Nocne Rio #14 – O włos /podsumowanie/

Terminarz ułożony jest tak, że w ostatnich dniach w nocy polskiego czasu odbywają się praktycznie tylko konkurencje lekkoatletyczne, walki medalowe taekwondzistów i mecze dyscyplin zespołowych. Tej nocy we wszystkich tych grupach olimpijskich zmagań mieliśmy swoje emocje. Wielkie emocje. Tylko nie zawsze z happyendem.

Najwięcej radości przyszło do nas ze stadionu lekkoatletycznego. O tym, co tam się działo można przeczytać tutaj.

Nasi piłkarze ręczni zmierzyli się w półfinale z Duńczykami. W pierwszych minutach ogromną agresywnością w obronie przewagę boiskową i w wyniku uzyskali podopieczni Gudmundssona, ale Polacy z 0:3 wrócili do 5:5. Potem historia powtórzyła się jeszcze dwa razy – od 5:8 do 9:9 i od 10:14 do 15:15. Spora w tym zasługa Piotrka Wyszomirskiego – przez pierwszy kwadrans bronił Szmal, lecz odbił on tylko jedną piłkę. Wyszomirski schodził na przerwę z 38-procentową skutecznością, zaś stan meczu wynosił 15:16. Choć wynik wysoki, u obu ekip najbardziej rzucała się w oczy gra defensywna, a sporo bramek padało w kontratakach. Po przerwie swój show kontynuował Wyszomirski, obie obrony szarpały bardzo mocno, a wynik znacznie zwolnił. Na początku Polacy wyszli nawet na dwubramkowe prowadzenie, ale od 37. minuty różnica nie osiągnęła pułapu dwóch oczek do końca drugiej połowy i choć z jednej strony gra była bardzo szarpana i ciężka, to poziom gry był zdecydowanie godny rangi spotkania. Druga połowa zakończyła się remisem 25:25 po niesamowitym rzucie Daszka na 5 sekund przed końcem – upadając, z dziewięciu metrów, blisko linii bocznej, z podłoża i pod poprzeczkę. A Wyszmorski do tej chwili odbił połowę piłek. Dogrywka zaczęła się jednak od udanych interwencji Niklasa Landina, dzięki którym Duńczycy odskoczyli na 3 oczka. Bramkę kontaktową udało nam się zdobyć dopiero na pół minuty do końca, ale w pozostałym czasie Duńczycy piłki już nie oddali – choć Daszek był blisko przechwytu. 29:28 i w finale Francja zagra z Danią. My, w niedzielę o 15:30, zmierzymy się w meczu o brąz z Niemcami.

Rozgoryczenie po tym spotkaniu może być ogromne, ale trzeba jasno napisać: Polacy zagrali znakomite spotkanie z inną znakomitą drużyną i udowodnili, że nie było krzty przypadku w awansie do czwórki. Drugi raz z rzędu kosmicznie zagrał Wyszomirski – 19/40 udanych obron, czyli 48%. Daszek 5/5, Jurkiewicz 4/4, Bielecki 7/12. Czego zabrakło? Pytanie powinno chyba jednak brzmieć: kogo. Michał Jurecki kolejny raz nie rozegrał ani sekundy. Dujszebajew rotował bardzo wąskim składem, trochę słabiej zagrał Krajewski, z którego trochę wychodzi, że choć zawodnikiem klasy światowej jest, to jednak nie na pozycji środkowego rozgrywającego. Graliśmy praktycznie na 3 rozgrywających: Bieleckiego, Jurkiewicza i Lijewskiego. Trener czasami, żeby dać im odpocząć, grał dwoma kołowymi. Brakuje choć jeszcze jednego klasowego rozgrywającego.

W nocnej sesji taekwondo zaprezentował nam się Piotr Paziński, który dzięki świetnej postawie Iworyjczyka Cisse walczył w repesażach. Paziński w pierwszej rundzie pokonał Niemca Gueleca, choć w ostatniej rundzie przegrywał już 1:5. W walce o brąz z Azerem Beigi Harcheganim Polak był jednak bezsilny i przegrał przed czasem z tytułu dużej przewagi punktowej. Obok Azera na najniższym stopniu podium kategorii 80 kg stanął Tunezyjczyk. Złoto dla rzeczonego Iworyjczyka Cisse, srebro dla zawodnika z Wielkiej Brytanii.

W drugiej kategorii, która została zakończona w nocy, 67 kg pań, złoto dla Korei Południowej, srebro dla Francji, zaś brąz dla Turcji oraz, wielki to dzień dla tego kraju, Wybrzeża Kości Słoniowej.

W klasyfikacji medalowej przewodzą Amerykanie (38-35-35). Na drugim miejscu utrzymuje się, i chyba utrzyma się do końca, Wielka Brytania (24-22-24). Na trzecim Chińczycy (22-18-25) Polska (2-2-6) jest 28. Tuż za Koreą Północną, a przed Tajlandią i Belgią.

POWIEDZ O NAS SWOIM ZNAJOMYM:

Reklama
Paweł Kazimierczyk
Wrocławianin, student Wydziału Mechanicznego Politechniki Wrocławskiej. W styczniu 2010 rozpocząłem prowadzenie bloga olimpijsko.blox.pl. Grudzień tegoż roku przyniósł mi zaproszenie do PubSportu, kolejna zima zaowocowała z kolei przeniesieniem bloga do serwisu naTemat.pl, gdzie można mnie znaleźć pod adresem pawelkazimierczyk.natemat.pl. Pisuję o wielu dyscyplinach. Być może wygląda to tak, że myślę, że znam się na wszystkim, ale sądzę, że przeboleję taką opinię i będę robił swoje. Największe emocje wzbudzają we mnie zawody w których sportowcy występują pod barwami narodowymi, stąd też ogromna fascynacja imprezą jaką są Igrzyska Olimpijskie. Przy czym wobec tych wszystkich rozgrywek niemal zawsze w ślepej kibicowskiej naiwności wierzę w sukces tych pod biało-czerwonym sztandarem.
http://pawelkazimierczyk.natemat.pl

Dodaj komentarz