Remisowy piątek w ekstraklasie

Dziś zainagurowano 21. kolejkę T-Mobile Ekstraklasy. W Łodzi w bardzo ważnym meczu, drużyn „walczących o spadek”, ŁKS zremisował z Cracovią 2:2. Spotkanie to zapamiętamy z ogromnej liczby zagrań ręką. Wieczorem Wisła spotkała się z Lechem Poznań. 

ŁKS Łódź – Cracovia Kraków 2:2 (2:0)

Typowy mecz „dwóch połów” (jakby kurde inne mecze miały tylko jedną). W pierwszej gole zdobywał ŁKS, w drugiej Cracovia. Obejrzeliśmy pojedynek słabych drużyn, sędziowanych przez słabego sędziego. Wspominałem o zagraniach ręką – było ich tyle, że zacząłem się zastanawiać czy nie oglądam meczu piłki ręcznej. Na wyżyny „szczypiorniaka” wspiął się w 50. minucie Klepczarek. Wcześniej trwał pojedynek – kto  gorzej wywiąże się ze swoich zadań – piłkarze czy trójka sędziowska. Ostatecznie wypada się cieszyć z remisu, bo wówczas, kto wie czy błędy Gila nie zdecydowałyby o spadku którejś z tych drużyn z ligi. Listę grzechów arbitrów otwiera odgwizdanie spalonego Saidiego w 8. minucie, którego nie było – piłka wylądowała w siatce. Potem jest ręka Klepczarka w polu karnym, śmiało można było gwizdnąć karnego dla gości – ale się nie gwizdnęło. Wreszcie 28. minuta i karny, za dwa zagrania ręką obrońców Cracovii, mające miejsce 1-2 metry przed polem karnym.

Trzeba oddać, że było to widowisko dość emocjonujące, jednocześnie dobitnie przypominające, że piłka nożna to gra błędów. Na szczególne wyróżnienie zasłużył w nim młody Ormianin Papikjan, który zagrał przyzwoite zawody i pokazał się pięknym przerzutem, po którym sędzia wskazał na 11. metr.

Wisła Kraków – Lech Poznań 0:0

O ile w pierwszym piątkowym meczu było sporo sytuacji, ale mało piłkarskiej jakości, to w drugim na odwrót. Była jakość, ale sytuacji, takich klarownych – jak na lekarstwo. Zdecydowanie antybohaterem został Mateusz Możdżeń, który w pierwszej połowie powinien sam zdobyć 2 gole… nie zdobył, a po przerwie jeszcze wyleciał z boiska. Wisła grająca prawie pół godziny z przewagą jednego gracza, zrobiła niewiele by wygrać ten mecz. Jeżeli już piłkarze Michała Probierza posłali piłkę w światło bramki Lecha, to Krzysztof Kotorowski był na posterunku. Roman Kołtoń pewnie jest wniebowziętyyyyy!!!!.

Na plus wypadł powrót Rafała Murawskiego po kontuzji. Trzeba też odnotować, że do czerwonej kartki Możdżenia Lech był zespołem lepszym. No, ale jak widać, nie na tyle by wygrać. Obrońcy Wisły skutecznie wyłączyli z gry Artioma Rudniewa, toteż najlepsze okazje miał wspomniany wyżej Możdżeń.

Remis satysfakcjonuje chyba wszystkich oprócz piątkowych rywali. Czołówka może odjechać Wiśle i Lechowi na kolejne dwa punkty.

Trzeba odnotować, że dziś na stadionach próbowano oddać hołd zmarłemu Włodzimierzowi Smolarkowi. Zdecydowanie nie wypadli w tym dobrze fani Lecha, którzy najpierw przerwali dość szybko „minutę” ciszy, a potem nie przyłączyli się do oklasków, na cześć Smolarka, które zaplanowano na 54. minutę gry. Sporo oklasków pojawiło się natomiast na stadionie ŁKS-u, co wcale takim pewnym nie było, zważywszy na powiązania zmarłego reprezentanta Polski z Widzewem Łódź.


pubsport.pl
Damian Ślusarczyk
29 lat, wychowany pod Kielcami, mieszka w Manchesterze, PubSport.pl z małymi przerwami ogarnia od 8 lat. Stale udowadnia, że jest w stanie znaleźć "coś" ciekawego w każdej dyscyplinie sportu. Obserwuj mnie na Twitterze
http://www.pubsport.pl/