Rewelacja z Berlina

We Francji prym wiedzie stołeczne Paris Saint Germain, w Hiszpanii – poza Barceloną – o mistrzostwo walczą dwa zespoły ze stolicy, a angielska Premier League aż tętni od nadmiaru londyńskich ekip….i można by tak wymieniać. Niemal każda europejska stolica ma klub piłkarski, który w kraju walczy o najwyższe laury. Wyjątkiem jest Berlin. Żadna z tamtejszych drużyn na dłuższy czas nie zadomowiła się wśród krajowej czołówki. Jedyne dwa mistrzostwa Niemiec, jakie zdobyła berlińska Hertha, to czasy jeszcze przedwojenne, lata 1930  i 1931. Gra w najwyższej klasie rozgrywkowej, ale regularnie okupuje dolne rejony tabeli. Jednak obecne rozgrywki mogą być zapowiedzią wyjścia z marazmu i przegonienia czarnych chmur znad Stadionu Olimpijskiego.

Trenerem „Die Alte Dame” jest Pal Dardai, człowiek doskonale znający klimat panujący w berlińskim klubie. Grał tam przez piętnaście lat, rozgrywając 297 spotkań, a po zakończeniu kariery zajął się prowadzeniem młodzieży w zespole. Po drodze na chwilę objął jeszcze stanowisko pierwszego trenera reprezentacji Węgier. „Madziarzy” pod jego wodzą spisywali się nieźle. Później przyszła oferta z Berlina, gdzie wreszcie miał zostać pierwszym trenerem. Dardai zaakceptował ją bez najmniejszego wahania i był nawet taki moment, że równocześnie prowadził klub i reprezentację. Gdy jednak musiał dokonać wyboru, postawił na Herthę, którą śmiało można nazwać rewelacją sezonu w Bundeslidze. Obecnie jego ekipa zajmuje czwartą pozycję w ligowej tabeli.

Za największą gwiazdę robi tam Vedad Ibisević, który jednak – z racji tego, iż jest kontuzjowany – zagrał tylko w sześciu spotkaniach obecnego sezonu. Zdążył zdobyć w nich jednak cztery gole i pokazał, że po jego powrocie do zdrowia – może dać kibiciom jeszcze więcej powodów do radości.

Ważną postacią jest znany wszystkim wszem i wobec z londyńskiej Chelsea – Salomon Kalou. To może nie jest już ten sam zawodnik, który swoimi akcjami siał popłoch wśród obrońców wielu klubów angielskiej Premier League. Jest mniej błyskotliwy, rzadziej czaruje dryblingami i zdecydowanie rzadziej „robi różnicę” mijając kolejnych rywali. Grając na pozycji typowej „dziewiątki”, jest jednak skuteczny. Siedem goli w jedenastu występach nie jest oszałamiającym rezultatem, ale z pewnością godnym pochwały. Klasę pokazał zwłaszcza w osatnim spotkaniu z Hannoverem, w którym zaliczył hat – tricka. Spryt pod bramką i zimna krew – to wyróżnia Iworyjczyka i sprawia, że jest całkiem niezłym napastnikiem na warunki ligi niemieckiej.

Uważam jednak, że najważniejsza postacią w zespole jest defensywny pomocnik, Fabian Lustenberger. Znakomicie scala formację defensywną i drugą linię. Może w rozegraniu nie przypomina Xaviego Hernandeza ani Andrei Pirlo, ale notuje niewiele strat, umiejętnie regulując tempo gry i potrafi przenieść ciężar gry na drugą stronę jednym dokładnym przerzutem. Ale przede wszystkim, odbiory i przechwyty. Szwed wykonuje czarną robotę, ale niejednokrotnie bardzo dobrze wywiązuje się ze swoich zadań, ograniczając pole manewru przeciwnikowi. Co równie istotne, trzyma w miarę równą, dobrą formę.
Czasami w zespole brakuje jednak nie tyle ofensywnej jakości, co faceta, który potrafiłby samemu przesądzić losy meczu.  Vladimir Darida, klasyczna „dycha” w zestawieniu Dardaia, ma duże możliwości i umiejętności techniczne. Nieraz zaskoczył prostopadłym podaniem czy efektownym dryblingiem, jednak te niekonwencjonalne zagrania prezentuje zdecydowanie zbyt rzadko. Jest chimeryczny. Często zdarzają mu się bardzo dyskretne występy, kiedy na boisku przebywa tylko teoretycznie. Brakuje też konkretów w postaci liczb. Jedna bramka i taka sama ilość asyst po dwunastu seriach gier, to na ofensywnego pomocnika wynik kompletnie nieprzekonujący.

