Rekord – z dziury do góry

Kibice BKS-u Stal Bielsko-Biała namiętnie skandują hasło „W Bielsku tylko BKS” i wiele innych przyśpiewek kręcących się wokół przekonania, że to, co było w półfinale Pucharu Polski i walczy o ekstraklasę nie istnieje, albo istnieje, ale w Komorowicach. Podbeskidzia skandującego „W Bielsku tylko TSP” jakoś sobie ostatnio nie przypominam. Kiedyś śpiewano tylko hit, sugerujący, że kto rytmicznie nie odrywa stóp od ziemi, ten jest zatrudniony w firmie produkującej systemy aluminiowe dla budownictwa, która hojnie pompuje kasę w drużynę siatkarek.

Podział na dwie wrogie frakcje coraz wyraźniejszy, rów coraz głębszy, moja ulica murem podzielona. A jest w Bielsku, i mocniej i mocniej krzyczy, że istnieje, wybija się i zdobywa popularność, trzecia siła. Budowana bodaj najmądrzej i mająca spore perspektywy, choć już teraz święci sukcesy.

Rekord Bielsko-Biała to klub, w którym autor bloga stawiał pierwsze kalekie piłkarskie kroki. To na dzisiejszej płycie głównej, a wówczas jedynej, w jaskrawopomarańczowej koszulce Patricka Kluiverta, w jego spodenkach i getrach zaczynał kulawą i krótką karierę. To tam po murawie biegały mu podobne pędraki, w koszulkach Tottiego, Trezeguet’a, Zidane’a czy Nuno Gomesa, czyli innych bohaterów niedawno zakończonego EURO2000. Wtedy klub z Cygańskiego Lasu siedzibę miał raczej zapyziałą i nic nie było w niej imponującego. Na koncie był już jednak jeden sukces. W 1996 roku Rekord zdobył wicemistrzostwo kraju w futsalu. Od początku postawił na tę rodzącą się wówczas w Polsce dyscyplinę, był jednym z założycieli ligi i w tabeli wszech czasów ekstraklasy dziś jest w ścisłej czołówce.

Dziś to inny świat. Hotelik mały, ale schludny, wszystko w nim, czego potrzeba, więc przygotowują się tam do sezonu renomowane drużyny. Płyta główna jak dawniej, z trybunami też już nie pierwszej świeżości, ale obok pełnowymiarowe i miniaturowe boiska ze sztuczną murawą i oświetleniem. Wewnątrz budynku klubowego hala kieszonkowa, lecz zadbana. Klubik tętniący życiem. Janusz Szymura, prezes, właściciel, założyciel Rekordu, jako firmy informatycznej i jako klubu, postawił na młodzież. To brzmi jak frazes, ale wszystkie wymienione wyżej dobrodziejstwa nie są wykonane tylko dla piłkarzy dorosłych, czy ich rówieśników futsalistów. W weekend można przyjść rano na ulicę Startową i wyjść wieczorem, bowiem zawsze któraś kategoria wiekowa będzie rozgrywać mecz.

Klub przejął też Szkołę Mistrzostwa Sportowego od Wojciecha Boreckiego, więc od teraz wykuwanie talentów ruszyło na trzy zmiany. Zresztą zanim powstała, dzieci i tak tam dobrze szlifowano. Klub osiąga młodzieżowe sukcesy w skali kraju i województwa, a do obu seniorskich drużyn odważnie wprowadza wychowanków. Rekord ma zresztą nie tylko wychowanków, ale też wychowanki, bowiem jako jedyny w mieście i jeden z pierwszych w regionie utworzył seniorską sekcję kobiecą, która gra dziś w II lidze. Wyżej podpisany przypisuje sobie zresztą część zasług za to, że niektóre członkinie składu w wolnych chwilach kopią piłkę, a nie buszują, jak każda szanująca się młoda kobieta, po centrach handlowych. No, albo buszują w poszukiwaniu nowych korków.

Przywołane nazwisko Szymura to słowo-klucz w zespole z Cygańskiego Lasu. Prezes na klepisku zbudował… Oklahoma City. Głowy jednak nie ma na poziomie drapaczy chmur. Patrzy raczej w dół, na pędraki, które chcą przybić z nim piątkę po udanym spotkaniu. Pani prezesowa futsalowe mecze przeżywa, jak nikt inny w hali. Czuć, że ci, co biegają po parkiecie, to jej kochani piłkarze, którym by nieba przychyliła. Mirosław Szymura przejął trenowanie IV-ligowego zespołu piłkarskiego w trudnej sytuacji, po odejściu wspomnianego Boreckiego. Podołał, a bielszczanie w niektórych potyczkach biją rywali z tej klasy rozgrywkowej na głowę. Dziś walczą o awans. Wreszcie Piotr Szymura, syn prezesa, jest kapitanem zespołu futsalowego. Kapitanem z prawdziwego zdarzenia, nepotyzmu tu nie ma się co doszukiwać. Charakterny i dobry piłkarz. Inteligentny, jak rzadko który rozmówca.

Latem minionego roku doszło do znamiennej sytuacji. Trzech najlepszych zawodników grającego ligę wyżej BKS-u – odeszło ze Stali do Rekordu. Wiedzieli, że to dla nich nie upadek. Rekordziści mają już dziś lepszą sytuację organizacyjną i są zdecydowanie bardziej perspektywiczni. Krok po kroku podskakują do wyższej klasy. Nie robią tego może w tempie Niecieczy, ale tam nic nie jest robione na wariata. Klub zawsze uchodził za taki, co to nie ma kibiców. Po prawdzie Podbeskidzie też za taki uchodziło, ale liczby swoje mówią. Z frekwencją w Cygańskim Lesie jest coraz lepiej, a od niedawna obserwować można również zalążki zorganizowanego dopingu. Da się?

W najbliższy weekend futsalowy zespół Rekordu, który w piątek odebrał brązowe medale za trzecie miejsce w ekstraklasie (pierwsze podium po 15 latach), zagra w Final Four Pucharu Polski. Jeśli pobije Gattę Zduńska Wola, Wisłę oraz Kupczyka Kraków zostanie drugim bielskim klubem, po BKS-ie, który w swojej dyscyplinie zdobędzie krajowy puchar. A to już jasny sygnał, że Rekord powoli wdziera się do najwyższej kasty klubowej w Bielsku-Białej i łokciami zaczyna tam zdobywać pozycję.


pubsport.pl
Michał Trela
Kronika Beskidzka, Gazeta Wyborcza, SportSlaski.pl
http://trelik.blox.pl