Reprezentacja Polski w 2010 – podsumowanie

Polscy piłkarze nie prezentowali się najlepiej w tym roku. Pojawia się jednak kilka światełek w tym ciemnym tunelu…

W styczniu wyjazd do Tajlandii, który moim zdaniem nie służył piłkarzom, a trenerowi Smudzie, żeby przejrzał sobie zawodników. W marcu w okropnych granatowych strojach udało się wygrać z Bułgarią, ale to było na błocie, nie murawie i z nienajlepszym rywalem w nienajmocniejszym składzie.

Najgorsze dopiero przyszło pod koniec maja. Mecz z Finlandią bezbarwny i bezbramkowy, podobnie jak kilka dni później z Serbią. W Murcii dostaliśmy ważną lekcję futbolu od późniejszych Mistrzów Świata. Dla mnie wszystko to było jeszcze wytłumaczalne, bo wierzyłem selekcjonerowi, że musimy poczekać, kadra się buduje.

Kolejne dwa mecze, z Kamerunem w sierpniu i przeciwko Ukrainie 4 września (w moim mieście – Łodzi!) sprawiły, że sytuacja naszej reprezentacji zaczęła mnie po prostu denerwować. Kolejne spotkanie, z drużyną Australii obejrzałem tylko dlatego, że „Kangury” to moja ulubiona drużyna narodowa. Zostałem miło zaskoczony, obejrzeliśmy bardzo fajne spotkanie. Wkurzające było to, że nie padł w Krakowie remis. Zdecydowanie na niego zasługiwaliśmy.

Mecz z USA oglądałem na żywo, bo akurat jakoś potem były przełożone kwalifikacje do GP Japonii F1. Amerykanie byli jednymi z moich faworytów na Mundialu w RPA, więc spodziewałem sie porażki biało-czerwonych. Znów miło zostałem zaskoczony, choć równie dobrze w Chicago mógł paść każdy inny rezultat. Przyznam szczerze, że pobudzające było spotkanie. Nie można tego powiedzieć o meczu z Ekwadorem…

Jesienią zaczęły pojawiać się światełka w tunelu. Rozbłysły jeszcze bardziej, gdy pokonaliśmy Wybrzeże Kości Słoniowej. Na nieszczęscie, ostatni mecz polskiej reprezentacji to kolejne męczarnie dla kibiców.

Skąd w takim razie tak niska pozycja w rankingu FIFA? Otóż stąd, że mecze towarzyskie są znacznie niżej punktowane, anieżeli jakiekolwiek mistrzostwa, czy nawet same eliminacje do nich.

Bez wątpienia, obrona jest najsłabszym punktem. Nie jestem w stanie wskazać czwórki, myślę, że Boenisch i Arboleda mogliby zagrać na EURO 2012, ale kto jeszcze? Gdyby nie udało się znaleźć, możnaby zagrać trzema obrońcami i dwoma defensywnymi pomocnikami, ale na zespół z I koszyka, ktokolwiek by to nie był, chyba to nie będzie dobre rozwiązanie – mogłoby się skończyć, jak z Hiszpanią w czerwcu… Mimo wszystko, gdyby Franciszek Skuda spróbował takiego wariantu, to musielibyśmy więcej czasu poświęcić na atak i stwarzanie sytuacji. Dlaczegoż mielibyśmy nie postawić na widowiskowość?

Problemem mogą być też niestety napastnicy, a konkretnie ich skuteczność. W tym roku na 23 gole strzelone przez Polaków, 10 to dzieła napastników. Może procent nie taki zły by z tego wyszedł, ale gdyby spojrzeć na ilość okazji na mecz, to wówczas można załamać ręce. Odbija się to też na europejskich pucharach, gdzie większość trafień jest autorstwa pomocników lub obrońców. Strzelają też napastnicy, ale głównie… zagraniczni.

Naprawdę, trudno jest przewidzieć, co będzie dalej. Myślę, że przyszły rok będzie decydujący. Franciszek Smuda jest bardzo przekonujący w tym tonowaniu nastrojów i usprawiedliwiania z fatalnych meczów. Ma jednak bardzo trudne i odpowiedzialne zadanie. Liczę, iż da radę coś wykombinować, bo on to umie (patrz Widzew, Zagłębie L, Lech). W 2011 roku znacznie więcej niewiadomych musi zostać wyjaśnionych. Pora na konkretne działania, bo nieopacznie Mistrzostwa Europy zbliżają się wielkimi krokami!

Póki co, znanych jest dopiero sześć kolejnych reprezentacji, z którymi zmierzy się Polska. W lutym Mołdawia i Norwegia, miesiąc później Litwa oraz Grecja – wszystko to poza domem. 10 sierpnia mecz przeciwko Gruzji, a 4 września otwarcie na Stadionie Narodowym z Niemcami. Muszą to tego dojść jeszcze przeciwnicy z pierwszej 30 rankingu FIFA, bo to przeciw takim drużynom nauczymy się najwięcej.

Jako ciekawostka, nieoficjalnie dowiedziałem się, że mecze Euro 2012 będą się zaczynać o godz. 17:00 i 19:45. Wszystko przez różnicę czasu na Ukrainie. Cóż, najwyżej rozkład jazdy Teleexpressu ulegnie zmianie na kilkanaście dni…


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl