Pamiętnik olimpijski (7)

Igrzyska Olimpijskie w Rio dobiegają końca. To były bardzo ciekawe dni dla kibiców z całego świata. Ostatecznie nasi sportowcy wracają do kraju z jedenastoma medalami. Choć udało się przekroczyć magiczną dziesiątkę, wynik powoduje duży niedosyt.

Przed rozpoczęciem igrzysk obstawiałem, że zdobędziemy na nich dwanaście medali. Wydawało mi się, że moje przewidywania są pesymistyczne. Poza tym z reguły nie oczekuję niczego wspaniałego, żeby się nie rozczarować. Polacy byli bliscy przewidywanego przeze mnie wyniku, lecz ostatecznie zabrakło jednego miejsca na podium.

Była na to duża szansa ostatniego dnia. Niestety nie wykorzystali jej nasi piłkarze ręczni, którzy przegrali bój o brąz z Niemcami. Mistrzowie Europy okazali się lepsi i to na ich szyjach zawisną medale. Trzeba jednak pochwalić Polaków za kolejny udany turniej. Szczypiorniści znad Wisły potwierdzili swoją przynależność do światowej czołówki. W ubiegłym roku stanęli na podium mistrzostw świata, zaś teraz otarli się o nie na najważniejszej imprezie. Oczywiście możemy żałować, że zawodnicy, którzy przez wiele lat dali nam tyle radości, a dla swej ukochanej dyscypliny poświęcili wiele zdrowia, nie mają medalu, ale czwarte miejsce to przecież znakomity rezultat. Podopieczni Talanta Dujszebajewa nie mają medali, ale mają prawo mieć podniesioną głowę. W finale Duńczycy przerwali dominację Francuzów i po zaciętej walce ograli Trójkolorowych. Na początku roku chyba mało kto myślał, że Francja na obu tegorocznych turniejach (Mistrzostwa Europy i Igrzyska Olimpijskie) nie zdobędzie złota.

Zakończenie igrzysk było bardzo udane dla gospodarzy. Brazylijczycy wreszcie sięgnęli po upragnione złoto olimpijskie w piłce nożnej. W emocjonującym finale na Maracanie pokonali Niemców, a do sukcesu poprowadził ich ten, na którego liczono najbardziej. Neymar najpierw strzelił pięknego gola z rzutu wolnego w zremisowanym 1:1 meczu, a w rzutach karnych wykorzystał „jedenastkę” przesądzającą  o sukcesie. W ślady swoich kolegów poszli siatkarze. Podopieczni Bernardo Rezende potrzebowali trzech zaciętych setów, by pokonać Włochów. Amerykanie uzupełnili stawkę medalistów, pokonując w pięciu partiach broniącą tytułu Rosję. Cieszą mnie złote medale Brazylijczyków. Może i fakt, że Brazylia nie ma złota w futbolu był dużym smaczkiem, pewnym paradoksem (futbolowy kraj nie ma złota w futbolu) i czymś, co dodawało pikanterii każdemu turniejowi olimpijskiemu, ale ta piłkarska nacja po prostu na wczorajszy sukces zasłużyła. Brazylia to także potęga siatkarska. Wspomniany trener Rezende wszedł chyba na najwyższy poziom szczęścia. Zdobył najważniejsze sportowe trofeum, we własnej ojczyźnie i z synem w składzie.

Igrzyska Olimpijskie w Rio powoli przechodzą zatem do historii. Pisząc te słowa, spoglądam na finał koszykarzy (świetna końcówka meczu o brąz i minimalne zwycięstwo Hiszpanii nad Australią) i podziwiam grę amerykańskiego Dream Teamu oraz waleczność Serbów (cztery medale tego kraju w grach zespołowych). Za nami kilkanaście pasjonujących dni, godziny spędzone przed telewizorem, wiele rozmów poświęconych zmaganiom  sportowców. Przed nami  natomiast po wrażeniach sportowych jeszcze wrażenia artystyczne, które towarzyszyć nam będą podczas nocnej ceremonii zamknięcia będącej ostatnim akordem brazylijskiej imprezy. Było pięknie i ciekawie. Jutro budzimy się już w innej rzeczywistości, ale igrzyska w Rio na pewno będziemy jeszcze długo wspominać.

POWIEDZ O NAS SWOIM ZNAJOMYM:

Reklama

Dodaj komentarz