Remis idealny

W sześciu meczach, zakończonej wczoraj pierwszej kolejki spotkań Copa America 2011 zanotowano cztery remisy. Dwa mecze zakończyły się minimalnymi wygranymi Kolumbii i Chile.

Boliwia i Wenezuela, do tej pory uważane za zdecydowanie najsłabsze na kontynencie, zremisowały swoje mecze z Brazylią i Argentyną – dotychczas postrzeganymi jako najsilniejsze. Punktami z Peru podzielił się faworyzowany Urugwaj, a prawie-półfinalista ostatniego Mundialu – Paragwaj nie poradził sobie z Ekwadorem. Jedynie wspomniane Kolumbia i Chile wygrały swe potyczki, z tym że za rywali mieli spoza kontynentu – Kostarykę i Meksyk.

Pierwsza kolejka grupowa zakończyła się niemal idealnym remisem. Oczywiście to czysty przypadek, że tak ułożył się terminarz i wyniki, ale już przypadkiem nie jest spłaszczenie poziomu latynoskiego futbolu. Źródeł tego zjawiska trzeba szukać w połowie lat 90. kiedy to wprowadzono morderczą, trzyletnią ligę kwalifikującą do mistrzostw świata. Wcześniej w 1993 roku, by awansować na MŚ z tej strefy trzeba było rozegrać 6 albo 8 spotkań ( w zależności od liczebności grupy w jakiej się grało). Co więcej mecze rozgrywano tydzień po tygodniu – miesiąc czasu i było po kwalifikacjach. By było śmieszniej – cztery lata wcześniej najlepszym wystarczyło „pyknąć” cztery meczyki i bilecik na mundial był zapewniony.

Przed MŚ 1998 zmieniono ten patologiczny system na rzecz „żyjącej” do dziś ligi. Każdy z każdym, mecz i rewanż, prawie 3 lata ciągłej rywalizacji. Dawniej Boliwia, Wenezuela, Ekwador były jak szkolny kujon w wakacje -nudziły się przez długie miesiące.  Niestety, to porównanie niezbyt trafne, bo  oceny w dzienniczku miały mierne, toteż nikt nie płacił im za towarzyskie granie jak prymusom z Brazylii czy Argentyny.

Jedyną rozrywką były eliminacje, które i tak przegrywali i rozgrywana co dwa lata Copa America. Co gorsza,  odbywały się one w tym samym roku, więc często zdarzało się, że jakaś reprezentacja po prostu nie zagrała przez rok ani jednego meczu. Ciężko było mówić zatem o budowaniu drużyny, zgrywaniu zawodników czy o podnoszeniu poziomu.

To właśnie ten okres dostarczył Dariuszowi Szpakowskiemu statystyk, którymi raczył nas przez godzinę meczu Brazylia – Wenezuela. Próbował udowodnić nam, że Wenezuela to takie latynoskie San Marino, by w 70. minucie doznać olśnienia: „ale to już nie jest ta Wenezuela co kiedyś” – krzyknął do mikrofonu. Eureka, brawo!

Oglądamy właśnie turniej, z udziałem czterech z ośmiu najlepszych drużyn świata. W pierwszej kolejce żadna z nich nie potrafiła wygrać z rywalem, który nawet nie miał okazji sprawdzić się na Mundialu. Mam wrażenie, że gdyby miał to z grupy raczej by wyszedł. Ameryka Południowa przez lata uważana była za potęgę piłkarską. Jej wyznacznikiem były jednak sukcesy Argentyny, Brazylii i prehistoryczne wyczyny Urugwajczyków. Tuż obok wielkich, byli jednak też maluczcy, dziś i oni dorośli. W czasach gdy piłka klubowa dominuje wyraźnie nad reprezentacyjną, Ameryka Południowa wydaje się być miejscem idealnym do rozwoju drużyn narodowych. Przez cztery lata dziesięć drużyn, bez przerwy ma o co grać. Przełożenie Copa America na rok po MŚ to rozwiązanie idealnie uzupełniające ligową formułę kwalifikacji.

Może nie zachwyciły nas pierwsze mecze CA 2011, ale dzięki takim, a nie innym rezultatom możemy być pewni – do końca rywalizacji grupowej będzie trwać walka o awans. Przypomnijmy, że dalej zagrają 2 czołowe ekipy z każdej grupy plus dwie najlepsze z miejsc trzecich. „Remisowa runda” być może doprowadzi do stanu, w którym przed ostatnią kolejką wciąż w grze o awans będzie 12 drużyn. Potem zaś odbędzie się faza pucharowa, w której przywrócono dogrywkę. Idealny remis musi się kiedyś skończyć.

Natomiast już jesienią ruszą kwalifikacje do MŚ. Co ważne – Brazylia ma automatyczną kwalifikację. Jest więc szansa, że aż 6 południowoamerykańskich zespołów zagra w mistrzostwach. Stratą dla turnieju, to rozwiązanie nie będzie.


pubsport.pl
Damian Ślusarczyk

29 lat, wychowany pod Kielcami, mieszka w Manchesterze, PubSport.pl z małymi przerwami ogarnia od 8 lat. Stale udowadnia, że jest w stanie znaleźć „coś” ciekawego w każdej dyscyplinie sportu.
Obserwuj mnie na Twitterze

http://www.pubsport.pl/