z półwoleja trafił na 2:0.

Od tego momentu Mistrzowie Hiszpanii poczęli się rozkręcać – ich akcje nabierały tempa, efektywności i polotu. Kolejne okazje miał Ronaldo, który na 15 minut przed końcem z rzutu wolnego wykonywanego z 17 metrów trafił w poprzeczkę, a trzy minuty później w słupek sprzed linii pola bramkowego po kontrze i wysunięciu piłki przez Oezila.

Do końca meczu nie wydarzyło się już nic wielkiego. Mecz był dość jednostronny i niezbyt pasjonujący dla kibiców. Prawdopodobnie po zawodnikach Atletico spodziewali się więcej, niż tylko mnóstwa fauli i kartek. Dziś nie udowodnili, że przystępowali do meczu jako wicelider tabeli. Choć co prawda po tym spotkaniu ten tytuł im pozostał, to powiększyli stratę do prowadzącej Barcelony do 6 punktów. Trzeci Real jest już 5 „oczek” za przeciwnikiem zza miedzy.


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl