Pamiętnik olimpijski (6)

Ależ to była niesamowita noc. Kolejna już na tych igrzyskach. Medal Wojciecha Nowickiego, horror w wykonaniu piłkarzy ręcznych i wielki wyczyn Usaina Bolta. Najważniejsze dla nas jest to, że w Rio poprawiamy medalowy dorobek z trzech poprzednich igrzysk.

Noc w Rio dostarczyła nam wielkich emocji. Pod nieobecność Pawła Fajdka, liczyliśmy na medal Wojciecha Nowickiego. Nasz młociarz do końca walczył o krążek i nie zawiódł. Do kraju wróci z brązem. Może imponować to, jakie podejście do uprawiania sportu ma nasz medalista. Człowiek właśnie osiągnął życiowy sukces, stanął na podium najważniejszej sportowej imprezy na świecie, a mimo to czuł duży niedosyt. Wydaje mi się, że w najbliższych latach możemy jeszcze ucieszyć się z jego wyników. Podobnie jak z osiągnięć wspomnianego Fajdka. Po prostu w Rio mu się nie powiodło, ale przed nim jeszcze wiele startów.

Pod koniec igrzysk wreszcie sypnęło medalami. Doświadczona Monika Michalik sięgnęła po brąz w zapasach. Dzień później jeszcze przed medalem Nowickiego, na najniższym stopniu podium stanęła pięcioboistka Oktawia Nowacka. Sukces w pięcioboju nowoczesnym doceniam szczególnie, bo świadczy o wszechstronności sportowców uprawiających tę dyscyplinę.

Dziś mieliśmy medal, dzięki któremu przekroczyliśmy dziesiątkę. Właśnie po dziesięć razy Polacy stawali na podium kolejno w Atenach, Pekinie i Londynie. Teraz ten wynik przebijamy, co oznacza największą liczbę polskich medali w XXI wieku. Stało się to jasne po wyczynie Mai Włoszczowskiej. Nasza gwiazda kolarstwa górskiego zajęła drugie miejsce i po raz drugi może być dumna z olimpijskiego srebra. Medal takiego koloru wywalczyła także w 2008 roku w stolicy Chin.

Dorobek medalowy mogą powiększyć piłkarze ręczni. Niestety wiemy już, że nie przywiozą z Brazylii złota, ani srebra. Jednak warto powalczyć o brąz, który byłby spełnieniem marzeń dla tych niesamowitych zawodników. Skreślani przez wielu po fazie grupowej, pokazali w ćwierćfinałowym boju z Chorwacją, że stać ich na wiele. Ileż już meczów, które przeszły do historii polskiego sportu rozegrała ta drużyna. Podobnie było w półfinałowej rywalizacji z Danią. Biało-czerwoni w ostatniej chwili doprowadzili do dogrywki. W niej okazali się minimalnie gorsi, ale emocji, jakich nam dostarczyli, nie zapomnimy. Niezależnie od wyniku jutrzejszego meczu o 3. miejsce, możemy powiedzieć, że podopieczni Talanta Dujszebajewa są polskimi bohaterami igrzysk.

Trzeba jeszcze powrócić do królowej sportu. Usain Bolt jest wielki. To czego dokonał na bieżni w Rio zapewniło mu stałe miejsce w gronie najlepszych sportowców w historii. Jamajczyk zdobywając złoto w sztafecie, sięgnął po swoje dziewiąte mistrzostwo olimpijskie. Zrównał się pod tym względem z radziecką gimnastyczką Łarysą Łatyniną, fińskim lekkoatletą Paavo Nurmim, amerykańskim pływakiem Markiem Spitzem i lekkoatletą z USA Carlem Lewisem. Do rekordzisty Michaela Phelpsa oczywiście dużo mu brakuje, ale wiadomo, że w sprincie nie można zdobyć tak dużej liczby medali, co w rywalizacji na olimpijskim basenie.

Na koniec słów kilka o innej pięknej dyscyplinie. Badminton zauroczył mnie podczas igrzysk w Rio. Ogląda się go bardzo przyjemnie i tylko dziwić może fakt, że jest tak mało popularny pod względem jego masowego uprawiania. Nie jest to przecież dyscyplina droga, nie jest potrzebny do niej kort. Można ją uprawiać za niewielkie pieniądze, nawet na własnym podwórku. A gra w badmintona sprawia dużą przyjemność. Dziwi mnie też to, że TVP nie wysłała na miejsce komentatorów badmintona. W końcu dawali dużo transmisji z badmintonowych aren, a po drugie stratowali Polacy. Szkoda, że nie sięgnęli po medal, bo to być może przełożyłoby się na popularność tej dyscypliny w naszym kraju. Pozostaje nam mieć nadzieję na to, że doczekamy się sukcesu za cztery lata w Tokio.

POWIEDZ O NAS SWOIM ZNAJOMYM:

Reklama

Dodaj komentarz