Nie wypada nie poświęcić akapitu wypożyczonemu z Bayernu Michaelowi Weiserowi. Już w barwach bawarskiej drużyny, kiedy dostawał szansę, pokazywał się z niezłej strony. Sezon ma udany, wygrywa sporo dryblingów i robi wiele zamieszania na skrzydle. Ma taki fajny, krótki drybling, który pokazał też w ostatnim spotkaniu z Hannoverem, kiedy na pełnym luzie „skręcił” dwóch rywali i wywalczył rzut karny. Nie jest to jednak jeszcze piłkarz gotowy do tego, by samodzielnie ciągnąć wózek z napisem „Hertha”. W jego grze również brakuje konkretów. Ma co prawda lepsze statystyki od wspomnianego Daridy, bo trzy asysty to już jest jakiś wynik, ale wciąż wiele brakuje mu do najlepszych w lidze.

Siłą Herthy nie są więc indywidualne popisy poszczególnych graczy, tylko kolektyw. Zespół. Nieźle to wygląda, jeśli chodzi o grę w ataku pozycyjnym. Imponuje zwłaszcza poruszanie się bez piłki graczy formacji ofensywnej. Dużo ruchu, wyjścia na pozycję. To wszystko sprawia, że rywal staje się zagubiony w obronie. Jednak gdy zespół Dardaia obejmuje prowadzenie, często świadomie oddaje przeciwnikowi inicjatywę, czyhając na kontry. Szybkie ataki potrafi wyprowadzać wręcz koncertowo.
Faktem jest, że podopieczni Dardaia raczej nie sprawiają wielu sensacji. Nie urywają punktów najlepszym w lidze, z nimi zwykle przegrywają, ale są bardzo regularni w punktowaniu ze słabszymi zespołami. Co bardzo istotne, nie zaliczają wielu wpadek.

Martwić może jednak fakt, że Hertha budowana jest raczej w oparciu o graczy doświadczonych, mających za sobą już wiele sezonów gry w seniorskim futbolu. Nie ma tam wielu, na których w przyszłości będzie można zarobić niezłą kasę. Praktycznie jedynym młodym, bardzo perspektywicznym zawodnikiem grającym regularnie jest wspomniany Weiser. Ostatnio zagrał także prawy obrońca, Regasel i pokazał się z naprawdę dobrej strony. Stale podłączał się do akcji ofensywnych i świetnie współpracował ze wspomnianym skrzydłowym wypożyczonym ze stolicy Bawarii.

Teraz jednak Hertha ma swoje pięć minut. Stadion Olimpijski zapełnia się coraz większą liczbą osób, a miasto wreszcie zaczyna mieć powody do radości. Może nie jest to szczyt marzeń berlińskiego kibica, ale od czegoś trzeba zacząć. Projekt zanurzonego do głębi w Hercie Dardaia wydaje się mieć ręce i nogi, tylko brak wspomnianej utalentowanej młodzieży nakazuje patrzeć w przyszłość z dystansem.


pubsport.pl
Daniel Flak
Mam czternaście lat. Uwielbiam sport, a w szczególności piłkę nożną, w której zakochałem się oglądając w telewizji Mistrzostwa Świata w Niemczech. Od tego czasu regularnie trenuje i gram w klubie, obecnie w Rakowie Częstochowa. Oprócz tego, wielką przyjemność sprawia mi pisanie o futbolu. W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem sportowym. Prowadzę bloga, na którego serdecznie zapraszam: http://daniel99.blox.pl/html
http://daniel99.blox.pl